pop - Darek Jedzok / blog & archiwum Tue, 30 Mar 2021 11:13:14 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Recenzja : Lana Del Rey „Born To Die” (2012) /2012/03/06/recenzja-lana-del-rey-%e2%80%9eborn-to-die-2012/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=recenzja-lana-del-rey-%25e2%2580%259eborn-to-die-2012 /2012/03/06/recenzja-lana-del-rey-%e2%80%9eborn-to-die-2012/#respond Tue, 06 Mar 2012 11:48:34 +0000 /?p=3909 Lana Del Rey to zjawisko, które trudno zaklasyfikować. Przez krytyków została okrzyknięta objawieniem, jej kariera przeżywa rakietowy start, który zdaje się już łamać jej kręgosłup. Skąd się wzięła? Dokąd zmierza? Na początek podsumujmy – kim jest Lana? To 25-letnia piękność o satynowym, hipnotyzującym głosie zmęczonej wokalistki barowej w luksusowym hotelu; inteligentna córka milionera, traktująca karierę […]

The post Recenzja : Lana Del Rey „Born To Die” (2012) first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Lana Del Rey to zjawisko, które trudno zaklasyfikować. Przez krytyków została okrzyknięta objawieniem, jej kariera przeżywa rakietowy start, który zdaje się już łamać jej kręgosłup. Skąd się wzięła? Dokąd zmierza?

Na początek podsumujmy – kim jest Lana? To 25-letnia piękność o satynowym, hipnotyzującym głosie zmęczonej wokalistki barowej w luksusowym hotelu; inteligentna córka milionera, traktująca karierę nie jako prezent kupiony przez tatusia, ale jako bardzo osobisty monolog z odbiorcami; jeszcze w 2008 roku śpiewała pod pseudonimem Lizzy Grant. Wtedy po raz ostatni występowała „w cywilu”, w kilka miesięcy później pojawia się Lana Del Rey – połączenie femme fatale i kruchej alternatywnej wokalistki, kobiety Bonda z introwertyczną dziewczyną z sąsiedztwa.

To właśnie ta tajemnicza mikstura pociąga krytyków i fanów. W Internecie pojawiło się kilka filmów z koncertów – wnikliwy obserwator zauważy, że młoda wokalistka nie czuje się na scenie pewnie, zachowuje się nieśmiało, a nawet niezręcznie. Tak, jakby jej wizerunek sceniczny został wykonany na wyrost.

Lana Del Rey nie jest jednak kolejną pustą gwiazdką muzyki pop, która zrobi wszystko, aby przeforsować sobie drogę na duże sceny. Z wywiadów wynika, że Lana dużo czyta (i nakłania do tego swoich fanów), ale też targają nią wątpliwości i kompleksy. W rozmowie dla MySpace stwierdziła, że zawsze pociągała ją wizja kreowania życia jako dzieła sztuki.

Dość jednak o otoczce, rzućmy uchem na to, co pojawiło się na najnowszym, drugim z kolei albumie. Trudno umiejscowić muzycznie to, co dzieje się na przestrzeni tych  piętnastu piosenek. Całkowicie wbrew trendom nie ma żadnych nawiązań do sceny r’n’b – nawet w subtelny, „biały” sposób, dzięki któremu wywalczyły swoje pozycje Adele czy Amy Winehouse. Inspiracje elektroniczne zaledwie lekko koloryzują szczegóły, jednak poza tym całe pole należy do aranżacji smyczkowych, suchych gitar i damskich chórków rodem z lat 50tych. Całkiem możliwe, że inspiracja pochodzi z filmów Davida Lyncha, które wokalistka bezkrytycznie podziwia.

Podobnie ma się rzecz z wokalem – próżno tu szukać szufladki. Jako swoich idoli Del Rey wymieniła Elvisa Presleya i Kurta Cobaina. Co za kombinacja! Dzięki chłodnemu, jakby lekko spóźniającemu się wokalowi Del Rey porównywana jest do Nancy Sinatra. Trudno się nie zgodzić, słuchając na przykład tytułowego utworu płyty lub kompozycji „Video Games” lub „Dark Paradise”. W niektórych utworach („Blue Jeans”, „Lucky Ones”) leciutko przebrzmiewa barwa głosu Kate Bush. Być może komuś przypomni się też Tanita Tikaram. Bezradnie rozkładam ręce.

Płytę „Born To Die” należy docenić nie tylko ze względu na kawał solidnie wykonanej roboty, ale też za odwagę artystyczną. Lana Del Rey nie poszła na łatwiznę – i od kilku miesięcy zbiera za to zasłużony plon, aktualnie wspięła się na pierwsze miejsce list już w 14 krajach. Oby przy tym przyspieszeniu nie spaliła się w stratosferze.

