rewolucja - Darek Jedzok / blog & archiwum Fri, 30 Mar 2012 09:59:11 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 193 – A marsz! /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-193-%25e2%2580%2593-a-marsz /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/#respond Thu, 10 Nov 2011 08:40:42 +0000 /?p=3668 15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie. I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być […]

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie.

I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być nie mogą, wszystkie manifestacje i happeningi nie przynoszą żadnego skutku. Mogę to określić nawet bardziej okrutnie – są po prostu żałosnym zmarnowaniem niepowtarzalnej okazji, energii i zasobów ludzkich. To wszystko w sytuacji, kiedy świat aż prosi się o przewartościowanie kilku spraw.

15 października miał być dniem Marszu Oburzonych, jednak inicjatywa zwołana w sieciach społecznych skończyła się dokładnie tak, jak wszystkie inne zrywy typu „chodźmy na ulicę, zwołują zajefajny happening na Facebooku”. Ludzie przyszli i oburzyli się, po czym z lekkim zażenowaniem stwierdzili, że w sumie nie wiadomo, co zrobić dalej.   Duża część manifestacji jawiła się jako protest przeciwko cięciom budżetowym. Przeciwko oszczędnościom. W sytuacji kryzysu ekonomicznego. Ja piórkuję.

Oprócz tego żądania grupy walczące o nową Europę nie zaoferowały do dzisiaj żadnych konkretnych postulatów poza mglistymi nawoływaniami do „oddania władzy ludziom”.   I właśnie tutaj leży największy problem. Intuicja i serce kusi mnie, abym poparł takie działania – przecież ludzie powinni decydować o losie swoim, swojej rodziny i swojego państwa. Szybko jednak przybywa w sukurs Jedzok racjonalny.

A gdzie indywidualność? Gdzie ludzie tworzący koncepcje? Gdzie nieulękli wizjonerzy? Internetowa tłuszcza w jak najbardziej demokratyczny sposób dławi głosy ekspertów, a cięta, populistyczna riposta zyskuje głosy o wiele szybciej, niż najbardziej konkretna, specjalistyczna ocena. W środowisku internetowym nazywamy to (patrz Andrew Keen) „kultem amatora”. W pozostałych częściach popkultury – ostrzej – „kultem idioty”.

To samo społeczeństwo, które jest na tyle głupie, aby hołubić celebrytów i wierzyć w horoskopy, jest jednocześnie wystarczająco mądre, aby bezpośrednio decydować o gospodarce, środowisku naturalnym lub polityce energetycznej państwa? Przy okazji niedoszłego greckiego referendum ktoś mądrze zauważył – co by było, gdyby Churchill pozwolił Anglikom zadecydować, czy powinni się poddać w obliczu niemieckich nalotów?

Sytuacja jest o tyle bardziej poważna, że w sytuacji pogłębiającego się kryzysu mobilizują się ekstremistyczne ugrupowania wszelkiej maści. 11 listopada przez Warszawę przejdzie Marsz Niepodległości, wystawka polskich nacjonalistów zorganizowana przez Młodzież Wszechpolską oraz Obóz Narodowo-Radykalny.   Oba ugrupowania jak co roku położą bukiet pod pomnikiem Romana Dmowskiego, wielkiego polskiego polityka i jeszcze większego antysemity, syfilityka i gorącego fana Mussoliniego.

ONR od lat utrzymuje żywe kontakty z licznymi europejskimi subiektami nacjonalistycznymi i neonazistowskimi, jego członkowie w bardziej intymnych chwilach pozdrawiają się „rzymskim salutem”, deklaracja Obozu mówi bezpośrednio o „odrzuceniu demokracji jako reżimu wrogiego Cywilizacji Europejskiej”. Mamy więc tutaj ludzi, którzy – o ironio – wprost marzą o jednym nieulękłym wizjonerze, który zrobi porządek z demokracją, wolnością obywatelską oraz innymi przeżytkami tego zgniłego społeczeństwa.

Jedno jest pewne – Europa się budzi. Miejmy tylko nadzieję, że nasza bezczynność nie zmieni tej nowej rzeczywistości w kolejny koszmar.

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/feed/ 0
Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista /2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-189-%25e2%2580%2593-zawod-rewolucjonista /2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/#comments Sat, 03 Sep 2011 07:30:08 +0000 /?p=3571 Minął już prawie miesiąc, odkąd przez Anglię przetoczyła się fala “niepokojów na tle społecznym”. To, co niektórzy uważali za kolejny krok europejskich przemian, w rezultacie okazało się być ich niesmacznym zwieńczeniem lub – w gorszym wypadku – ponurą prognozą na przyszłość. W chwili nasilenia się przemocy angielscy politycy ograniczyli się do ogłaszania populistycznych, mocno upraszczających […]

The post Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Minął już prawie miesiąc, odkąd przez Anglię przetoczyła się fala “niepokojów na tle społecznym”. To, co niektórzy uważali za kolejny krok europejskich przemian, w rezultacie okazało się być ich niesmacznym zwieńczeniem lub – w gorszym wypadku – ponurą prognozą na przyszłość.

