afelieton - Darek Jedzok / blog & archiwum Sat, 10 May 2014 09:11:47 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 194 – Gdybym ja miała /2011/11/26/felieton-194-%e2%80%93-gdybym-ja-miala/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-194-%25e2%2580%2593-gdybym-ja-miala Sat, 26 Nov 2011 10:02:11 +0000 /?p=3707 Już kilka razy porównywałem Zaolzie do Mowgliego. Dopiero niedawno oświeciło mnie, że tuż przed moim nosem człapie o wiele bardziej trafna, gorzka metafora.   Wiem, że pewnie zostanę oskarżony o malkontenctwo, ale zapewniam, że boli mnie to tak samo, jak pewnie za chwilę zaboli niektórych z was. Ten obraz chodzi za mną jak duch, muszę […]

The post Felieton 194 – Gdybym ja miała first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Już kilka razy porównywałem Zaolzie do Mowgliego. Dopiero niedawno oświeciło mnie, że tuż przed moim nosem człapie o wiele bardziej trafna, gorzka metafora.

 

Wiem, że pewnie zostanę oskarżony o malkontenctwo, ale zapewniam, że boli mnie to tak samo, jak pewnie za chwilę zaboli niektórych z was. Ten obraz chodzi za mną jak duch, muszę w końcu dokonać egzorcyzmu.

 

Ale do rzeczy … W Cieszynie mieszka dzika gęś gęgawa. Samotnie, bez stada. Pierwszy raz usłyszałem o niej od miłośników ptactwa mieszkających nad Olzą, państwa – nomen omen – Sikorów. Podobno ptak pojawia się regularnie od kilku lat, często mrozi tu kuper przez całą zimę.

 

Jako że świeżo mam w pamięci kilka książek etologów, którzy szczegółowo badali życie społeczne gęsi, od razu zapaliło mi się we łbie kilka żarówek. Życie towarzyskie tych ptaków jest fascynująco podobne do ludzkiego – tworzą związki partnerskie na całe życie, mają żałobę po zmarłych, budują w grupie hierarchie i zależności tak skomplikowane, że „Ojciec Chrzestny” może się schować.

 

Cieszyńska gęś zakochała się w łabędziu. Etolodzy nazywają to imprintingiem – w trakcie kilku minut po wykluciu gęsięta przyjmują pierwszy napotkany obiekt za matkę i wyobrażenie o przyszłym partnerze. Gęś znad Olzy w nieodwracalny sposób przywiązała się do łabędzi, skazując się na dożywotnie wygnanie.

 

Na wiosnę odbywa bezskuteczne gody i obserwuje, jak jej wybraniec wychowuje młode z inną partnerką, łabędzicą. Podczas przechadzek w Parku Sikory można czasem usłyszeć gęganie, które zawsze pozostaje bez odzewu. Wieczorami gęś siedzi na kamieniu przy polskim brzegu, na jesień nie odlatuje – bo z kim? Bo po co? Nigdy nie założy pary, nigdy nie znajdzie miejsca w stadzie. Nigdy nie wróci do swoich, bo nie potrafi i tak naprawdę … nie chce.

 

Chyba rozumiecie już dramatyzm tej postaci i moje oczywiste skojarzenia z sytuacją polskiej społeczności pozostawionej po drugiej stronie Olzy.

 

Kiedy przyszłym razem jakaś zaolziańska organizacja będzie szukała nowego logo, to nie trzeba szukać zbyt daleko. To nieszczęśliwe stworzenie, rozerwane między dwoma światami i nie przystające ani do jednego z nich, jest chyba wystarczająco wymownym symbolem naszej małej, pięknej, wzruszającej tragedii.

 

Gę.

 

 

 

The post Felieton 194 – Gdybym ja miała first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 193 – A marsz! /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-193-%25e2%2580%2593-a-marsz /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/#respond Thu, 10 Nov 2011 08:40:42 +0000 /?p=3668 15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie. I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być […]

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie.

I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być nie mogą, wszystkie manifestacje i happeningi nie przynoszą żadnego skutku. Mogę to określić nawet bardziej okrutnie – są po prostu żałosnym zmarnowaniem niepowtarzalnej okazji, energii i zasobów ludzkich. To wszystko w sytuacji, kiedy świat aż prosi się o przewartościowanie kilku spraw.

15 października miał być dniem Marszu Oburzonych, jednak inicjatywa zwołana w sieciach społecznych skończyła się dokładnie tak, jak wszystkie inne zrywy typu „chodźmy na ulicę, zwołują zajefajny happening na Facebooku”. Ludzie przyszli i oburzyli się, po czym z lekkim zażenowaniem stwierdzili, że w sumie nie wiadomo, co zrobić dalej.   Duża część manifestacji jawiła się jako protest przeciwko cięciom budżetowym. Przeciwko oszczędnościom. W sytuacji kryzysu ekonomicznego. Ja piórkuję.