Posłuchaj, jeśli lubisz : Nancy Sinatra, PJ Harvey, Imogen Heap

Warto spróbować : Born To Die, Off To Races, National Anthem 

The post Recenzja : Lana Del Rey „Born To Die” (2012) first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2012/03/06/recenzja-lana-del-rey-%e2%80%9eborn-to-die-2012/feed/ 0
Śmierć serialu czyli O przeskakiwaniu rekinów /2011/06/22/smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow /2011/06/22/smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow/#respond Wed, 22 Jun 2011 15:31:23 +0000 /?p=3488 Jest taki moment w życiu każdego popularnego serialu, kiedy zostało już powiedziane wszystko, co można było powiedzieć i urwały się naturalne drogi rozwoju. W amerykańskiej popkulturze sytuacja taka nazywana jest „przeskoczeniem rekina”. Co mają ryby chrzęstnoszkieletowe do produkcji telewizyjnej? Gdy wysycha studnia Nazwa pochodzi od precedensowego wydarzenia – jednej sceny z popularnej serii Happy Days. […]

The post Śmierć serialu czyli O przeskakiwaniu rekinów first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Jest taki moment w życiu każdego popularnego serialu, kiedy zostało już powiedziane wszystko, co można było powiedzieć i urwały się naturalne drogi rozwoju. W amerykańskiej popkulturze sytuacja taka nazywana jest „przeskoczeniem rekina”. Co mają ryby chrzęstnoszkieletowe do produkcji telewizyjnej?

Gdy wysycha studnia

Nazwa pochodzi od precedensowego wydarzenia – jednej sceny z popularnej serii Happy Days. Po kilku sezonach scenarzystom skończyły się pomysły i zaczęli gorączkowo szukać sposobów na odświeżenie klimatu, wzbogacać fabułę o coraz to bardziej egzotyczne i odleciane wątki. Tendencja ta osiągnęła punkt szczytowy w scenie, w której jeden z głównych bohaterów przeskoczył przez rekina. Na nartach wodnych. W skórzanej kurtce.

Określenia „jumping the shark” zaczęto od tej pory używać do opisania punktu w historii danej serii, od którego sypią się wszystkie reguły i widz może spodziewać się dosłownie wszystkiego.

Pojęcie to powróciło ostatnio dzięki rewelacjom w scenariuszach popularnych seriali – Dr. House oraz Big Bang Theory. Po kilku sezonach wyczerpała już się formuła tworzenia związków „każdy z każdym”, w odcinkach zaczęli się więc pojawiać nowi bohaterzy, wątki odległe od pierwotnej koncepcji serialu oraz rozmaite eksperymenty formalne.

Nuklearna lodówka

Za tym zabawnym zjawiskiem ukrywa się z reguły niechęć wielkich stacji do zrezygnowania ze swoich żył złota – seriale są zdejmowane dopiero w chwili, kiedy ich oglądalność spadnie poniżej poziomu pierwszej serii. Zanim jednak do tego dojdzie, od chwili „przeskoczenia rekina” może upłynąć nawet kilka lat i kilka sezonów, kiedy oglądalność waha się tuż powyżej tej granicy, a w odcinkach pojawiają się coraz bardziej kuriozalne wydarzenia i postacie.

Podobne zjawisko zdobyło także swoją nazwę na gruncie twórczości filmowej. W tym przypadku jego synonimem jest „rozwalenie lodówki wybuchem atomowym” (nuke the fridge). Tym razem niechlubnym ojcem tego określenia jest nie kto inny, a sam Steven Spielberg. Słynny reżyser trochę zagalopował się tworząc czwarty odcinek przygód Indiany Jonesa, zmasakrowany zarówno przez krytyków filmowych, jak i wiernych fanów.

Scenarzyści Spielberga w dzikim obłędzie stworzyli scenę, w której Indiana znajdzie się w sztucznej wiosce zbudowanej przez armię Stanów Zjednoczonych na potrzeby testów bomby atomowej. Gdy stwierdzi, że nie uda mu się uciec przed eksplozją, ukryje się w lodówce. Siła wybuchu nuklearnego zmieni sprzęt AGD w wehikuł powietrzny, który przeniesie Indianę kilkaset metrów w głąb pustyni. Bohater oczywiście przeżyje kataklizm z lekkimi siniakami i otarciami.

Ja Vam Damm!

