nacjonalizm - Darek Jedzok / blog & archiwum Thu, 15 Mar 2018 08:20:40 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Cieszyński batalion WOT, czyli duży problem w małym mieście /2018/03/15/cieszynski-batalion-wot-czyli-duzy-problem-w-malym-miescie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=cieszynski-batalion-wot-czyli-duzy-problem-w-malym-miescie Thu, 15 Mar 2018 00:30:31 +0000 /?p=5261 W tym roku na Śląsku ma powstać brygada Wojsk Obrony Terytorialnej, a jeden z batalionów może zostać rozmieszczony wzdłuż ul. Wojska Polskiego w Cieszynie. Pora więc na krótkie podsumowanie zagrożeń związanych z tym projektem. Głównym pomysłodawcą projektu jest Krzysztof Neścior – cieszyński radny, amatorski historyk, a przede wszystkim były wojskowy, którego ewidentnie swędzi cyngiel. Zaczęło […]

The post Cieszyński batalion WOT, czyli duży problem w małym mieście first appeared on Darek Jedzok.

]]>
W tym roku na Śląsku ma powstać brygada Wojsk Obrony Terytorialnej, a jeden z batalionów może zostać rozmieszczony wzdłuż ul. Wojska Polskiego w Cieszynie. Pora więc na krótkie podsumowanie zagrożeń związanych z tym projektem.

Głównym pomysłodawcą projektu jest Krzysztof Neścior – cieszyński radny, amatorski historyk, a przede wszystkim były wojskowy, którego ewidentnie swędzi cyngiel. Zaczęło się od całkiem niewinnego projektu muzeum militarnego i grupy rekonstrukcyjnej, potem przyszły wykłady z coraz mocniejszą nutką nacjonalistyczną, a w końcu pomysł na odbudowanie i wyposażenie poligonu w Cieszynie i stworzenie młodzieżowych bojówek tuż przy granicach z Czechami. Od hobby do pasji, od pasji do obsesji, od obsesji do fanatyzmu. Weź, zaufaj tu hobbystom – zacznie taki od zbierania zapalniczek, a skończy na podpaleniu stodoły.

Obecnie muzeum praktycznie już nie funkcjonuje, chociaż nadal odmieniane jest przez wszystkie przypadki, by nobilitować pozostałe działania Neściora. Ten tymczasem skupia całą uwagę na swoim oczku w głowie – paramilitarnym projekcie Cieszyńskiej Kompanii Obrony Narodowej.

To, co może i kiedyś zaczęło się od dobrych intencji, stopniowo gorzknieje i nabiera coraz mroczniejszych odcieni, ponieważ tendencyjna wykładnia historii Polski i regionu przyciąga do Kompanii młodych ludzi sympatyzujących ze skrajną prawicą. W sieciach społecznościowych wychowankowie Neściora chętnie pozują z bronią (niektórzy z dopiskiem „przygotowani na imigrantów”), umawiają się na udział w imprezach organizowanych przez ONR i Młodzież Wszechpolską, sypią dowcipami o „kozojebcach”. Właśnie ludzie z tych kręgów odwiedzają cieszyńskie przedszkola albo uczą kilkuletnie dzieci strzelać z airsoftowych replik karabinów snajperskich.

po lewej – Neściorowcy z wizytą w przedszkolu / po prawej – cieszyńskie Zuchy na strzelnicy (źródło: profile FB członków i sympatyków CKON)

Krzysztof Neścior w żaden sposób nie stara się zaradzić temu, że jego grupa wypełnia się ultraprawicowymi młotami. Albo tego nie widzi, albo nie chce widzieć. Sami rozważcie, która z tych opcji jest bardziej niepokojąca. Tak czy owak coraz trudniej uwierzyć w to, że cieszyński oddział WOTu skupi miejscową śmietankę, która będzie się dwa razy zastanawiała, zanim komuś strzeli w beret. Neścior nie kontroluje nawet wąskiej grupy znajomych – w przypadku planowanego założenia całego batalionu taka niekompetencja jest gwarantowanym przepisem na katastrofę.

Oczywiście pomysłodawcy zarzekają się, że kierują nimi szlachetne pobudki i dobre chęci (wszyscy wiemy, co jest nimi wybrukowane). W wywiadach dotyczących CKONu, Kompanii Obrony Narodowej i potencjalnego oddziału WOT pojawiają się klasyczne słowa-klucze używane od dziesięcioleci do wybielania szemranych pomysłów – inicjatywa jest pono „zdrowym odruchem” i „odpowiedzią na zainteresowanie społeczeństwa”.