Oprócz tego żądania grupy walczące o nową Europę nie zaoferowały do dzisiaj żadnych konkretnych postulatów poza mglistymi nawoływaniami do „oddania władzy ludziom”.   I właśnie tutaj leży największy problem. Intuicja i serce kusi mnie, abym poparł takie działania – przecież ludzie powinni decydować o losie swoim, swojej rodziny i swojego państwa. Szybko jednak przybywa w sukurs Jedzok racjonalny.

A gdzie indywidualność? Gdzie ludzie tworzący koncepcje? Gdzie nieulękli wizjonerzy? Internetowa tłuszcza w jak najbardziej demokratyczny sposób dławi głosy ekspertów, a cięta, populistyczna riposta zyskuje głosy o wiele szybciej, niż najbardziej konkretna, specjalistyczna ocena. W środowisku internetowym nazywamy to (patrz Andrew Keen) „kultem amatora”. W pozostałych częściach popkultury – ostrzej – „kultem idioty”.

To samo społeczeństwo, które jest na tyle głupie, aby hołubić celebrytów i wierzyć w horoskopy, jest jednocześnie wystarczająco mądre, aby bezpośrednio decydować o gospodarce, środowisku naturalnym lub polityce energetycznej państwa? Przy okazji niedoszłego greckiego referendum ktoś mądrze zauważył – co by było, gdyby Churchill pozwolił Anglikom zadecydować, czy powinni się poddać w obliczu niemieckich nalotów?

Sytuacja jest o tyle bardziej poważna, że w sytuacji pogłębiającego się kryzysu mobilizują się ekstremistyczne ugrupowania wszelkiej maści. 11 listopada przez Warszawę przejdzie Marsz Niepodległości, wystawka polskich nacjonalistów zorganizowana przez Młodzież Wszechpolską oraz Obóz Narodowo-Radykalny.   Oba ugrupowania jak co roku położą bukiet pod pomnikiem Romana Dmowskiego, wielkiego polskiego polityka i jeszcze większego antysemity, syfilityka i gorącego fana Mussoliniego.

ONR od lat utrzymuje żywe kontakty z licznymi europejskimi subiektami nacjonalistycznymi i neonazistowskimi, jego członkowie w bardziej intymnych chwilach pozdrawiają się „rzymskim salutem”, deklaracja Obozu mówi bezpośrednio o „odrzuceniu demokracji jako reżimu wrogiego Cywilizacji Europejskiej”. Mamy więc tutaj ludzi, którzy – o ironio – wprost marzą o jednym nieulękłym wizjonerze, który zrobi porządek z demokracją, wolnością obywatelską oraz innymi przeżytkami tego zgniłego społeczeństwa.

Jedno jest pewne – Europa się budzi. Miejmy tylko nadzieję, że nasza bezczynność nie zmieni tej nowej rzeczywistości w kolejny koszmar.

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/feed/ 0
Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista /2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-189-%25e2%2580%2593-zawod-rewolucjonista /2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/#comments Sat, 03 Sep 2011 07:30:08 +0000 /?p=3571 Minął już prawie miesiąc, odkąd przez Anglię przetoczyła się fala “niepokojów na tle społecznym”. To, co niektórzy uważali za kolejny krok europejskich przemian, w rezultacie okazało się być ich niesmacznym zwieńczeniem lub – w gorszym wypadku – ponurą prognozą na przyszłość. W chwili nasilenia się przemocy angielscy politycy ograniczyli się do ogłaszania populistycznych, mocno upraszczających […]

The post Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Minął już prawie miesiąc, odkąd przez Anglię przetoczyła się fala “niepokojów na tle społecznym”. To, co niektórzy uważali za kolejny krok europejskich przemian, w rezultacie okazało się być ich niesmacznym zwieńczeniem lub – w gorszym wypadku – ponurą prognozą na przyszłość.

W chwili nasilenia się przemocy angielscy politycy ograniczyli się do ogłaszania populistycznych, mocno upraszczających wyjaśnień i wymówek. Tak naprawdę zarówno rząd, jak i opozycja snuli swoje teorie tak, jak im pasowało. Jedni ignorowali aspekt społeczny zamieszek, drudzy z uporem twierdzili, że kradzież telewizora to nie rabunek, a okrzyk rozpaczy.

Oczywiście same ostre represje są bardzo krótkowzrocznym rozwiązaniem, trudno też jednak traktować poważnie ludzi prezentujących angielskich wandali jako wojowników o lepsze jutro. To nie ofiary ukraińskiego Hołodomoru, desperacko walczące o przetrwanie. Większość z nich była sfrustrowana co najwyżej faktem, że nadal nie posiada najnowszej wersji iPhone.

