islam - Darek Jedzok / blog & archiwum Tue, 13 Jan 2015 17:15:40 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 244 – Zabójczy dowcip /2015/01/13/felieton-244-zabojczy-dowcip/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-244-zabojczy-dowcip Tue, 13 Jan 2015 08:36:55 +0000 /?p=4941 W ciągu kilku minionych dni niektórzy z nas zostali Charlie Hebdo, inni przejściowo stali się Ahmedem Merabetem – policjantem, który stracił życie broniąc ludzi obrażających jego proroka. Jest też jednak i trzecia grupa komentatorów, którzy mniej lub bardziej świadomie ubierają czarne kominiarki napastników twierdząc, że francuscy rysownicy przekroczyli pewną granicę, a więc… zasłużyli.   Kilka […]

The post Felieton 244 – Zabójczy dowcip first appeared on Darek Jedzok.

]]>
W ciągu kilku minionych dni niektórzy z nas zostali Charlie Hebdo, inni przejściowo stali się Ahmedem Merabetem – policjantem, który stracił życie broniąc ludzi obrażających jego proroka. Jest też jednak i trzecia grupa komentatorów, którzy mniej lub bardziej świadomie ubierają czarne kominiarki napastników twierdząc, że francuscy rysownicy przekroczyli pewną granicę, a więc… zasłużyli.
 
Kilka razy stawałem już w obronie głupich dowcipów i zawsze znalazł się ktoś, kto podniósł swój święcie oburzony paluszek, grzmiąc: “z niektórych rzeczy nie wolno żartować”. Bo nie. Przestałem już reagować na ten rodzaj argumentacji (a raczej jej brak), nadal jednak wybitnie przeszkadzają mi “ale”, które lęgną się w tego typu “świętoszkostwie”.
 


“Świętoszkostwo” ujmuję tutaj w cudzysłów, ponieważ syndrom przekrochmalonego kołnierzyka wcale nie musi mieć korzeni w religijnej dewocji. Czeski lewicowy magazyn A2 w pokrętny sposób przerzucił ciężar problemu ataków na “rasistowski sekularyzm”, który rzekomo reprezentowali satyrycy pisząc o islamie. I tu pozwolę sobie zachichotać pod wąsem – przecież twierdzenie, że religia jest tożsama z rasą, jest samo w sobie rasistowskie.
 
Reakcja A2 jest poniekąd zaskakująca, ponieważ w Charlie Hebdo istniały regularne rubryki poświęcone nie tylko fundamentalizmowi wszelkiej maści, ale też prawom zwierząt, czyli tematom bliskim lewicowym środowiskom. Redaktorzy czeskiego czasopisma porzucili więc swoich potencjalnych sojuszników i przyjęli retorykę europejskich Talibów pokroju Polaka Tomasza Terlikowskiego lub Czecha Tomáša Halíka. Ten drugi – z niepojętych powodów nazywany liderem dialogu z ateistami – powiedział w komentarzu do wcześniejszych zamachów w Holandii, że zamordowani “prowokatorzy” sami byli zepsutymi nihilistami, którzy zazdrościli muzułmanom, że ci przynajmniej w coś wierzą. Dialog jak łopatą w twarz.
 
Właśnie formułkę “no tak, zamordowali ich, ALE…” uważam za wyjątkowo niesmaczną i dziwi mnie, że często słyszę ją od ludzi, którym zazwyczaj nie brakuje empatii. W innych sferach takie retoryczne salto mortale byłoby przecież całkowicie nie do pomyślenia – no tak, zgwałcili je (ale miały przecież przykrótkie sukienki); szykanowali go w szkole (ale miał śmieszne okulary); pobił ją (no ale zupa faktycznie była odrobinę za słona).
 
pSH4sngH6F
 
Jeżeli nadal was to nie przekonuje, to umówmy się przynajmniej co do tego, że publiczna egzekucja jest nieco przesadną karą za bycie “nieśmiesznym”, a nawet za obrażenie jakiegoś majestatu. Epoka brązu minęła już kilka tysięcy lat temu, w międzyczasie wprowadziliśmy bardziej finezyjne prawa, niż “oko za oko” lub “ukamienujmy go za zbieranie chrustu w szabat“.
 
