muzulmanie - Darek Jedzok / blog & archiwum Sat, 16 Apr 2011 07:07:40 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 181 – Burką w twarz /2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-181-%25e2%2580%2593-burka-w-twarz /2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/#respond Sat, 16 Apr 2011 07:07:40 +0000 /?p=3193 Kilka dni temu Francja wprowadziła całkowity zakaz noszenia burek i nikabów – tradycyjnych zasłon noszonych na twarzy przez muzułmanki. Głównym pretekstem miała być walka o prawa kobiet. Mam jednak niejasne przeczucie, że nowa restrykcja pomoże wszystkim, tylko nie muzułmańskim kobietom. Podobne wiadomości budzą we mnie bardzo mieszane uczucia. Z satysfakcją obserwuję dążenia do równouprawnienia i […]

The post Felieton 181 – Burką w twarz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Kilka dni temu Francja wprowadziła całkowity zakaz noszenia burek i nikabów – tradycyjnych zasłon noszonych na twarzy przez muzułmanki. Głównym pretekstem miała być walka o prawa kobiet. Mam jednak niejasne przeczucie, że nowa restrykcja pomoże wszystkim, tylko nie muzułmańskim kobietom.

Podobne wiadomości budzą we mnie bardzo mieszane uczucia. Z satysfakcją obserwuję dążenia do równouprawnienia i laicyzacji państwa – Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. O ile jednak obywatele nie powinni wciskać państwu swojej religii, paradować w burce po urzędach albo wieszać krzyże w szkołach, to nie podoba mi się zbytnio, gdy dzieje się odwrotnie, a więc gdy państwo zaczyna ingerować w osobiste przekonania obywateli.

Oczywiście w pełni popieram podwyższenie bezpieczeństwa publicznego – ludzie nie powinni wchodzić do banku z pończochą na głowie lub nikabem na twarzy. Problem polega jednak na tym, że nikt z tego rozsądnego argumentu nie korzysta – kwestia ta została „doklejona” do ustawy dopiero dodatkowo. Jeżeli zaś potraktujemy sprawę jako zakaz noszenia symbolu religijnego lub kulturowego, to okazuje się, że państwo dosyć ostro przekracza granice przestrzeni prywatnej.

Czym różni się zakaz noszenia chusty od zakazu noszenia turbanu, dredów albo różańca? Może w ramach zapewnienia bezpieczeństwa zakażemy góralom truchtać po Zakopanem z bronią sieczną, czyli z ciupagami? Wszak to klasyczny przykład uszczęśliwiania na siłę!

Porażką tego projektu nie jest jego faktyczny efekt, ale sam sposób wprowadzenia tematu. Luc nie cieszy się z bezpieczeństwa, ale zaciera ręce z radości – „aleśmy dowalili tym muzułmańcom”.

Jeszcze bardziej problematyczna jest kwestia muzułmańskich kobiet, ponieważ w ich wypadku może chodzić o wyświadczenie niedźwiedziej przysługi. Pomijając osoby dobrowolnie zakładające burki (bo chyba nie trzeba wyjaśniać, że wiele muzułmanek robi to dobrowolnie i z własnego przekonania) – ustawa będzie wątpliwym bonusem dla nieszczęśnicy, którą mąż–despota rzeczywiście wypuszcza na miasto raz na miesiąc, i to pod warunkiem, że wyjdzie szczelnie owinięta w „prześcieradło”.

Koniec z prześcieradłami, czyli koniec z przechadzkami. Jak zawsze po łapkach oberwą nie ci, którzy na to zasługują. Gdyby państwu rzeczywiście zależało na prawach kobiet, to zajmie się właśnie tymi przypadkami przemocy domowej, a nie będzie zamiatało sprawy pod dywan.

Wniosek jest jeden – możemy cieszyć się z równych praw, ale na pewno nie ze sposobu ich egzekwowania. Ustawa typu „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal” to nie podanie pomocnej dłoni, a pokazanie środkowego palca.

