Comments on: Felieton 221 – Gryzonie zza Olzy /2013/05/19/felieton-221-gryzonie-zza-olzy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-221-gryzonie-zza-olzy blog & archiwum Sat, 12 Apr 2014 15:05:05 +0000 hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 By: Krzycho /2013/05/19/felieton-221-gryzonie-zza-olzy/#comment-24971 Sun, 19 May 2013 19:08:04 +0000 /?p=4246#comment-24971 Darku, bardzo dziękuję za reakcję. Mam nadzieję, że moglibyśmy się zgodzić co do tego, że mimo różnic gramy jednak w tym samym teamie im. zaolziańskiej Modernizacji, choć być może na innych pozycjach :-)

Dla niewtajemniczonych pozwalam sobie wkleić wspomniany list do redakcji “GL”.

“Nie jestem regularnym czytelnikiem „Głosu Ludu“, moją uwagę zwróciła jednak dyskusja, jaka przetoczyła się na łamach gazety oraz w sieci w związku z ostatnimi felietonami Darka Jedzoka. W dyskusji szafuje się rozmaitymi etykietami, brak natomiast głębszego namysłu nad źródłem powracających kontrowersji, do którego zresztą ironiczna powierzchowność tekstów Darka sama nie bardzo zachęca. Nie podzielam zgoła żadnej z opinii obecnych w polskich środowiskach prawicowych, które Darek Jedzok w swych tekstach wyśmiewa i stygmatyzuje jako niedostatecznie oświecone. Jednocześnie nie podzielam gazetowo-facebookowego przyklaskiwania naszemu felietoniście, który dzięki nierzadko brutalnym dystynkcjom społecznym, a czasem skrzętnie przemycanym inwektywom rzucanym w stronę konserwatywnych poglądów, musiał już sobie zaskarbić miano niekoronowanego króla zaolziańskich postępowców. Warto zobaczyć, czy aby król nie jest nagi, a w lepszym wypadku, czy królem (jak w wielu innych sferach zaolziańskiego życia) nie został jednooki.

Popieram pluralizm opinii, będący ideałem sprawnie funkcjonującej nowoczesnej liberalnej demokracji. W imię tego właśnie pluralizmu pytam: czemu służy przeszczepianie specyficznie polskich wojen kulturowych i politycznych na zaolziański grunt, jak ma to miejsce w tekstach Darka? Mobilizacja do realnej bądź symbolicznej walki z polskim „ciemnogrodem” jedynie wzmaga zacietrzewienie i resentymenty tych, którzy słusznie bądź niesłusznie poczuli się wyszydzeni. Zamiast modernizować, wywołuje czysto reaktywny impuls konserwujący konflikt, a przez to – jak trafnie zauważył Grzegorz Gąsior w internetowym komentarzu do felietonu o żołnierzach wyklętych – pogłębia dwubiegunowość debaty. Tego typu walczący liberalizm wydaje mi się wyjątkowo mało tolerancyjny wobec innych opcji politycznych i ideowych wyborów. Co więcej, nie wnosi nic nowego w zaolziański kontekst kulturowo-społeczny. Żyjąc na skrzyżowaniu kultur, dysponujemy przecież nieomal wszystkimi liberalno-demokratycznymi zdobyczami jako społeczność wielonarodowa, wielowyznaniowa, umiarkowanie patriotyczna i preferująca wspólnotę regionalnych interesów ponad doraźnymi podziałami politycznymi.

Jedzoka ograniczanie się do ironizmu w celach politycznej interwencji budzi także pewien niedosyt, którego nie potrafi złagodzić usprawiedliwianie się gatunkową lekkością i kąśliwością felietonistycznej formy wypowiedzi. Od publicysty drukującego w gazecie Polaków w Republice Czeskiej można chyba oczekiwać bardziej odrębnego i specyficznego tonu, współbrzmiącego z lokalnością i wieloznacznością pogranicza. Tymczasem odnoszę wrażenie, że w przypadku niektórych felietonów Darka mamy do czynienia z importem gotowych ideowych kontrowersji, które każdy przeciętny czytelnik polskiej publicystyki potrafi w okamgnieniu zidentyfikować, a także zaszufladkować. Taka strategia być może zwiększa facebookową „klikalność” i liczbę odsłonięć prywatnych stron internetowych Darka Jedzoka, mam jednak wątpliwości, czy równie dobrze współgra z postulowaną (nie tylko chyba przeze mnie) rozsądną i nowoczesną polityką tożsamości skrojoną na miarę zaolziańskich potrzeb.

W tym sensie po części zgodzę się także z Marianem Siedlaczkiem, który protestując przy okazji felietonu Darka poświęconego niepokornym, jednocześnie zgłosił postulat podjęcia bardziej ambitnej próby ujęcia tematów i większego niuansowania opinii w odniesieniu do stricte polskich kwestii politycznych i kulturowych. Dziennikarskie dowalanie każdemu, kogo się nie lubi (a niektórym czytelnikom wypada przypomnieć, że Darek w swej publicystyce wymierza oświeceniowe ciosy nie tylko prawicowemu i religijnemu fanatyzmowi, lecz także lewicowemu i ekologicznemu oszołomstwu) jest zajęciem o tyleż wewnętrznie satysfakcjonującym, co przewidywalnym. Wypada zatem mieć nadzieję, że Darek Jedzok, nie chowając głowy w piasek felietonistycznej jednostronności, zaproponuje nam bardziej pogłębioną refleksję dotyczącą choćby kwestii tożsamości kulturowej naszej społeczności, a być może także problemów ogólnoeuropejskich czy nawet kosmologicznych. Do tej pory z pewnością doczekamy się kolejnego nabytku w bogatej kolekcji zwierzęcych felietonów poświęconych karpiom, gęsiom, delfinom i zmarłym chomikom, a także przykładów świętego oburzenia w imię dość wąsko rozumianej nowoczesności”.

]]>