Mnie bardziej smuci jednak fakt, że Neścior stara się przedstawiać projekt cieszyńskiego batalionu WOT jako „dużą szansę prestiżową, ekonomiczną i społeczną dla powiatu”. Tak, jakbyśmy żyli w jamach w ziemi i jedli koty, a ta parodia wojska miała być dla nas światełkiem cywilizacji.

Tego już nie można wyjaśnić ani brakiem wyobraźni, ani ciasnymi horyzontami myślowymi. To najzwyklejsza w świecie zniewaga dla mieszkańców Śląska Cieszyńskiego – obszaru o ogromnym bogactwie historycznym i architektonicznym, regionu, który nie tylko może, ale wręcz powinien promować się jako miejsce, w którym od stuleci mieszały się narody, kultury i wyznania. Najwidoczniej Neściorowi przeszkadza, że to mieszanie odbywało się przeważnie zbyt pokojowo, tęskno mu do burzliwego międzywojnia. Skoro nie ma wojenki, to trzeba ją zrobić – na przykład poprzez podniecanie miejscowych naziołków i odgrzebywanie starych transgranicznych antagonizmów.

Cieszyński oddział nikomu nie pomoże, a z każdym dniem rośnie ryzyko, że może poważnie zaszkodzić. Martwić powinni się nie tylko mieszkańcy powiatu, ale – paradoksalnie – nawet zwolennicy idei WOTu, ponieważ wtopa grupy Krzysztofa Neściora może zdyskredytować cały projekt. Neściorowcy, którzy byli pilotażowym projektem Wojsk Obrony Terytorialnej, stają się bardziej ostrzeżeniem niż przykładem do naśladowania. Na pewno nie brakuje wśród nich prawych ludzi, ale co z tego – podejrzewam, że w każdej grupie bojówkarzy znajdą się Bogu ducha winne osoby, które po prostu lubią gry zespołowe i ruch na świeżym powietrzu. Brak podstawowej weryfikacji ściąga i kumuluje w cieszyńskiej grupie radykałów, którzy tylko czekają, aż ktoś da im ostre naboje i spuści ze smyczy.

Chciałbym więc zaapelować nie tylko do mieszkańców Cieszyna i powiatu, ale i do wszystkich sympatyków regionu – rozmawiajcie, piszcie listy i maile, wyjaśniajcie znajomym.

Wkurzcie się. To ten czas.


Zapraszam też do lektury felietonu “Warta niewiele warta” poświęconego działalności Neściorowców na terenie polsko-czeskiego pogranicza.

The post Cieszyński batalion WOT, czyli duży problem w małym mieście first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 262 – Warta niewiele warta /2016/04/03/felieton-262-warta-niewiele-warta/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-262-warta-niewiele-warta Sun, 03 Apr 2016 15:36:59 +0000 /?p=5198 Myślałem, że Zaolzie niczym już mnie nie zaskoczy, a tu proszę bardzo. Dowiedziałem się, że na miejscową uroczystość wspomnieniową zaproszono członków polskiej bojówki paramilitarnej. Coroczny styczniowy apel poległych przypomina ofiary starć między polskimi a czechosłowackimi wojskami w 1919 roku. Skromne grono uczestników zasilił w tym roku Krzysztof Nieścior ze swoimi podopiecznymi z Cieszyńskiej Kompanii Obrony […]

The post Felieton 262 – Warta niewiele warta first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Myślałem, że Zaolzie niczym już mnie nie zaskoczy, a tu proszę bardzo. Dowiedziałem się, że na miejscową uroczystość wspomnieniową zaproszono członków polskiej bojówki paramilitarnej.

Coroczny styczniowy apel poległych przypomina ofiary starć między polskimi a czechosłowackimi wojskami w 1919 roku. Skromne grono uczestników zasilił w tym roku Krzysztof Nieścior ze swoimi podopiecznymi z Cieszyńskiej Kompanii Obrony Narodowej (CKON), którzy pełnili honorową wartę nad grobem. Tu zaczyna się zabawa.

