go - Darek Jedzok / blog & archiwum Thu, 02 Jun 2011 01:21:25 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Recenzja – Jónsi „Go” (2010) /2010/08/15/recenzja-jonsi-%e2%80%9ego%e2%80%9d-2010/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=recenzja-jonsi-%25e2%2580%259ego%25e2%2580%259d-2010 /2010/08/15/recenzja-jonsi-%e2%80%9ego%e2%80%9d-2010/#comments Sun, 15 Aug 2010 19:59:25 +0000 /?p=2669 Cóż może zrobić chłopak, który nie dość, że ma zeza i jest ślepy na jedno oko, to w dodatku odkryje, że jest gejem? Może nie robić nic i zamknąć się w sobie, może też jednak wziąć gitarę i smyczek i założyć jeden z najbardziej oryginalnych zespołów rockowych na świecie. Tak właśnie zrobił Jón Thor Birgisson. […]

The post Recenzja – Jónsi „Go” (2010) first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Cóż może zrobić chłopak, który nie dość, że ma zeza i jest ślepy na jedno oko, to w dodatku odkryje, że jest gejem? Może nie robić nic i zamknąć się w sobie, może też jednak wziąć gitarę i smyczek i założyć jeden z najbardziej oryginalnych zespołów rockowych na świecie. Tak właśnie zrobił Jón Thor Birgisson.


Jego twór – zespół Sigur Rós – już od 16 lat uchodzi za jedną z najlepszych i najbardziej wpływowych kapel gatunku post-rock (i nie tylko), ale też za najlepszą islandzką kapelę. W ubiegłym roku zespół ogłosił jednak wstrzymanie działalności, aby jego członkowie mogli przez chwilę poświęcić czas swoim rodzinom oraz projektom solowym.

Jednym z tych projektów jest właśnie niniejszy pierwszy samodzielny album wokalisty i gitarzysty kapeli. Birgisson osiągnął niepowtarzalny „sound” zarówno dzięki swojemu specyficznemu falsetowi, jak i technice gry na gitarze przy użyciu smyczka połączonej z zastosowaniem masywnej ściany echa i pogłosu. Kombinacja chłopięcego głosiku z eterycznymi, wielorybimi dźwiękami gitar stała się znakiem rozpoznawczym Sigur Rós. I oczywiście musiała się znaleźć także na nowej płycie solowej.

Solowa płyta Birgissona to konglomerat elektronicznego i elektrofonicznego dźwięku Sigur Rós z bardzo wyraźnymi aranżacjami symfonicznymi autorstwa amerykańskiego kompozytora Nico Muhly’ego. Doszło także do zmiany w warstwie tekstowej – teksty po islandzku występują tutaj na zmianę z angielskimi.

Najbardziej zmieniła się chyba atmosfera nagrań, chociaż i tak bardzo łatwo można by pomylić płytę z nowym nagraniem zespołu. W odróżnieniu od często wręcz płaczliwych utworów Sigur Rós solówkę Jónsiego przeplatają utwory bardziej energiczne, a nawet osobliwie pogodne. Nie chodzi bynajmniej o pierwszoplanowe, radosne przyśpiewki – optymistyczne akcenty wyłaniają się nieraz z klasycznie melancholijnych partii smyczkowych. Mówię tutaj konkretnie o czterech rześkich, żwawych utworach „Go Do”, „Animal Arithmetic”, „Boy Lilikoi” oraz „Around Us”. Pozostałych pięć kawałków dosyć wiernie trzyma się fasonu ustalonego przez Sigur Rós. Wyróżnia się z pewnością utwór „Boy Lilikoi”, który w zwrotkach przypomina prawie folkową balladę.

Birgisson ponownie wykazał się nie tylko oryginalnym talentem kompozytorskim, ale także zdolnością woalowania chwytliwych melodii w bogate, niebanalne warstwy impresyjnych klimatów. Sam zresztą powiedział kiedyś, że nie uważa Sigur Rós za „twardą” alternatywę, twórczość zespołu to po prostu popowe piosenki w nieco odmiennych aranżacjach. Może odrobinę przesadził ze skromnością, ale generalnie można przyznać mu rację – pomimo ambitnych, inteligentnych zabiegów aranżacyjnych płyty słucha się niesłychanie łatwo.

Dla kogo to? Dla miłośników post-rocka, Sigur Rós oraz wulkanu Eyjafjallajökull.

Warto spróbować : Go Do, Boy Lilikoi, Around Us

The post Recenzja – Jónsi „Go” (2010) first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2010/08/15/recenzja-jonsi-%e2%80%9ego%e2%80%9d-2010/feed/ 1