queen of the wave - Darek Jedzok / blog & archiwum Fri, 30 Mar 2012 09:52:59 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Pepe Deluxé „Queen Of The Wave” (2012) /2012/03/30/pepe-deluxe-%e2%80%9equeen-of-the-wave-2012/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=pepe-deluxe-%25e2%2580%259equeen-of-the-wave-2012 /2012/03/30/pepe-deluxe-%e2%80%9equeen-of-the-wave-2012/#respond Fri, 30 Mar 2012 09:52:14 +0000 /?p=3935 Szaleństwo, retro w wielkim stylu, dziecko kilku epok muzycznych. Pepe Deluxé albo was zauroczy, albo udławi swoim nieokiełznanym eklektyzmem. W jakiej obłąkanej głowie zrodził się tak cudowny i cudaczny projekt? Zespół powstał pod koniec lat 90. na fali modnego wówczas big beatu, którego głównymi gwiazdami był Fatboy Slim i Chemical Brothers. I wszystko byłoby dobrze […]

The post Pepe Deluxé „Queen Of The Wave” (2012) first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Szaleństwo, retro w wielkim stylu, dziecko kilku epok muzycznych. Pepe Deluxé albo was zauroczy, albo udławi swoim nieokiełznanym eklektyzmem. W jakiej obłąkanej głowie zrodził się tak cudowny i cudaczny projekt?

Zespół powstał pod koniec lat 90. na fali modnego wówczas big beatu, którego głównymi gwiazdami był Fatboy Slim i Chemical Brothers. I wszystko byłoby dobrze i normalnie, gdyby założyciele nowej formacji nie byli Finami. Do mieszanki elektronicznych dźwięków z psychodelą i punkiem dochodziła zdrowo kopnięta szata graficzna płyt i teledyski. Na jednym z obrazków promocyjnych członkowie Pepe Deluxé podkradają jajka strusiom afrykańskim (?). W starym teledysku dwóch gołych panów ćwiczy nieporadnie sztuki walki, okładając się bekonem i kiełbasami (??? – cały film ???).

Ale nic to – posłuchajmy tego, co się dzieje na najnowszej, czwartej z kolei płycie zespołu. Już sam podtytuł „Ezoteryczna pop-opera w trzech częściach” podpowiada nam, że nie będzie to raczej zwykłe wydawnictwo. W odróżnieniu od starszych nagrań tym razem zdecydowanie przeważa pastisz starych dźwięków, czasami ocierający się o parodię, a czasami o pełen szacunku ukłon. W niezliczonych momentach pojawiają się tu inspiracje filmowe – mamy tu wspaniałe, celtyckie ballady („Contain Thyself” to urocze zapożyczenie z kryminalnego musicalu „Kult” (1973), którego nikt już dzisiaj niestety nie pamięta). W renesansowych klawesynach i syntezatorowych melodiach Moogów słyszę twórczość włoskiego zespołu „Goblin”, którego progresywno-rockowymi kompozycjami ozdabiali swoje horrory Dario Argento i George A. Romero. W delikatnych wibrafonach i cytrach wielokrotnie przemyka też Ennio Morricone.

Ale to nie wszystko. Spomiędzy takich wysmakowanych próbek wyskakują bardziej żywiołowe, dzikie okazy. „A Night And Day” to klasyczny big beat, „Hesperus Garden” i „My Flaming Thirst” (wspaniały, wibrujący wokal!) przypominają czołówki ze starych seriali kryminalnych. Tu zabrzdęka surf-rockowa gitara, tam zamruczą organy, ówdzie zachrzęści tamburyn. W porównaniu ze starszymi płytami „Queen Of The Wave” zawiera zdecydowanie mniej sampli, rozbudowane aranżacje zostały nagrane na żywo, co nadaje nagraniom olbrzymiej przestrzeni.

Inspiracje można wymieniać bez końca – płyty The Beatles, ale jeszcze bardziej Rolling Stones z ich psychodelicznego okresu; najstarsze nagrania Pink Floyd; archiwalne seriale i reklamy; kompozycje Lalo Schifrina i innych kompozytorów muzyki do filmów – od czasów „Doktora No” po pierwszy film z Brudnym Harrym.

Jednym słowem – wspaniałości. Jeżeli uważacie elektronikę za ubogiego, lekko opóźnionego brata „normalnej muzy”, to serdecznie polecam wysłuchanie tego cacka.

 

Posłuchaj, jeśli lubisz : Fatboy Slim, Air, Kula Shaker, Propellerheads

Warto spróbować : A Night And Day, My Flaming Thirst, Contain Thyself

The post Pepe Deluxé „Queen Of The Wave” (2012) first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2012/03/30/pepe-deluxe-%e2%80%9equeen-of-the-wave-2012/feed/ 0