W chwili nasilenia się przemocy angielscy politycy ograniczyli się do ogłaszania populistycznych, mocno upraszczających wyjaśnień i wymówek. Tak naprawdę zarówno rząd, jak i opozycja snuli swoje teorie tak, jak im pasowało. Jedni ignorowali aspekt społeczny zamieszek, drudzy z uporem twierdzili, że kradzież telewizora to nie rabunek, a okrzyk rozpaczy.

Oczywiście same ostre represje są bardzo krótkowzrocznym rozwiązaniem, trudno też jednak traktować poważnie ludzi prezentujących angielskich wandali jako wojowników o lepsze jutro. To nie ofiary ukraińskiego Hołodomoru, desperacko walczące o przetrwanie. Większość z nich była sfrustrowana co najwyżej faktem, że nadal nie posiada najnowszej wersji iPhone.

Nadzieje na początek wielkich przemian okazały się być przejawem tego, co Anglicy nazywają „wishful thinking”, myśleniem życzeniowym. Świt europejskiej rewolucji był jednocześnie jej zmierzchem. Idea zmiany miała obudzić masy, a obudziła tylko kryminalistów i socjopatów.

Smutno jest spojrzeć wstecz na wyniki zrywów w poszczególnych państwach. Opinia publiczna całkowicie zignorowała pokojowe protesty w Hiszpanii i na Islandii – być może właśnie dlatego, że towarzyszyły im konkretne, konstruktywne postulaty, jako jedyne zakończyły się sukcesem i doprowadziły do zmian na lepsze. Wszyscy za to z wypiekami na twarzy obserwowali angielskie grabieże oraz greckich buntowników, którzy paradoksalnie protestowali przeciwko próbom poprawy.

Boję się, że właśnie do tego doprowadziła nas era masmediów. Dialog jest nudny, źle się sprzedaje. Za to koktajl Mołotowa zawsze dobrze wychodzi na zdjęciach.

The post Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/feed/ 4
Kac /2009/11/21/kac/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=kac /2009/11/21/kac/#comments Fri, 20 Nov 2009 23:00:32 +0000 /?p=857 W tym tygodniu Czesi obchodzili dwudziestolecie tzw. Rewolucji Aksamitnej. O dziwo nie skończyło się na entuzjastycznym „u-cha-cha” na placu świętego Wacława - rocznica otworzyła piekącą ranę refleksji nad aktualną kondycją naszej młodej demokracji. Jak się czujemy po wycięciu czerwonego guza? Czy operacja się udała? Czy nie ma przerzutów?

The post Kac first appeared on Darek Jedzok.

]]>
hangover-polar-bearW tym tygodniu Czesi obchodzili dwudziestolecie tzw. Rewolucji Aksamitnej. O dziwo nie skończyło się na entuzjastycznym „u-cha-cha” na placu świętego Wacława – rocznica otworzyła piekącą ranę refleksji nad aktualną kondycją naszej młodej demokracji. Jak się czujemy po wycięciu czerwonego guza? Czy operacja się udała? Czy nie ma przerzutów?

Na pierwszy rzut oka wszystko wskazuje na to, że jesteśmy na najlepszej drodze do tego, aby stać się kolejną nauczką dla historii, praktyczną realizacją założeń, jakie Erich Fromm przedstawił w swojej książce „Ucieczka od wolności”. Ludzie wyrwani z socjalistycznego ciepełka prostych, dwubiegunowych decyzji „wolno/nie wolno” nagle z przerażeniem stanęli w obliczu straszliwych „ale”, przerażających „jeżeli” i potwornych „gdyby”. Uginają się pod ciężarem konsekwencji, jakie ponoszą za własne działania i pomysły.

Gdy pod koniec lat 80tych tłumy wylegały na ulice, by zaśpiewać chórem pieśni brodatych bardów, wielu chciało uwierzyć w to, że tak już będzie na zawsze. Mądry lud po powrocie z fabryki usiądzie przy kominku, by poczytać dzieciom „Rozmyślania” Marka Aureliusza … A tu „Idol” i silikonowe wokalistki, teletubisie i pokemony, tańce z gwiazdami i dzieci emo.

Wolność słowa jest mylona z chamstwem, inicjatywy społeczne są wyśmiewane, na prawa obywatelskie powołują się najczęściej ci, którzy w pierwszym rzędzie dążą do ich stłamszenia. Z lewej duchy komunistów, z prawej brązowe koszule, od frontu i za plecami zwykła, ludzka złośliwość.

Może jednak znajdziemy jakieś plusy? Może stwierdzimy w końcu, że właśnie w chaosie ideologii, wpływów i znaczeń najłatwiej można znaleźć swoje miejsce, wprowadzić swój prywatny porządek? Tutaj właśnie kryje się dyskretny urok tego paskudnego kaca po sfermentowanych ideałach. Niech tylko głowa pękająca od upicia demokracją broń boże nie prowadzi nas do stwierdzenia „nigdy już nie będę pił”.

The post Kac first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2009/11/21/kac/feed/ 3