obcokrajowcy - Darek Jedzok / blog & archiwum Wed, 08 May 2019 09:16:03 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 271 – Nie kocha, nie lubi, nie szanuje /2018/05/09/nie-kocha-nie-lubi-nie-szanuje/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=nie-kocha-nie-lubi-nie-szanuje Wed, 09 May 2018 09:59:00 +0000 /?p=5289 Niedawno opublikowany został sondaż sympatii i antypatii Polaków wobec przedstawicieli innych narodowości. Możecie zgadywać raz, jakie są wyniki. Pal licho samą kolejność poszczególnych państw, ciekawe jest porównanie z badaniami przeprowadzanymi w ubiegłych latach. Jak zauważył Adam Traczyk, szef think tanku Global.Lab, spadły notowania wszystkich (!) badanych narodowości. Tak, wszystkich, włącznie z Japończykami, o których przeciętny […]

The post Felieton 271 – Nie kocha, nie lubi, nie szanuje first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Niedawno opublikowany został sondaż sympatii i antypatii Polaków wobec przedstawicieli innych narodowości. Możecie zgadywać raz, jakie są wyniki.

Pal licho samą kolejność poszczególnych państw, ciekawe jest porównanie z badaniami przeprowadzanymi w ubiegłych latach. Jak zauważył Adam Traczyk, szef think tanku Global.Lab, spadły notowania wszystkich (!) badanych narodowości. Tak, wszystkich, włącznie z Japończykami, o których przeciętny Polak myśli może raz na rok przy okazji tygodnia azjatyckiego i zniżki na sushi w Lidlu. Nawet Czesi, Słowacy i Węgrzy przywalili ostro w glebę, zjechawszy o 16 procent. Spadki zaliczyli też Arabowie, Wietnamczycy i Żydzi, chociaż teoretycznie nie mieli już dokąd spadać. Niespodzianka, mazel tov!

Źródło: Twitter CBOS

Fakt faktem, że do największych zmian doszło głównie w statystykach sympatii, co nie przekłada się bezpośrednio na wzrost awersji. Jednak utracone punkty przelały się do odpowiedzi sklasyfikowanych jako „obojętność”, „niechęć” i „trudno powiedzieć”. Spróbujcie tak kiedyś pocieszyć kolegę liżącego rany po zawodzie miłosnym. „Ok, nie kocha Cię, ale uszy do góry – jesteś jej obojętny!”

Pomijam już bardziej egzotyczne nacje, skazane skądinąd na podejrzliwe spojrzenia w naszej pięknej, etnicznie jednolitej oazie w środku wielokulturowej Europy. Bardziej mnie zastanawia, co zrobili Polakom na przykład Włosi, którzy stracili 13 punktów na serduszkowej skali. Tak jakby w ciągu ubiegłego roku ponad jedna dziesiąta nadwiślańskiej populacji powiedziała sobie, że ma już dość tych oliwek, mody i renesansu. A może w 2017 roku co dziesiątemu Polakowi popsuło się Punto? Pomóżcie, serio, bo kończą mi się pomysły.

Nie mam danych z innych krajów Europy Środkowej, ale niuchtając nastroje społeczne podejrzewam, że miejscowe sondaże mogłyby dostarczyć bardzo podobne wyniki. Polityka hodowania strachu, karmienia podziałów i łaskotania niskich instynktów w końcu przynosi owoce – nie lubimy obcych, a i rodacy coraz bardziej nas wkurzają. Cechą rozpoznawczą Środkowoeuropejczyka powoli staje się zaciśnięta pięść i nabrzmiała żyłka na skroni.

Jak tak dalej pójdzie, to wkrótce skończą nam się ludzie do nielubienia – ostatecznie wszyscy usiądziemy samotnie przed lustrem i będziemy się wpatrywać z nieukrywaną pogardą nawet we własne odbicie. Bo kto by lubił nienawistnego, zgorzkniałego ksenofoba?