Krótko mówiąc – żaden kawał nie zasługuje na to, aby ktoś stracił głowę. Ani w przenośni, ani dosłownie.
 
P.S.
Wracając do A2, Halika, Terlika i innych – oto kilka prób przerzucenia Charlie Hebdo na drugą stronę barykady: LINK
 

The post Felieton 244 – Zabójczy dowcip first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Kupię tanio szufladkę dla Charlie Hebdo /2015/01/10/kupie-tanio-szufladke-dla-charlie-hebdo/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=kupie-tanio-szufladke-dla-charlie-hebdo Sat, 10 Jan 2015 11:03:39 +0000 /?p=4935 Najwidoczniej Charlie Hebdo są o wiele lepszymi satyrykami, niż sądziłem na początku.   Chociaż w rysunkach zamieszczanych w czasopiśmie obrywały po równo wszystkie frakcje polityczne, od kilku dni trwają próżne starania o zaszufladkowanie magazynu – zgodnie z zasadą “uderz w stół” środowiska prawicowe uważają magazyn za lewacki, podczas gdy lewicowcy doklejają mu łatkę ultraprawicy.   […]

The post Kupię tanio szufladkę dla Charlie Hebdo first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Najwidoczniej Charlie Hebdo są o wiele lepszymi satyrykami, niż sądziłem na początku.
 
Chociaż w rysunkach zamieszczanych w czasopiśmie obrywały po równo wszystkie frakcje polityczne, od kilku dni trwają próżne starania o zaszufladkowanie magazynu – zgodnie z zasadą “uderz w stół” środowiska prawicowe uważają magazyn za lewacki, podczas gdy lewicowcy doklejają mu łatkę ultraprawicy.
 
Jakimś cudem Charlie Hebdo jest jednocześnie seksistowski i feministyczny, homofobiczny i dżenderowy.
 
Zaczynam zbierać te reakcje. Jeżeli wpadniecie na coś ciekawego, rzućcie, pliz.
 

 
“Poza karykaturami Mahometa, w tygodniku pojawiały się też np. obrazki, przedstawiające ciężarne kobiety o ciemnej skórze, z wykrzywionymi twarzami żądające zasiłków socjalnych – trudno lepiej wpisać się w skrajnie prawicowy dyskurs pogardy wobec kolorowych imigrantów, żerujących na zachodnich państwach.” źródło: http://strajk.eu/index.php?article=548
 
“Ten skrajnie lewicowy szmatławiec jest pod względem swego poziomu artystycznie porównywalny chyba tylko z performansami dalszych bohaterów dekadenckiego Zachodu – Pussy Riot lub Femen.”
tłumaczenie z czeskiego, źródło: Protiproud

 
BONUS:
Skoro nie da się jasno określić politycznych inklinacji, zawsze można po prostu zhejtować ofiary:
 

 

The post Kupię tanio szufladkę dla Charlie Hebdo first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 220 – Diabły w turbanach /2013/05/30/felieton-220-diably-w-turbanach/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-220-diably-w-turbanach Thu, 30 May 2013 08:47:05 +0000 /?p=4251 My, Zaolziacy, nigdy nie mieliśmy łatwo. Wydawało mi się jednak, że nasza sytuacja uodparnia nas przeciwko monochromatycznemu widzeniu świata, stanowi naturalny hamulec przed bezrefleksyjnymi atakami na obcych. Jednak jakiś czas temu na moim mailu wylądowało kilka łańcuszków internetowych ostrzegających przed muzułmańską zarazą. Wszystkie pochodziły od moich zaolziańskich znajomych.   Właśnie ten fakt zdziwił mnie najbardziej […]

The post Felieton 220 – Diabły w turbanach first appeared on Darek Jedzok.

]]>
My, Zaolziacy, nigdy nie mieliśmy łatwo. Wydawało mi się jednak, że nasza sytuacja uodparnia nas przeciwko monochromatycznemu widzeniu świata, stanowi naturalny hamulec przed bezrefleksyjnymi atakami na obcych. Jednak jakiś czas temu na moim mailu wylądowało kilka łańcuszków internetowych ostrzegających przed muzułmańską zarazą. Wszystkie pochodziły od moich zaolziańskich znajomych.

