dmowski - Darek Jedzok / blog & archiwum Mon, 10 Mar 2014 07:30:35 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 232 – Nerwowy marsz /2013/12/01/felieton-232-nerwowy-marsz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-232-nerwowy-marsz Sun, 01 Dec 2013 17:42:31 +0000 /?p=4345 Jak co roku w listopadzie powraca temat Marszu Niepodległości. W Warszawie odbyło się kilka marszów, biegów i uroczystości, ale na pierwsze strony trafiły prawie wyłącznie relacje z pokazu brakujących ogniw ewolucji, który zakończył się tradycyjną rozwałką i serią podpaleń. Ku czci Ojczyzny, oczywiście. Tym razem nacjonaliści wyszli z domów wyjątkowo podenerwowani. Może ultraprawicowcy wstali – […]

The post Felieton 232 – Nerwowy marsz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Jak co roku w listopadzie powraca temat Marszu Niepodległości. W Warszawie odbyło się kilka marszów, biegów i uroczystości, ale na pierwsze strony trafiły prawie wyłącznie relacje z pokazu brakujących ogniw ewolucji, który zakończył się tradycyjną rozwałką i serią podpaleń. Ku czci Ojczyzny, oczywiście.

Fot. Marcin Wziontek Photography
Fot. Marcin Wziontek Photography

Tym razem nacjonaliści wyszli z domów wyjątkowo podenerwowani. Może ultraprawicowcy wstali – o, ironio! – lewą nogą, może mama znowu zapomniała użyć płynu do tkanin i kominiarka nieznośnie drapała młodych patriotów w policzki … W każdym razie efekt był taki, że uczestników marszu irytował dosłownie każdy napotkany obiekt.

A tu budka przy ambasadzie stoi wyzywająco, a tu drzewka pokazują gałązkami antypolskie gesty, a tu tęcza zboczona wypina się łukiem. W dodatku ta ostatnia była świeżo po rekonstrukcji, co przedstawiało kolejną prowokację – zleceniodawcy musieli przecież wiedzieć, że jedenastego przyjdzie walec i wyrówna. Perfidia i cwaniactwo, ot co. Nie dziwota, że narodowcom puściły nerwy.

Ale na tym nie koniec, Marsz obfitował przecież także w pozytywne wydarzenia i inicjatywy, które znowu zostały przekręcone przez żydomasońskie media. Grupa pro-społecznych aktywistów z Obozu Narodowo Radykalnego dowiedziała się o trudnej sytuacji młodych rodzin mieszkających w squotach, a więc – skoro zima za pasem – podbiegła do budynków z koktajlami Mołotowa, by zamontować na dachu zaimprowizowane ogrzewanie. Na głównej scenie wystąpił przedstawiciel węgierskiej partii Jobbik, który w mowie swoich ojców podał przepis na pyszny gulasz – niestety w wyniku niedbałego tłumaczenia przemówienie zostało odebrane jako nacjonalistyczna agitacja. W dodatku media na usługach rządu, gejów i Ruskich przedstawiły fałszywy obraz zamieszek i demolowania ulic Warszawy. Tak naprawdę były one częścią zwykłej historycznej rekonstrukcji tzw. „czarnego poniedziałku”, czyli zniszczenia stolicy w 1939 roku przez niemieckie bombowce.

Nic dziwnego, że rozgoryczeni, zdezorientowani radykałowie kilka razy pogubili się w sytuacji – i to nie tylko w Warszawie. Na białostockim cmentarzu przedstawicielom Narodowego Odrodzenia Polski przydarzyło się małe faux pas, kiedy przez przypadek pozdrowili ofiary nazizmu gestem „sieg heil” (vel „rzymski salut” vel „tyle śniegu u nas na wsi napadało”). Pod koniec dnia sfrustrowani narodowcy całkowicie stracili już spójną koncepcję i na wszelki wypadek protestowali przeciwko wszystkiemu – nie tylko lewakom, Murzynom i Unii Europejskiej, ale też przeciwko globalnemu ociepleniu i organizacjom międzynarodowym („Nie dla kłamstw klimatycznych ONZ!”).

Sytuacja jest poważna i obawiam się, że rozwiązanie jest tylko jedno – niestety tak radykalne, jak myśl Obozu Narodowego.

Melisa. Dużo, dużo melisy.

W przyszłym roku organizatorzy Marszu powinni poprosić o pomoc polskich zielarzy i przygotować kilkaset hektolitrów naparu, który będzie podawany przez cały dzień – doraźnie i prewencyjnie. W ten sposób być może uda się stworzyć na tyle miłą i ciepłą atmosferę, że nikt z uczestników nie będzie chciał jej podgrzewać benzyną, racami świetlnymi, tudzież podpalaniem stołecznych ulic.

