Comments on: Felieton 188 – Celebryta z wyspy Utøya /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-188-%25e2%2580%2593-celebryta-z-wyspy-utoya blog & archiwum Sat, 26 Nov 2011 10:37:36 +0000 hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 By: darek.jedzok /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9347 Thu, 11 Aug 2011 18:38:53 +0000 /?p=3564#comment-9347 In reply to Andrzej.

Oj, tutaj doszło do nieporozumienia – wcale nie chodziło mi o “złego” w sensie odmieńca/innego, ale o niegodziwca, człowieka, który czymś zawinił. Koukolík cytował wyniki eksperymentów socjologicznych, w których ludzie ukarali człowieka oszukującego nawet za cenę własnej straty, a ich mózgi udzielały im podobnej nagrody, jak po zjedzeniu czekolady (!). Też nie wierzę we wrodzoną dobroć ludzi, myślę, że przed piekłem na ziemi powstrzymują nas najczęściej więzy kulturowe, jednak nawet najwięksi pesymiści wśród antropologów przyznają, że działają tutaj pewne hamulce socjobiologiczne, które ukształtowały się na torze naszej ewolucji. Może zresztą jeszcze wcześniej – zwierzęta żyjące w grupach też mają wiele podobnych hamulców lub “zaworów awaryjnych”, a więc pomimo braku kultury (w naszym rozumieniu) nie wyrzynają się wzajemnie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia, dziękuję bardzo za orzeźwiającą dyskusję!

]]>
By: Andrzej /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9343 Thu, 11 Aug 2011 12:52:13 +0000 /?p=3564#comment-9343 Zgadzam się z zastrzeżeniem, że „zły” w Pana pojęciu oznacza „inny”, „nie nasz”. Dla kogoś gdzieś tam „zły” wchodzi bez pozwolenia przez furtkę mego ogródka i wolno go ukarać strzałem z krótkiej broni palnej. Dla kogoś innego „zły” to taki, co nie kocha Allacha i zabić takiego to gwarancja życia wiecznego w raju. W feudaliźmie chłopi nie uważali kradzieży „pańskiego” snopa za kradzież. Podobnie zresztą było w socjalistycznych spółdzielniach produkcyjnych. Pana Koukolika przeczytam sobie z wielką przyjemnością ale jestem przekonany, że nie ma „wrodzonego dobra”. Wszak od szympansów odróżniają nas niespełna trzy procenty genów. To, co odróżnia “dobro” od “zła” to kryteria kulturowe a nie uwarunkowania genetyczne.
No cóż, czas zbierać się do pracy. Panie Darku, dyskusja z Panem to prawdziwa przygoga intelektualna. Dziękuję bardzo i życzę wszystkiego najlepszego.

]]>
By: darek.jedzok /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9342 Thu, 11 Aug 2011 11:36:43 +0000 /?p=3564#comment-9342 In reply to Andrzej.

Badania psychologiczne, o których wspominałem, dowodzą właśnie, że każdy zdrowy człowiek ma wbudowane takie hamulce, a nawet mechanizmy nagrody, jeżeli ukarze człowieka “złego”. Ładnie opisał to w pewnym wywiadze František Koukolík (mam tu gdzieś notatki).
Przez cały czas jestem natomiast zdania, że zjadacze chleba nie przestaną czytać tabloidów, ale gazety powinny mieć trochę szacunku do siebie i do czytelników i starać się wykorzystać ten wpływ na lepsze.
ad P.S.
Nie wiem, o jakich problemach z inicjacją seksualną Pan mówi. Myślę, że procentualna ilość patologicznych zachowań perwersyjnych na pewno była wyższa w pruderyjnej Anglii wiktoriańskiej, niż na rozhasanej wsi :) Innymi słowy – niech już media są wulgarne i niech sobie epatują seksem, najgorsze, co może się stać, to gwałtowny przyrost naturalny. O najgorszych efektach epatowania przemocą chyba nie trzeba wspominać.

]]>
By: Andrzej /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9341 Thu, 11 Aug 2011 11:29:34 +0000 /?p=3564#comment-9341 Społeczeństwo karze zachawania, znajdujące się poza przedziałem plus minus dwa odchylenia standratowe. „Dobre” zachowania zaś znajdują się wewnątrz tego przedziału. Ludzie robią to, co wolno, czyli czego się nie karze. Kiedy w Skandynawii kradzieże były karane odcinaniem prawicy, delikty przeciw własności prywatnej były znacznie rzadsze. Teraz już nie odcina się rąk i standarty zachowania Skandynawów powoli sią zmieniają. Nie chcę odbierać Panu wiary w człowieka, ale myśl, że to właśnie zjadacze chleba zrozumieją co dobre i nawrócą się a potem dobrowolnie przestaną czytać tabloidy i tym sposobem oczyszczą od nich rynek nie trafia mi do przekonania. Obym się mylił.
P.S. Efektem jest coraz szersza skala roblemów zwiazanych z inicjacją seksualną i coraz więcej przemocy w życiu codziennym. Efekty uczenia imitacyjnehgo opisał bodajże Bandura :)

]]>
By: darek.jedzok /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9340 Thu, 11 Aug 2011 11:02:53 +0000 /?p=3564#comment-9340 In reply to Andrzej.