 

Właśnie ten fakt zdziwił mnie najbardziej – żadnych maili z Polski czy z Czech, adresatami byli wyłącznie ludzie „stela”, osoby, które szanuję, studenci, działacze, muzycy. Polskie teksty zostały ewidentnie przetłumaczone (i to źle) z języka czeskiego. Czy powinniśmy się cieszyć, że po latach bezczynności Zaolziacy wreszcie pełnią rolę pośredników w wymianie idei między dwoma krajami?

 

Do wiadomości dołączone były galerie zdjęć przedstawiających agresywną twarz islamu oraz mroczne prognozy na najbliższe lata. I wszystko byłoby cacy, bo nie mam nic przeciwko walce z religijnym fundamentalizmem – tyle, że informacje w załącznikach były nieraz po części lub całkowicie sfałszowane.

 

Co pojawiło się w tych e-mailach? Na przykład zdjęcia małego chłopca, który za kradzież chleba zostaje skazany na zmiażdżenie ręki pod kołami samochodu. Seria szokujących fotografii krąży po Internecie od kilku lat właśnie jako dowód na bestialstwo szariatu, tak naprawdę przedstawia jednak „tylko” trik, uliczny pokaz dla pieniędzy. Inne zdjęcia pokazują groźnych, zakrwawionych mężczyzn z maczetami, nie podając informacji, że chodzi o pospolite obrazki z obchodów święta Aszura. Epatowanie przemocą i krwią? Co roku na Wielkanoc filipińscy chrześcijanie przybijają się do krzyży, a my całkowicie legalnie, masowo bijemy dziewczynki, kobiety i staruszki. Co na to Amnesty International?

 

Ale nic to, do tej pory mogło przecież chodzić o zwykłe nieporozumienie, błędnie podpisane zdjęcia. Przypadek, ehm, ehm. Jedna z wersji łańcuszka internetowego zawierała jednak statystyki przedstawiające powolne zezwierzęcenie społeczeństwa towarzyszące islamizacji państw. Na szczycie tej skali znajdowała się lista krajów, w których ilość muzułmanów przekracza 80 procent i które są nękane przez fale gwałtów, ludobójstwa i czystek etnicznych. I teraz żarcik dla etnologów – autor łańcuszka zalicza do takich państw Turcję i Maroko.

 

Na podstawie opowiadań znajomych, autopsji i danych statystycznych mogę stwierdzić, że akurat w tych dwóch krajach jest o wiele bezpieczniej niż na przykład w Pradze lub w Warszawie, a już na pewno bardziej niż w chrześcijańskich krajach Ameryki Południowej lub hinduistycznych Indiach. Wiele najniebezpieczniejszych krajów świata faktycznie jest opanowanych przez islamistycznych radykałów, ale ich zachowanie absolutnie nie może służyć do generalizacji. „Nasz” ksiądz lub pastor też nie chciałby być kojarzony z księdzem zboru, który właśnie dzisiaj pali żywcem czarownicę w Kenii lub na Papui Nowej-Gwinei.

 

Zdaję sobie sprawę z zagrożeń wynikających z ekspansji fundamentalistycznych ideologii. Bynajmniej nie odradzam też od dyskusji, bez względu na to, jak bardzo miałaby być kontrowersyjna, jednak szerzenie półprawd jeszcze nikomu nie pomogło realistycznie ocenić sytuacji. Niektóre środowiska zresztą zaczynają już marzyć o powrocie do korzeni – rozprawieniu się z mahometanami “po wiedeńsku” i wybiciu klina klinem, czyli zwalczenie nowej teokracji poprzez wprowadzenie starej. Oba pomysły stanowiły puentę większości wiadomości, które dotarły do mojej skrzynki.

 

Żyjemy na terenie, który słynie z pokojowego współżycia różnych narodów i wyznań. Dlatego nieśmiało marzę o tym, aby nasza społeczność budowała mosty przez Olzę z innych surowców niż z ksenofobicznej propagandy. Po pierwsze dlatego, że z tym narzędziem niezbyt nam do twarzy, a po drugie – ponieważ w przeszłości nas samych nieźle poharatało. A akurat do tej tradycji chyba nie chcielibyśmy wracać.