Nadzieje na początek wielkich przemian okazały się być przejawem tego, co Anglicy nazywają „wishful thinking”, myśleniem życzeniowym. Świt europejskiej rewolucji był jednocześnie jej zmierzchem. Idea zmiany miała obudzić masy, a obudziła tylko kryminalistów i socjopatów.

Smutno jest spojrzeć wstecz na wyniki zrywów w poszczególnych państwach. Opinia publiczna całkowicie zignorowała pokojowe protesty w Hiszpanii i na Islandii – być może właśnie dlatego, że towarzyszyły im konkretne, konstruktywne postulaty, jako jedyne zakończyły się sukcesem i doprowadziły do zmian na lepsze. Wszyscy za to z wypiekami na twarzy obserwowali angielskie grabieże oraz greckich buntowników, którzy paradoksalnie protestowali przeciwko próbom poprawy.

Boję się, że właśnie do tego doprowadziła nas era masmediów. Dialog jest nudny, źle się sprzedaje. Za to koktajl Mołotowa zawsze dobrze wychodzi na zdjęciach.

The post Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/feed/ 4
Felieton 188 – Celebryta z wyspy Utøya /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-188-%25e2%2580%2593-celebryta-z-wyspy-utoya /2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/#comments Sat, 06 Aug 2011 09:16:00 +0000 /?p=3564 W dwa tygodnie po strzelaninie na wyspie Utøya nadal nie wiadomo, co dokładnie chodzi po głowie głównemu organizatorowi całej imprezy. Już teraz możemy jednak śmiało prognozować, że w przyszłości podobne tragedie będą zdarzały się coraz częściej. Eskalujący medialny szał zagłuszył niestety wypowiedź psychologa, który ostrzegał, że to właśnie zgiełk i wiadomości prasowe zachęcają kolejnych frustratów […]

The post Felieton 188 – Celebryta z wyspy Utøya first appeared on Darek Jedzok.

]]>
W dwa tygodnie po strzelaninie na wyspie Utøya nadal nie wiadomo, co dokładnie chodzi po głowie głównemu organizatorowi całej imprezy. Już teraz możemy jednak śmiało prognozować, że w przyszłości podobne tragedie będą zdarzały się coraz częściej.

Eskalujący medialny szał zagłuszył niestety wypowiedź psychologa, który ostrzegał, że to właśnie zgiełk i wiadomości prasowe zachęcają kolejnych frustratów do rozlewu krwi. Aby nie inspirować do zbrodni, media powinny skrupulatnie unikać opisywania motywów działania sprawcy, nie pokazywać jego zdjęć, hałasu radiowozów i karetek. Relacje miałyby się skupić na osobistych losach ofiar i to właśnie je przedstawiać jako osoby z twarzą i życiorysem. Niestety wszyscy wiemy, jak wyglądało to naprawdę.

Pisałem już kiedyś o wzorcach i modelach, jakie współczesne media prezentują widzom. Laureat Nagrody Nobla po czterdziestu latach pracy może liczyć na piętnaście minut sławy w wywiadzie na dwójce o trzeciej w nocy. Za to dziewczę z wykształceniem podstawowym udziela wywiadów do wszystkich magazynów i stacji telewizyjnych po tym, jak na premierze filmowej spod skromnego ubranka wyskoczy jej silikonowe jabłuszko. Naukowcy, literaci i filozofowie niestety nie mają takiej siły przebicia. Być może ma to związek z faktem, że stanowczo zbyt rzadko pokazują się w bikini.

Socjopata ukrywający w szafie prywatne muzeum broni palnej nie ma więc zbyt dużego dylematu. Kto przy zdrowych zmysłach przeczytałby dwa tysiące stron grafomańskiego manifestu, gdyby nie towarzyszyła temu odpowiednia kampania medialna? Adolfowi H. malowanie i pisanie też wychodziło tak samo dobrze, jak dialog międzykulturowy. „Mein Kampf” jest tak nudną i pokracznie napisaną książką, że gdyby nie skandaliczne wątki rasistowskie, czytelnicy podcinaliby sobie nadgarstki zakładkami.

Breivik przyszedł, zobaczył i zastrzelił wszystko, co mu wpadło w celownik, po czym poddał się policji z radosną wizją spędzenia kilkudziesięciu lat w świetle reflektorów. Każdy, kto widział zdjęcia z norweskich więzień wie, że dobrowolne oddanie się w ręce prawa nie jest żadnym aktem męczeństwa. Na wakacjach podobnie wyposażony budynek uznalibyśmy za luksusowy kurort. Idealne, zaciszne miejsce na napisanie książki, która stanie się bestsellerem oraz źródłem stałych dochodów.