Zgadzam się z większością tego, co Pan napisał. Nie potrafię jednak odpowiedzieć na pytanie, kto powinien być wyrocznią – i chyba nawet nie chcę. Jak mówiłem na początku (chociaż zdaję sobie sprawę
z tego, jak bardzo idealistycznie to brzmi), to nie powinna być kwestia przymusu, ale sumienia i odpowiedzialności ludzi, którzy układają strategie dużych spółek medialnych.
Prawdę powedziawszy nie mam tutaj ani jasnej odpowiedzi, ani nawet cienia pomysłu. Podczas gdy nadal wierzę w to, że wolny rynek siłą rzeczy prowadzi do usuwania “złego” (badania antropologiczne i psychologiczne dowodzą, że mózg ludzki jest nastawiony na karanie niegodziwców), w branży medialnej najwidoczniej zasady te działają trochę inaczej. Ludzie nie doceniają “dobrej” informacji – a “sprzedawcy” informacji nie mają tendencji ani chęci do edukowania swoich odbiorców.
P.S. Wspomniał Pan o ciekawej sprawie – skoro przemoc na wizji jest całkowicie legalna, to dlaczego seks jest zakazany? Nad tą zagadką antropolodzy kultury głowią się od lat.

]]>
By: Andrzej /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9339 Thu, 11 Aug 2011 10:47:03 +0000 /?p=3564#comment-9339 Czyli media kierują się zwyczajnym popytem na określony typ informacji, bez wzglądu na to, jaki końcowy efekt przyniesie medializacja pewnych spraw. Czytelnik chce, to trza mu dać. Podobnie zresztą jest w przypadku scen brutalnych w filmach. Bez względu na udowodnione konsekwencje. A jednak w przypadku pornografii poradzono sobie z ograniczeniem jej dystrybucji. Zgodzi się Pan ze mną, że jak by tego nie nazywać, pornografia jest “na cenzurowanym”. Więc wystarczyłoby użyć tych samych mechanizmów i uporać się z przemocą w filmie podobnie jak to zrobiono z pornografię. A potem zabrać się za tabloidalne preparowanie faktów i dopuszczanie szkodliwych informacji do wiadomości opinii publicznej. Jest sprawą oczywistą, że prawa rynku nie mają własnego sumienia i często pozostają w opozycji wobec wymogów etycznych. Rynek to id, sumienie to superego. Ktoś z zewnątrz musi ustawić kryteria i egzekwować je przy pomocy norm prawnych. Tylko kto ma być ową wyrocznią, która określi, co wolno a czego nie wolno. I wracamy do pytań położonych na samym początku dyskusji.

]]>
By: darek.jedzok /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9338 Thu, 11 Aug 2011 06:51:34 +0000 /?p=3564#comment-9338 In reply to Andrzej.

Niestety sądzę, że zadziałał “doskonale”. Media za każdym razem dokonują selekcji faktów, a tym razem – jak zawsze – dokonały selekcji faktów w tabloidalny sposób, nie zważając na konsekwencje nakreślone przez wspomianego psychologa. Czytelnicy pasą się na krwawych opisach i bezmyślnie “ochają” jedząc śniadanie, zamiast poznawać drugą stronę, czyli osobisty, prywatny wymiar tragedii ofiar i ich rodzin. Jednym słowem – media “ocenzurowały” treści zmuszające do refleksji.

]]>
By: Andrzej /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9337 Thu, 11 Aug 2011 05:23:31 +0000 /?p=3564#comment-9337 A jednak w przypadku Breivika postulowany przez Pana system autocenzury nie zadziałał.

]]>
By: darek.jedzok /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9334 Wed, 10 Aug 2011 19:48:37 +0000 /?p=3564#comment-9334 In reply to darek.jedzok.

patrz badania Marshalla McLuhana – czytelnik otwierając rano gazetę nie chce stawiać czoła nowym wyzwaniom. Desperacko unika dyzonansu poznawczego, pragnie przytakiwać, zgadzać się i utwierdzać się w swoich poglądach.

]]>
By: darek.jedzok /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comment-9333 Wed, 10 Aug 2011 19:45:54 +0000 /?p=3564#comment-9333 In reply to Andrzej.

Ależ skąd – jestem jak najbardziej przeciwny jakiejkolwiek formie odgórnej cenzury. W zupełności wystarczy przerzucenie proporcji, punktu ciężkości.
Nie wspominając już o tym, że każdy, kto śledzi regularnie media z dwóch stron barykady albo z dwóch różnych krajów, ten wie, że nawet relacje ze światowych wydarzeń zawsze skrojone są pod oczekiwania czytelników danego medium. Media od dawna same sobie narzucają cenzurę, nie zmusza ich do tego rząd, ale sami czytelnicy.

]]>