Tekst ukazał się drukiem w miesięczniku Zwrot 03/2018

The post Felieton 271 – Nie kocha, nie lubi, nie szanuje first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 200 – Imigranckie brudasy /2012/02/25/felieton-200-imigranckie-brudasy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-200-imigranckie-brudasy /2012/02/25/felieton-200-imigranckie-brudasy/#respond Sat, 25 Feb 2012 10:53:05 +0000 /?p=3905 „Uniwersytet dla zagranicznych studentów musiał wydać instrukcję korzystania z ubikacji”. Artykuł o takiej nazwie zaczął krążyć niedawno po sieci uzupełniony o komentarze typu „Wysłać ich do domu, skoro nie potrafią się normalnie w***”. Cudaki osmalone, co nie? Czytelnicy wyśmiewali poszczególne punkty instrukcji – „nie kucać z nogami na desce”, „wrzucać zużyty papier do klozetu” … […]

The post Felieton 200 – Imigranckie brudasy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
„Uniwersytet dla zagranicznych studentów musiał wydać instrukcję korzystania z ubikacji”. Artykuł o takiej nazwie zaczął krążyć niedawno po sieci uzupełniony o komentarze typu „Wysłać ich do domu, skoro nie potrafią się normalnie w***”. Cudaki osmalone, co nie?

Czytelnicy wyśmiewali poszczególne punkty instrukcji – „nie kucać z nogami na desce”, „wrzucać zużyty papier do klozetu” … A moja głowa z każdą minutą pęczniała od przykładów na to, jak każdy z nas może wyjść na buraka w trakcie zagranicznego wyjazdu.

Nie wiem, skąd bierze się w nas przekonanie o tym, że nie tylko nasze priorytety i wierzenia, ale nawet sposób jedzenia lub wychodzenia w krzaczki jest jedyną kulturalną opcją. Człowiek Zachodu bezradnie drapie się w głowę, gdy ma skorzystać z tureckiej, kucanej toalety albo wyrzucić papier toaletowy do kosza, aby nie zapchać wąskich rurek w śródziemnomorskich hotelach.

Tak, jakby nasze WC było odwiecznym wynalazkiem. W „Gronach gniewu” Steinbeck opisuje scenę, w której dzieci farmerów z Oklahomy pierwszy raz spotykają się z klozetem – pociągają za sznurek i z przerażeniem czmychają, wystraszone przez dźwięk spłukiwania. To nie średniowieczna ciemnota, ale lata 30. XX wieku.

Niedawno myłem ręce w łazience dworca w marokańskim Fezie. Pod ścianą stało ozdobne korytko z rzędem kurków do nalewania wody. W pewnym momencie do pomieszczenia wparował amerykański turysta i stanął pod ścianą z zamiarem potraktowania korytka jako pisuaru. Krzyknąłem na niego, mężczyzna uświadomił sobie swój błąd i zniknął w kabinie. Za kilka sekund weszło trzech muzułmanów i podeszło do korytka, by obmyć w nim stopy przed wejściem do sali modlitw, umieszczonej tuż obok.

Polski globtroter Tomek Michniewicz opisywał z kolei zderzenie zwyczajów kulinarnych. Podczas podróży przez Azję Południowo-Wschodnią został zaproszony na kolację – po godzinie obżarstwa konał z przejedzenia, ale wymiatał grzecznie każdy kolejny przyniesiony talerz. Tak, jak uczyli go w domu. I pewnie by pękł, gdyby w końcu nie przypomniał sobie, że sygnałem do zakończenia uczty jest pozostawienie resztek dania na talerzu. Zanim to nastąpi, pusty talerz sygnalizuje, że gość jest nadal głodny i trzeba przynieść więcej.

Słyszałem historyjki o biznesmenach, którzy stracili wielomilionowe kontrakty, ponieważ w trakcie rozmowy handlowej z Arabem przełożyli nogę przez nogę i pokazali rozmówcy podeszwę buta, obrażając go śmiertelnie. Niektórzy z was być może pamiętają wpadkę prezydenta Busha w Indiach, kiedy to pomachał do zgromadzonych lewą ręką – ta jest w wielu krajach używana wyłącznie do podcierania „dolnych pleców”, a więc łatwo sobie wyobrazić, co taki gest oznaczał dla miejscowych.

Warto pamiętać o podobnych sytuacjach, zanim zaczniemy wyśmiewać nieporadnych dziwaków z zagranicy. Minęło już ponad 500 lat od rozpoczęcia ery wielkich odkryć geograficznych. Może przyszła już pora na to, abyśmy przestali postrzegać cudzoziemców jako półzwierzęta, które trzeba ucywilizować?

The post Felieton 200 – Imigranckie brudasy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2012/02/25/felieton-200-imigranckie-brudasy/feed/ 0