Listy czytelników

Ostatnio – ku mojej wielkiej uciesze – otrzymałem całkiem sporo listów od czytelników. Oto kolejna reakcja na felieton o Smoleńsku. Odpisałem, wymieniliśmy kilka maili.  Chociaż dzielą nas przepastne różnice światopoglądowe, niezmiernie doceniam autora za spokojny ton, a przede wszystkim chęć dyskusji. Oby takich więcej!

Motto:

Jedna żydowska historia:

― W którym momencie kończy się noc a rozpoczyna dzień?

― „Jest to w momencie, kiedy jest już na tyle światła, że możemy na odległość rozpoznać psa od owcy, lub morwę od figi?”, pytali się uczniowie mistrza.

― „Bynajmniej nie”, powiada mistrz. Nastąpi to dopiero wówczas, kiedy człowiek jest zdolny popatrzeć się do twarze któregokolwiek innego i w nim rozpoznać swojego brata czy siostrę. Dopóki tego nie potrafi, trwa jeszcze noc”!

„Panie, uwolnij mnie od chęci uporządkowania spraw wszystkich ludzi”

Szanowny Panie Darku!

Z wielu rzeczami się zgadzam, ale nie ze wszystkimi. Bo wydaje mi się, że to wszystko jest jednak wpisane w bieg historii, który w Bogu ma głęboki sens. W moim przekonaniu, zwolennika idealistycznego światopoglądu, wg którego pierwotną jest idea a materia jej wtórnym produktem, o historii decyduje Bóg poprzez ludzi. Jest to zgodne z tezą wielokrotnie głoszoną przez polskiego papieża, Jana Pawła II, podkreślającego że nie ma tutaj najmniejszej sprzeczności z nauką, takimi teoriami, jak kosmologia, fizyka, astronomia itp.

Kontaktowałem się ostatnio z kilku wybitnymi ludźmi, naukowcami-ścisłowcami (Józef Kajfosz), i teologami (Bogdan Olechnowicz), a też na podstawie bogatej literatury (wymienię przynajmniej Leszka Kołakowskiego), którzy przywiązują i przywiązywali dużą wagę do różnych symboli. Ja również! Ich zdaniem Polska otrzymuje teraz nowe serce. Pochówek pary prezydenckiej na Wawelu przeto należy rozumieć jako zrządzenie Boże, bo Wawel jest miejscem, gdzie spoczywa i powinno spoczywać to stare serce Polski. Ten znakomity protestancki teolog Bogdan Olechnowicz widzi kontekst proroctwa, o którym napisał na stronie 19 w swojej książce “Wzgardzeni czy wybrani“ tak oto:„…Bóg da nam znak ― będzie nim śmierć ważnych dla naszego narodu osób…“. (Książkę mam do dyspozycji, lekturę Panu polecam!).

Ja jestem głęboko wierzącym i praktykującym katolikiem, emerytowanym 79 letnim lekarzem, bez jakiegokolwiek teologicznego czy filozoficznego wykształcenia, ale siebie uważam za człowieka bardzo tolerancyjnego – moja żona jest ateistką i wyznaniowe różnice  w niczym nam nie przeszkadzają. Ja się napierającego ateizmu nie obawiam, bo uważam, że „prawdziwi“ ateiści nie istnieją, jeśli za takich nie uważa się ludzi nie tyle niewierzących, co raczej we wszystko wierzących, w największe absurdalności. Mnie trudno przychodzi pogodzić się z poglądami takich ludzi we wszystko wierzących, tylko nie w Boga Prawdziwego. Bo oni mają własnych bogów – złote cielca, sławę, majątek, moc, pychę i zarozumiałość. Mam mnóstwo netowych przyjaciół w Polsce, większość jest przychylna zmarłemu polskiemu papieżowi Janowi Pawłowi II a obecnie i tragicznie zaginionemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Z początku „Kaczorów“ też nie darzyłem zbytnią sympatią (media celowo fałszywie nas informowały), ale od pamiętnego przemówienia prezydenta na Westerplatte (1 września 2009) o PRZEBACZENIU (pamiętam, jak na to reagowała część polskiej elity zaolziańskiej, nie wyłączając i znakomitych historyków, ale też nie można tego nie kojarzyć z podobnym gestem pojednania polskich katolickich biskupów do niemieckich – ile wtedy wrzawy media narobiły; to było za komuny, ale dlaczego teraz ponownie tak jest?). Teraz też bardzo Panu Prezydentowi zależało na pojednaniu z Rosją, tylko pod warunkiem utrzymania historycznej prawdy. Bez ujawnienia prawdy historycznej grozi nam jej powtórka, jak mawiał Leszek Kołakowski).  A wiadomo, w jakim zafałszowaniu do dziś większość Rosjan żyje – w niedawno przeprowadzonej ankiecie przeważająca większość Rosjan stawia Stalina na niewiarygodnie  3. miejsce najwspanialszych, najbardziej sprawiedliwych i najmądrzejszych ludzi świata wszech dób. W Rosji nawet pod tym względem wyprzedza on samego Lenina. Chociaż cały świat już wie i uważa go obecnie za jednego z najokrutniejszych zbrodniarzy ludzkości, który obiecał zaprowadzić raj na ziemi, a zrobił potworne piekło. Wszystko to między innymi za sprawą fałszywego informowania poprzez media. Teraz chociaż w malutkim stopniu i Pan tak robi w swoim artykule. Złośliwym antykatolikom nie w smak Wawel, bo tam tylko Orły, a nie inne ptactwo…Powiem jeszcze Panu jedno: największym zarzutem wobec obu tych wielkich Polaków to ich katolickie wyznanie, a reszta się nie liczy,  jest niczym! Niestety…

Pozdrawiam

Jan Kufa, regularny czytelnik GL, z wielkim szacunkiem odnoszący się do Pana komentarzy na łamach GL. (j.kufa@prukopnicka.cz)

Zgodnie z życzeniem pana Kufy dołączam także link do artykułu jego autorstwa : Po dwudziestu latach żałoby.

Więcej!

Podaj dalej