The post Felieton 181 – Burką w twarz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/feed/ 0
Felieton 155 – Nie taki Arab straszny … /2010/03/13/felieton-155-%e2%80%93-nie-taki-arab-straszny/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-155-%25e2%2580%2593-nie-taki-arab-straszny /2010/03/13/felieton-155-%e2%80%93-nie-taki-arab-straszny/#comments Fri, 12 Mar 2010 23:00:06 +0000 /?p=1992 Od dłuższego czasu frapuje mnie zjawisko legend miejskich, czyli niesamowitych historii zaczynających się z reguły od słów „czytałem gdzieś, że …” albo „słuchaj, co przydarzyło się kumplowi mojego znajomego”. Te współczesne podania stanowią niezbity dowód na to, że nowoczesny i oświecony człowiek nadal moczy bieliznę ze strachu przed swoimi sukkubami, utopcami i strzygami. W latach […]

The post Felieton 155 – Nie taki Arab straszny … first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Od dłuższego czasu frapuje mnie zjawisko legend miejskich, czyli niesamowitych historii zaczynających się z reguły od słów „czytałem gdzieś, że …” albo „słuchaj, co przydarzyło się kumplowi mojego znajomego”.

Te współczesne podania stanowią niezbity dowód na to, że nowoczesny i oświecony człowiek nadal moczy bieliznę ze strachu przed swoimi sukkubami, utopcami i strzygami.

W latach 60tych dużą popularnością cieszyła się legenda o czarnej wołdze przemierzającej Polskę i porywającej dzieci. W gimnazjum z kolei słyszałem, że na posterunek policji w Ostrawie przyszedł chłopak, który obudził się po imprezie w wannie wypełnionej lodem. Po chwili znalazł na ciele zaszytą ranę – okazało się, że ktoś dosypał mu do drinka środki odurzające i w nocy wyciął mu nerkę. Później słyszałem i czytałem o identycznej historii w Katowicach, Pradze, Warszawie, Nowym Jorku. Takie nowoczesne bajki z całkowicie poważną miną opowiadają nawet ludzie wykształceni i sceptyczni, co więcej – od czasu do czasu wiadomości trafiają do dzienników telewizyjnych i gazet.

Bardzo podobnie ma się sprawa z wszystkimi teoriami spiskowymi i stereotypami dotyczącymi innych narodów i grup. Od kilkuset lat to samo – bo Żydzi piją krew dzieci. Bo słyszałem, że Masoni mają tajny plan. Bo Araby się szykują, za pięć lat tu najadą i rozpirzą wszystko w drobny mak. Bo Chińczycy sprzedają drobiowe risotto z psów. Bo spisek syjonistów i rowerzystów. A czarni imigranci to magię na cmentarzach odprawiają. Ostatnio zaś – „ja bym te meczety zakazał, spróbuj se zbudować kościół w muzułmańskim kraju”!

Każdy, kto zwiedzał kraje muzułmańskie, na pewno wam potwierdzi, że istnieje wiele państw, w których można napotkać kościoły chrześcijańskie. Że – jak na całym świecie – w krajach tych mieszkają miliony zwykłych ludzi, którzy częściej zajmują się swoją pracą i rodziną, niż chałupniczą produkcją detonatorów i pocisków ziemia-powietrze. I tak jak każdy normalny człowiek narzekają na grupy krzykaczy i egoistycznych polityków, dzięki którym świat uważa cały naród za ciemniaków.

Gdybym sam miał być spełnieniem stereotypów i statystyk, nigdy nie moglibyście przeczytać tego felietonu. Zgodnie z moim dowodem osobistym – czeskim obywatelstwem i polską narodowością – wypijam rocznie 650 piw i 17 litrów czystego spirytusu.

Wracając jednak do islamu – w imię rzekomej obrony kultury europejskiej jesteśmy w stanie zrezygnować z jej fundamentalnej zasady, czyli równości wobec prawa bez względu na kolor skóry czy wyznanie. A budowa meczetu w niczym nie różni się od budowy kościoła lub synagogi – trzeba pozbierać kasę od wiernych, kupić grunt i pobiegać pół roku po urzędach. Modlitwa jest u nas na razie legalna, jeżeli zaś okaże się, że w świątyni ogłaszane są treści niezgodne z prawem – zamykamy ją i przerabiamy na wypasiony hipermarket. Proste jak drut.

Wszystko sprowadza się do użycia chłopskiego rozumu. Jeżeli ktoś wybija mi zęby, to oddaję wprost jemu, a nie idę sprać prewencyjnie jego brata. Nie możemy karać kogoś za wpis w paszporcie.

I vice versa – wpis w paszporcie nie może być usprawiedliwieniem dla żadnego przestępstwa.

The post Felieton 155 – Nie taki Arab straszny … first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2010/03/13/felieton-155-%e2%80%93-nie-taki-arab-straszny/feed/ 4