Zamiast dostojnej warty przy pomniku stanęła grupa uzbrojonych wyrostków – ubranych w moro, z zakrytymi twarzami. Pal licho szopkę, jaką odstawili: jeden wartownik stał na mogile, obaj trzymali palce na cynglach, na lufach nałożone były tłumiki. Bardziej niż wartę przypominali obstawę boliwijskiego barona narkotykowego – ale to nie niechlujność jest najgorszym grzechem tego ugrupowania.

warta honorowa CKON Nescior ludzikiPrawdziwa warta / Śmiechu warta / Zielone ludziki Putina

Od razu zaznaczę, że nie mam nic przeciwko mundurowym, miłośnikom historii lub militariów ani patriotom. Wszystkie te składniki same w sobie mogą być szlachetnym zajęciem lub pasjonującym hobby. Bywa jednak, że niewinne elementy składają się na złowieszczą wypadkową. Niektórzy lubią jeść – i fajnie. Inni lubią dzieci – tyż fajnie. Są jednak ludzie, którzy lubią jeść dzieci. Bardzo, bardzo niefajnie.

Przykład pożeraczy dzieci całkiem zresztą pasuje do wspomnianego wyżej CKON-u. Założyciele kompanii od pewnego czasu urządzają poligon za Cieszynem – wyposażyli się w pojazdy opancerzone, kupują broń i walą z ostrej amunicji na strzelnicy, zamierzają założyć “pluton szkolny” dla osób poniżej 21 roku życia, młodzież załatwia sobie pozwolenia na broń palną. Już teraz członkowie CKON-u truchtają po Beskidach z atrapami karabinów, szykując się na nadchodzącą rzekomo inwazję.

Smutno mi, gdy wyobrażę sobie te dziesiątki nastoletnich, chłonnych umysłów, wszystkie te talenty, ambicje i marzenia, które po upchnięciu w militarnej, pseudopatriotycznej foremce sprowadzone zostaną do dwóch opcji – albo czekaj na wojnę i szukaj okazji do honorowej śmierci, albo marnuj się w czasie pokoju.

Do tego wszystkiego dochodzi bowiem toporna, czarno-biała wykładnia historii doprawiona nacjonalizmem. Wiele osób należących do kompanii nie ukrywa ultraprawicowych sentymentów, cieszyńską inicjatywę wspiera od dłuższego czasu poseł Stanisław Pięta (1, 2), znany z nawoływania do walki z “pedalską tyranią” oraz z haseł “kto nie jest z nami, ten kretyn lub zdrajca” oraz “wybór Obamy na prezydenta oznacza koniec cywilizacji białego człowieka”. Sam Krzysztof Neścior, opiekun CKON-u, był z kolei pomysłodawcą niechlubnie znanego pikniku militarnego w 2008 roku, podczas którego grupka “pasjonatów historii” dokonała rekonstrukcji zajęcia Zaolzia przez polskie wojska. Uczestnicy przeszli po moście na drugi brzeg Olzy i wzięli do niewoli kilku członków podobnej, bogumińskiej formacji odgrywających Czechów. To już nie jest zwykły brak wyobraźni, ale celowe szukanie guza.

Zaolziacy powinni więc w przyszłości rozważyć, czy warto zapraszać takie osoby i ugrupowania na swoje uroczystości – tym bardziej, że nowy szef polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej popiera paramilitarne ugrupowania. Przyszłym razem nie będzie to więc warta w wykonaniu zwykłych dyletantów, ale w wykonaniu dyletantów oficjalnie powiązanych z polskimi siłami zbrojnymi. Na terenie Czech. Pomyślcie, jak skwapliwie zareagują na taką “prowokację” czeskie nacjonalistyczne łebki.

Jeszcze niedawno wydarzenia lat 30. i 40. XX wieku były dla Europy przestrogą. Obawiam się, że powoli stają się instrukcją działania. Nie dajmy wykorzystać Zaolzia do tych gierek – miało być pomostem, a nie kolejnym punktem zapalnym.

Tekst ukazał się w Głosie Ludu, gazecie Polaków w Republice Czeskiej

Fotoreportaż ze Stonawy: Norbert Dąbkowski

The post Felieton 262 – Warta niewiele warta first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 232 – Nerwowy marsz /2013/12/01/felieton-232-nerwowy-marsz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-232-nerwowy-marsz Sun, 01 Dec 2013 17:42:31 +0000 /?p=4345 Jak co roku w listopadzie powraca temat Marszu Niepodległości. W Warszawie odbyło się kilka marszów, biegów i uroczystości, ale na pierwsze strony trafiły prawie wyłącznie relacje z pokazu brakujących ogniw ewolucji, który zakończył się tradycyjną rozwałką i serią podpaleń. Ku czci Ojczyzny, oczywiście. Tym razem nacjonaliści wyszli z domów wyjątkowo podenerwowani. Może ultraprawicowcy wstali – […]

The post Felieton 232 – Nerwowy marsz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Jak co roku w listopadzie powraca temat Marszu Niepodległości. W Warszawie odbyło się kilka marszów, biegów i uroczystości, ale na pierwsze strony trafiły prawie wyłącznie relacje z pokazu brakujących ogniw ewolucji, który zakończył się tradycyjną rozwałką i serią podpaleń. Ku czci Ojczyzny, oczywiście.