Najświeższym członkiem tej rodziny jest wyrażenie „usmażyć colę” (frying the coke), ukute przez pewnego internetowego krytyka filmowego. Jean-Claude Van Damme nakręcił wiele złych filmów, jednak na szczyty wyobraźni wzbił się w produkcji „Double Team” (1997), która ukazała się w Polsce pod swojską nazwą „Ryzykanci”.

Film otrzymał aż trzy Złote Maliny, czyli anty-Oscary w kategoriach najgorszy aktor drugoplanowy (Dennis Rodman), najgorsza nowa gwiazda (ponownie Rodman) oraz najgorsza para bohaterów (tym razem Rodman i Van Damme, aby Dennisowi nie było przykro).

Rozmach sceny zapiera dech w piersiach. Czarny charakter sprowadzi głównego bohatera do rzymskiego amfiteatru obłożonego ładunkami wybuchowymi, a w ramach bonusu wypuszcza żywego tygrysa. Bohater stara się ratować małe dziecko śpiące w wiklinowym koszyku.

Ale to dopiero wstęp! Na odsiecz przybywa jego wspólnik na motorze, ratuje dziecko, bohater walczy z antagonistą na polu minowym, tygrys atakuje, miny wybuchają, rozpoczyna się reakcja łańcuchowa, bohaterzy łapią koszyk z dzieckiem, wskakują w ostatniej sekundzie za automat z Coca Colą i używają go jako tarczy przeciwko ścianie ognia, czarny charakter i tygrys giną w epickiej eksplozji!

Nie znalazłem sceny w oryginalnym brzmieniu, ale za to macie kolejny popkulturowy bonus – finał “Double Team” uzupełniony o temat muzyczny z gry Street Fighter (jedna z wielu inkarnacji memu internetowego Guille’s Theme Goes With Everything)

Jak widać – nieograniczone są możliwości ludzkiej fantazji oraz nowych syntetycznych narkotyków. Cieszmy się zatem ulubionymi serialami i filmami, jeszcze zanim zaczną kuleć. Zanim przyjdzie rekin i posprząta.

The post Śmierć serialu czyli O przeskakiwaniu rekinów first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/06/22/smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow/feed/ 0
Twisting Pop Culture Icons – Tiananmen Square /2010/05/14/twisting-pop-culture-icons-tiananmen-square/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=twisting-pop-culture-icons-tiananmen-square Fri, 14 May 2010 08:10:04 +0000 /?p=2348 Był już Che Guevara, będzie Marylin Monroe, Hitler, Myszka Miki i Jezus. Dzisiaj – człowiek z placu Tian’anmen. Źródło : Internet (25 fot.) Oryginał : Wariacje :   Link: Twisting Pop Culture Icons – Che Guevara   Ok, a teraz na poważnie. Jak wpadłem na ten temat? Otóż w ubiegłym roku poznałem w lizbońskiej noclegowni […]

The post Twisting Pop Culture Icons – Tiananmen Square first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Był już Che Guevara, będzie Marylin Monroe, Hitler, Myszka Miki i Jezus. Dzisiaj – człowiek z placu Tian’anmen.

Źródło : Internet (25 fot.)

Oryginał :

Wariacje :

 

Link: Twisting Pop Culture Icons – Che Guevara

 

Ok, a teraz na poważnie. Jak wpadłem na ten temat? Otóż w ubiegłym roku poznałem w lizbońskiej noclegowni pewnego Chińczyka, wiek ok. 25 lat, chłopak od dłuższego czasu podróżował po Europie. Jako że grono mieszkańców było w nastroju do dyskusji antropologiczno-medioznawszej, w końcu ktoś poruszył temat zdjęcia mężczyzny z Placu Tian’anmen jako ikony medialnej i symbolu popkultury. Okazało się, że koleś z Chin nie tylko nie zna tego zdjęcia, ale nigdy nie słyszał też o masakrze, do jakiej doszło przed 20 laty na Placu Niebiańskiego Spokoju!

 

Link : Protesty na placu Tian’anmen (Wikipedia)

Stwierdziłem, że warto przypomnieć o tym tragicznym wydarzeniu nie tylko poprzez jedną słynną fotkę, która rzeczywiście powoli spłaszcza się do poziomu symbolu.

 

Celowo zamieściłem poniższą galerię dopiero na końcu – ostrzegam, zdjęcia są bardzo drastyczne i mogą wam popsuć humor na jakiś czas. Naprawdę. Rowerzysta z czołgiem nie wygra.

 

The post Twisting Pop Culture Icons – Tiananmen Square first appeared on Darek Jedzok.

]]>