Drugi akt przedstawienia rozpocznie się niebawem. Breivik oczywiście bardzo chętnie będzie zeznawał i przedstawiał swoje motywy w publicznym procesie sądowym. Jak każda zblazowana primadonna ochoczo podzieli się ze światem pikantnymi szczegółami i bulwersującymi poglądami. A nam nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać, aż w jego ślady pójdzie kolejny ludzki półprodukt, który poprowadzi dialog ze światem przy użyciu cyngla. Co zrobić? Jakie czasy, tacy mesjasze.

 

The post Felieton 188 – Celebryta z wyspy Utøya first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/08/06/felieton-188-%e2%80%93-celebryta-z-wyspy-utoya/feed/ 11
Felieton 186 – Wiara za dolara /2011/07/09/felieton-186-%e2%80%93-wiara-za-dolara/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-186-%25e2%2580%2593-wiara-za-dolara Sat, 09 Jul 2011 08:39:13 +0000 /?p=3525 Chrystus – patronem dochodowego biznesu. Mieszkańcy Świebodzina, w którym stanęła w ubiegłym roku gigantyczna figura Syna Bożego, otwierają szampana i patrzą w przyszłość z łezką radości w oku. Ciekawe, czy ich entuzjazm podzielałby także główny bohater całego zamieszania.   Przysięgam na grób mojego chomika, że dzisiejszy felieton nie zawiera żadnych mistyfikacji. Wszystkie szczegóły i cytaty […]

The post Felieton 186 – Wiara za dolara first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Chrystus – patronem dochodowego biznesu. Mieszkańcy Świebodzina, w którym stanęła w ubiegłym roku gigantyczna figura Syna Bożego, otwierają szampana i patrzą w przyszłość z łezką radości w oku. Ciekawe, czy ich entuzjazm podzielałby także główny bohater całego zamieszania.

 

Przysięgam na grób mojego chomika, że dzisiejszy felieton nie zawiera żadnych mistyfikacji. Wszystkie szczegóły i cytaty pochodzą z oficjalnych źródeł.

 

 

„Będzie duży Świebodzin, aż po Chociule” – marzą radni.  Starosta entuzjastycznie opisuje w wywiadach inwestycje, jakie statua przyciągnęła do jego miasta. Smutnym symbolem pozostaje fakt, że Chrystus Król wyciąga ręce nie do szerokich łanów pszenicy złocistej, maków krwawych lub rzepaku biopaliwnego, ale do hipermarketu Tesco.

 

W planach jest nie tylko budowa drogi krzyżowej, oczka wodnego i wodospadu (?), dwudziestu kaplic różańcowych, ale przede wszystkim ogromnego parkingu oraz zaplecza hotelarsko – gastronomicznego, a nawet kolejki linowej. Konkurent obecnego burmistrza chce równocześnie z pomnikiem promować także okoliczne jeziora, całkowicie na poważnie proponując hasło „Przyjedź do Chrystusa i złap wiatr w żagle”. Niezły rozmach, jak na projekt, który pierwotnie został zgłoszony na urzędzie jako mała architektura ogrodowa.

 

Figura obrasta w coraz większe kontrowersje, chociaż z marketingowego punktu widzenia chodzi o projekt doskonały. Robotnicy pracujący przy budowie statuy byli podobno zmuszani do pracy za „bóg zapłać”, przy niskich kosztach udało się więc stworzyć stałe źródło dochodów dla całego regionu. W dodatku wypowiedzi pomysłodawcy pomnika zaczynają coraz bardziej niepokoić władze kościelne. Papież odmówił udzielenia błogosławieństwa projektowi, a ksiądz Zawadzki zaczyna twierdzić, że projekt pomnika został mu przekazany w wizji przez samego Chrystusa.

 

Pozostałe polskie wsie nadal mają duże pole do popisu, wyścig trwa. Wszak rezerwy są duże – świebodzińska statua ze swoimi trzydziestoma metrami ma jeszcze daleko do chińskiego posągu Buddy o wysokości 128 metrów. Tyle, że buddyści nie zakazują w swoich księgach oddawania czci posągom i obrazom, a sam Budda nie wyganiał kupczyków z miejsc świętych.

 

Czekamy na dalsze kroki. Być może Świebodzinianie odkryli nowy sposób na wyprowadzenie Europy z kryzysu? Właśnie zaczyna się półroczny okres prezydencji Polski w Radzie UE, jest więc okazja na wprowadzenie dużych zmian. Może pora zakończyć inwestycje w bezsensowne szkoły i autostrady i zająć się wreszcie czymś naprawdę dochodowym?

 

The post Felieton 186 – Wiara za dolara first appeared on Darek Jedzok.

]]>