Fot. Marcin Wziontek Photography
Fot. Marcin Wziontek Photography

Tym razem nacjonaliści wyszli z domów wyjątkowo podenerwowani. Może ultraprawicowcy wstali – o, ironio! – lewą nogą, może mama znowu zapomniała użyć płynu do tkanin i kominiarka nieznośnie drapała młodych patriotów w policzki … W każdym razie efekt był taki, że uczestników marszu irytował dosłownie każdy napotkany obiekt.

A tu budka przy ambasadzie stoi wyzywająco, a tu drzewka pokazują gałązkami antypolskie gesty, a tu tęcza zboczona wypina się łukiem. W dodatku ta ostatnia była świeżo po rekonstrukcji, co przedstawiało kolejną prowokację – zleceniodawcy musieli przecież wiedzieć, że jedenastego przyjdzie walec i wyrówna. Perfidia i cwaniactwo, ot co. Nie dziwota, że narodowcom puściły nerwy.

Ale na tym nie koniec, Marsz obfitował przecież także w pozytywne wydarzenia i inicjatywy, które znowu zostały przekręcone przez żydomasońskie media. Grupa pro-społecznych aktywistów z Obozu Narodowo Radykalnego dowiedziała się o trudnej sytuacji młodych rodzin mieszkających w squotach, a więc – skoro zima za pasem – podbiegła do budynków z koktajlami Mołotowa, by zamontować na dachu zaimprowizowane ogrzewanie. Na głównej scenie wystąpił przedstawiciel węgierskiej partii Jobbik, który w mowie swoich ojców podał przepis na pyszny gulasz – niestety w wyniku niedbałego tłumaczenia przemówienie zostało odebrane jako nacjonalistyczna agitacja. W dodatku media na usługach rządu, gejów i Ruskich przedstawiły fałszywy obraz zamieszek i demolowania ulic Warszawy. Tak naprawdę były one częścią zwykłej historycznej rekonstrukcji tzw. „czarnego poniedziałku”, czyli zniszczenia stolicy w 1939 roku przez niemieckie bombowce.

Nic dziwnego, że rozgoryczeni, zdezorientowani radykałowie kilka razy pogubili się w sytuacji – i to nie tylko w Warszawie. Na białostockim cmentarzu przedstawicielom Narodowego Odrodzenia Polski przydarzyło się małe faux pas, kiedy przez przypadek pozdrowili ofiary nazizmu gestem „sieg heil” (vel „rzymski salut” vel „tyle śniegu u nas na wsi napadało”). Pod koniec dnia sfrustrowani narodowcy całkowicie stracili już spójną koncepcję i na wszelki wypadek protestowali przeciwko wszystkiemu – nie tylko lewakom, Murzynom i Unii Europejskiej, ale też przeciwko globalnemu ociepleniu i organizacjom międzynarodowym („Nie dla kłamstw klimatycznych ONZ!”).

Sytuacja jest poważna i obawiam się, że rozwiązanie jest tylko jedno – niestety tak radykalne, jak myśl Obozu Narodowego.

Melisa. Dużo, dużo melisy.

W przyszłym roku organizatorzy Marszu powinni poprosić o pomoc polskich zielarzy i przygotować kilkaset hektolitrów naparu, który będzie podawany przez cały dzień – doraźnie i prewencyjnie. W ten sposób być może uda się stworzyć na tyle miłą i ciepłą atmosferę, że nikt z uczestników nie będzie chciał jej podgrzewać benzyną, racami świetlnymi, tudzież podpalaniem stołecznych ulic.

Tymczasem apeluję zaś do mam i babć naszych nacjonalistów – pierzcie synkom kominiarki w Perwollu. Dopóki się nie dowiedzą, że producentem są Niemcy, będą wracali z demonstracji zadowoleni, uśmiechnięci i pachnący. Nawet tęcza ich nie ruszy.

 

 

 

 

The post Felieton 232 – Nerwowy marsz first appeared on Darek Jedzok.

]]>