Tymczasem apeluję zaś do mam i babć naszych nacjonalistów – pierzcie synkom kominiarki w Perwollu. Dopóki się nie dowiedzą, że producentem są Niemcy, będą wracali z demonstracji zadowoleni, uśmiechnięci i pachnący. Nawet tęcza ich nie ruszy.

 

 

 

 

The post Felieton 232 – Nerwowy marsz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 193 – A marsz! /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-193-%25e2%2580%2593-a-marsz /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/#respond Thu, 10 Nov 2011 08:40:42 +0000 /?p=3668 15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie. I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być […]

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie.

I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być nie mogą, wszystkie manifestacje i happeningi nie przynoszą żadnego skutku. Mogę to określić nawet bardziej okrutnie – są po prostu żałosnym zmarnowaniem niepowtarzalnej okazji, energii i zasobów ludzkich. To wszystko w sytuacji, kiedy świat aż prosi się o przewartościowanie kilku spraw.

15 października miał być dniem Marszu Oburzonych, jednak inicjatywa zwołana w sieciach społecznych skończyła się dokładnie tak, jak wszystkie inne zrywy typu „chodźmy na ulicę, zwołują zajefajny happening na Facebooku”. Ludzie przyszli i oburzyli się, po czym z lekkim zażenowaniem stwierdzili, że w sumie nie wiadomo, co zrobić dalej.   Duża część manifestacji jawiła się jako protest przeciwko cięciom budżetowym. Przeciwko oszczędnościom. W sytuacji kryzysu ekonomicznego. Ja piórkuję.

Oprócz tego żądania grupy walczące o nową Europę nie zaoferowały do dzisiaj żadnych konkretnych postulatów poza mglistymi nawoływaniami do „oddania władzy ludziom”.   I właśnie tutaj leży największy problem. Intuicja i serce kusi mnie, abym poparł takie działania – przecież ludzie powinni decydować o losie swoim, swojej rodziny i swojego państwa. Szybko jednak przybywa w sukurs Jedzok racjonalny.

A gdzie indywidualność? Gdzie ludzie tworzący koncepcje? Gdzie nieulękli wizjonerzy? Internetowa tłuszcza w jak najbardziej demokratyczny sposób dławi głosy ekspertów, a cięta, populistyczna riposta zyskuje głosy o wiele szybciej, niż najbardziej konkretna, specjalistyczna ocena. W środowisku internetowym nazywamy to (patrz Andrew Keen) „kultem amatora”. W pozostałych częściach popkultury – ostrzej – „kultem idioty”.

To samo społeczeństwo, które jest na tyle głupie, aby hołubić celebrytów i wierzyć w horoskopy, jest jednocześnie wystarczająco mądre, aby bezpośrednio decydować o gospodarce, środowisku naturalnym lub polityce energetycznej państwa? Przy okazji niedoszłego greckiego referendum ktoś mądrze zauważył – co by było, gdyby Churchill pozwolił Anglikom zadecydować, czy powinni się poddać w obliczu niemieckich nalotów?

Sytuacja jest o tyle bardziej poważna, że w sytuacji pogłębiającego się kryzysu mobilizują się ekstremistyczne ugrupowania wszelkiej maści. 11 listopada przez Warszawę przejdzie Marsz Niepodległości, wystawka polskich nacjonalistów zorganizowana przez Młodzież Wszechpolską oraz Obóz Narodowo-Radykalny.   Oba ugrupowania jak co roku położą bukiet pod pomnikiem Romana Dmowskiego, wielkiego polskiego polityka i jeszcze większego antysemity, syfilityka i gorącego fana Mussoliniego.

ONR od lat utrzymuje żywe kontakty z licznymi europejskimi subiektami nacjonalistycznymi i neonazistowskimi, jego członkowie w bardziej intymnych chwilach pozdrawiają się „rzymskim salutem”, deklaracja Obozu mówi bezpośrednio o „odrzuceniu demokracji jako reżimu wrogiego Cywilizacji Europejskiej”. Mamy więc tutaj ludzi, którzy – o ironio – wprost marzą o jednym nieulękłym wizjonerze, który zrobi porządek z demokracją, wolnością obywatelską oraz innymi przeżytkami tego zgniłego społeczeństwa.

Jedno jest pewne – Europa się budzi. Miejmy tylko nadzieję, że nasza bezczynność nie zmieni tej nowej rzeczywistości w kolejny koszmar.

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/feed/ 0