 

 

The post Felieton 220 – Diabły w turbanach first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 181 – Burką w twarz /2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-181-%25e2%2580%2593-burka-w-twarz /2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/#respond Sat, 16 Apr 2011 07:07:40 +0000 /?p=3193 Kilka dni temu Francja wprowadziła całkowity zakaz noszenia burek i nikabów – tradycyjnych zasłon noszonych na twarzy przez muzułmanki. Głównym pretekstem miała być walka o prawa kobiet. Mam jednak niejasne przeczucie, że nowa restrykcja pomoże wszystkim, tylko nie muzułmańskim kobietom. Podobne wiadomości budzą we mnie bardzo mieszane uczucia. Z satysfakcją obserwuję dążenia do równouprawnienia i […]

The post Felieton 181 – Burką w twarz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Kilka dni temu Francja wprowadziła całkowity zakaz noszenia burek i nikabów – tradycyjnych zasłon noszonych na twarzy przez muzułmanki. Głównym pretekstem miała być walka o prawa kobiet. Mam jednak niejasne przeczucie, że nowa restrykcja pomoże wszystkim, tylko nie muzułmańskim kobietom.

Podobne wiadomości budzą we mnie bardzo mieszane uczucia. Z satysfakcją obserwuję dążenia do równouprawnienia i laicyzacji państwa – Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. O ile jednak obywatele nie powinni wciskać państwu swojej religii, paradować w burce po urzędach albo wieszać krzyże w szkołach, to nie podoba mi się zbytnio, gdy dzieje się odwrotnie, a więc gdy państwo zaczyna ingerować w osobiste przekonania obywateli.

Oczywiście w pełni popieram podwyższenie bezpieczeństwa publicznego – ludzie nie powinni wchodzić do banku z pończochą na głowie lub nikabem na twarzy. Problem polega jednak na tym, że nikt z tego rozsądnego argumentu nie korzysta – kwestia ta została „doklejona” do ustawy dopiero dodatkowo. Jeżeli zaś potraktujemy sprawę jako zakaz noszenia symbolu religijnego lub kulturowego, to okazuje się, że państwo dosyć ostro przekracza granice przestrzeni prywatnej.

Czym różni się zakaz noszenia chusty od zakazu noszenia turbanu, dredów albo różańca? Może w ramach zapewnienia bezpieczeństwa zakażemy góralom truchtać po Zakopanem z bronią sieczną, czyli z ciupagami? Wszak to klasyczny przykład uszczęśliwiania na siłę!

Porażką tego projektu nie jest jego faktyczny efekt, ale sam sposób wprowadzenia tematu. Luc nie cieszy się z bezpieczeństwa, ale zaciera ręce z radości – „aleśmy dowalili tym muzułmańcom”.

Jeszcze bardziej problematyczna jest kwestia muzułmańskich kobiet, ponieważ w ich wypadku może chodzić o wyświadczenie niedźwiedziej przysługi. Pomijając osoby dobrowolnie zakładające burki (bo chyba nie trzeba wyjaśniać, że wiele muzułmanek robi to dobrowolnie i z własnego przekonania) – ustawa będzie wątpliwym bonusem dla nieszczęśnicy, którą mąż–despota rzeczywiście wypuszcza na miasto raz na miesiąc, i to pod warunkiem, że wyjdzie szczelnie owinięta w „prześcieradło”.

Koniec z prześcieradłami, czyli koniec z przechadzkami. Jak zawsze po łapkach oberwą nie ci, którzy na to zasługują. Gdyby państwu rzeczywiście zależało na prawach kobiet, to zajmie się właśnie tymi przypadkami przemocy domowej, a nie będzie zamiatało sprawy pod dywan.

Wniosek jest jeden – możemy cieszyć się z równych praw, ale na pewno nie ze sposobu ich egzekwowania. Ustawa typu „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal” to nie podanie pomocnej dłoni, a pokazanie środkowego palca.

The post Felieton 181 – Burką w twarz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/feed/ 0
Felieton 155 – Nie taki Arab straszny … /2010/03/13/felieton-155-%e2%80%93-nie-taki-arab-straszny/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-155-%25e2%2580%2593-nie-taki-arab-straszny /2010/03/13/felieton-155-%e2%80%93-nie-taki-arab-straszny/#comments Fri, 12 Mar 2010 23:00:06 +0000 /?p=1992 Od dłuższego czasu frapuje mnie zjawisko legend miejskich, czyli niesamowitych historii zaczynających się z reguły od słów „czytałem gdzieś, że …” albo „słuchaj, co przydarzyło się kumplowi mojego znajomego”. Te współczesne podania stanowią niezbity dowód na to, że nowoczesny i oświecony człowiek nadal moczy bieliznę ze strachu przed swoimi sukkubami, utopcami i strzygami. W latach […]

The post Felieton 155 – Nie taki Arab straszny … first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Od dłuższego czasu frapuje mnie zjawisko legend miejskich, czyli niesamowitych historii zaczynających się z reguły od słów „czytałem gdzieś, że …” albo „słuchaj, co przydarzyło się kumplowi mojego znajomego”.

Te współczesne podania stanowią niezbity dowód na to, że nowoczesny i oświecony człowiek nadal moczy bieliznę ze strachu przed swoimi sukkubami, utopcami i strzygami.

W latach 60tych dużą popularnością cieszyła się legenda o czarnej wołdze przemierzającej Polskę i porywającej dzieci. W gimnazjum z kolei słyszałem, że na posterunek policji w Ostrawie przyszedł chłopak, który obudził się po imprezie w wannie wypełnionej lodem. Po chwili znalazł na ciele zaszytą ranę – okazało się, że ktoś dosypał mu do drinka środki odurzające i w nocy wyciął mu nerkę. Później słyszałem i czytałem o identycznej historii w Katowicach, Pradze, Warszawie, Nowym Jorku. Takie nowoczesne bajki z całkowicie poważną miną opowiadają nawet ludzie wykształceni i sceptyczni, co więcej – od czasu do czasu wiadomości trafiają do dzienników telewizyjnych i gazet.

Bardzo podobnie ma się sprawa z wszystkimi teoriami spiskowymi i stereotypami dotyczącymi innych narodów i grup. Od kilkuset lat to samo – bo Żydzi piją krew dzieci. Bo słyszałem, że Masoni mają tajny plan. Bo Araby się szykują, za pięć lat tu najadą i rozpirzą wszystko w drobny mak. Bo Chińczycy sprzedają drobiowe risotto z psów. Bo spisek syjonistów i rowerzystów. A czarni imigranci to magię na cmentarzach odprawiają. Ostatnio zaś – „ja bym te meczety zakazał, spróbuj se zbudować kościół w muzułmańskim kraju”!

Każdy, kto zwiedzał kraje muzułmańskie, na pewno wam potwierdzi, że istnieje wiele państw, w których można napotkać kościoły chrześcijańskie. Że – jak na całym świecie – w krajach tych mieszkają miliony zwykłych ludzi, którzy częściej zajmują się swoją pracą i rodziną, niż chałupniczą produkcją detonatorów i pocisków ziemia-powietrze. I tak jak każdy normalny człowiek narzekają na grupy krzykaczy i egoistycznych polityków, dzięki którym świat uważa cały naród za ciemniaków.

Gdybym sam miał być spełnieniem stereotypów i statystyk, nigdy nie moglibyście przeczytać tego felietonu. Zgodnie z moim dowodem osobistym – czeskim obywatelstwem i polską narodowością – wypijam rocznie 650 piw i 17 litrów czystego spirytusu.

Wracając jednak do islamu – w imię rzekomej obrony kultury europejskiej jesteśmy w stanie zrezygnować z jej fundamentalnej zasady, czyli równości wobec prawa bez względu na kolor skóry czy wyznanie. A budowa meczetu w niczym nie różni się od budowy kościoła lub synagogi – trzeba pozbierać kasę od wiernych, kupić grunt i pobiegać pół roku po urzędach. Modlitwa jest u nas na razie legalna, jeżeli zaś okaże się, że w świątyni ogłaszane są treści niezgodne z prawem – zamykamy ją i przerabiamy na wypasiony hipermarket. Proste jak drut.

Wszystko sprowadza się do użycia chłopskiego rozumu. Jeżeli ktoś wybija mi zęby, to oddaję wprost jemu, a nie idę sprać prewencyjnie jego brata. Nie możemy karać kogoś za wpis w paszporcie.

I vice versa – wpis w paszporcie nie może być usprawiedliwieniem dla żadnego przestępstwa.

The post Felieton 155 – Nie taki Arab straszny … first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2010/03/13/felieton-155-%e2%80%93-nie-taki-arab-straszny/feed/ 4