seriale - Darek Jedzok / blog & archiwum Mon, 18 Jan 2016 18:26:30 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 10 wspaniałych i 4 pokraki. Najlepsze i najgorsze seriale 2015 roku /2016/01/18/10-wspanialych-i-4-pokraki-najlepsze-i-najgorsze-seriale-2015-roku/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=10-wspanialych-i-4-pokraki-najlepsze-i-najgorsze-seriale-2015-roku Mon, 18 Jan 2016 08:49:49 +0000 /?p=5117 … czyli subiektywna lista złodziei czasu. Seriale, które w ubiegłym roku podnosiły poprzeczkę telewizyjnych (i internetowych) produkcji.  10. Vikings Pomimo wielu historycznych nieścisłości “Wikingowie” pozostają ciekawym wglądem do mało omawianej historii Europy. W trzeciej serii zaszaleli – powyrzynali połowę głównych bohaterów i pokazali oblężenie Paryża, jedną z lepszych scen bojowych, jakie ostatnio pojawiły się na telewizyjnym ekranie. Wprawdzie rośnie zagęszczenie irytujących […]

The post 10 wspaniałych i 4 pokraki. Najlepsze i najgorsze seriale 2015 roku first appeared on Darek Jedzok.

]]>
… czyli subiektywna lista złodziei czasu. Seriale, które w ubiegłym roku podnosiły poprzeczkę telewizyjnych (i internetowych) produkcji. 

10. Vikings

Pomimo wielu historycznych nieścisłości “Wikingowie” pozostają ciekawym wglądem do mało omawianej historii Europy. W trzeciej serii zaszaleli – powyrzynali połowę głównych bohaterów i pokazali oblężenie Paryża, jedną z lepszych scen bojowych, jakie ostatnio pojawiły się na telewizyjnym ekranie. Wprawdzie rośnie zagęszczenie irytujących postaci, ale wierzę, że ten problem uda się rozwiązać przy okazji którejś z masakr w nowym sezonie.

9. The Bridge (Broen/Bron)

Trzeci sezon mrocznego skandynawskiego kryminału lekko kuleje za pierwszymi dwoma, ale nadal przerasta o głowę amerykańskie produkcje. Saga Norén, błyskotliwa policjantka z zespołem Aspergera, pozostaje jedną z najciekawszych bohaterek, jakie ostatnio przewinęły się przez telewizyjne ekrany. Miejmy nadzieję, że w czwartym sezonie uda jej się złapać nowy oddech.

8. Gra o tron

Może i nie jest to najbardziej ambitny tytuł w tym zestawieniu, ale “Gra” musiała się tu znaleźć, ponieważ pod względem efektów i scenografii nadal nadaje ton innym wielkobudżetowym produkcjom.

7. Fortitude

Mroźna opowieść z odosobnionego miasteczka gdzieś wśród lodowych połaci wyspy Spitzbergen. Fabuła obfituje w zwroty akcji i umiejętnie kluczy między kameralnym kryminałem a thrillerem, coraz bardziej flirtując z wątkami horroru. Pierwszy sezon zakończył się w pół skoku, więc pewnie mamy się na co cieszyć.

6. The Knick

“The Knick” po raz drugi zaprowadził nas na początek dwudziestego wieku – do czasów wielkich odkryć technicznych, rewolucji w medycynie, ale też fermentu społecznego i intelektualnego. Clive Owen dalej bryluje w roli wybitnego chirurga-kokainisty, reżyser Steven Soderbergh coraz odważniej czaruje kamerą. Odważna, niebanalna produkcja.

5. Mad Men

Jeden z najlepszych seriali dekady odszedł w wielkim stylu. “Mad Meni” dowiedli, że nawet serialowy scenariusz nie musi się bać metafor i niedopowiedzeń – i chwała im za to. To była wspaniała przygoda.

4. This Week Tonight With John Oliver

Bawiąc – uczy, ucząc – bawi. John Oliver rozmywa granice między rozrywką, dziennikarstwem śledczym, a aktywizmem. W styczniu ubiegłego roku magazyn TIME napisał o “John Olliver effect” – show Johna z niespotykaną klarownością przedstawia widzom trudne tematy, ratuje prawie przegrane sprawy, a nawet jest inspiracją do zmian w prawie. Niezły wynik jak na telewizyjnego śmieszka.

3. Fargo

Mniej czarnego humoru, więcej surowej akcji. Nowy sezon dokonał niemożliwego – zmienił czas, bohaterów i tempo narracji, a jednocześnie pozostał wierny atmosferze pierwszego sezonu, a przede wszystkim oryginalnego filmu braci Coenów. Już teraz nie mogę się doczekać trzeciej odsłony.

2. Louie

Louis CK zaskakuje z każdą nową odsłoną tego projektu. Offowy sitcom zmienia się w komentarz społeczny, w którym suchy, cięty humor miesza się z wzruszająco ludzkimi momentami. Nieślubne dziecko George’a Carlina i Woody Allena.

1. Narcos

Mój mały wewnętrzny malkontent płacze, bo bardzo chciałby się czegoś doczepić… a tu nic. Ekranizacja biografii słynnego barona narkotykowego wymiata pod każdym względem. Historia Pablo Escobara jest na tyle niesamowita, że scenariusz nie musi niczego domyślać – cały czas prze do przodu na pełnych obrotach, nie ma w nim pustych miejsc. Do tego doskonały warsztat i świetne aktorstwo. Cukierek.

Upadłe anioły

Na zakończenie cztery tytuły, które ongiś dobrze rokowały, a w ubiegłym roku spadły z łopatki. Bez trailerów, bo nie zasłużyły.

4. House of Cards

Tu raczej żółta karta, niż czerwona. House of Cards było pierwszym serialem internetowym, który dorównał produkcjom telewizji kablowych i jeszcze w drugiej serii udało mu się nadążyć za własną legendą. W trzeciej dostaje już lekkiej zadyszki – oby była to tylko chwilowa niedyspozycja.

3. Hannibal

Dobrze zaczął, źle skończył. W ubiegłym roku Hannibal definitywnie zawiódł wszelkie oczekiwania i pogodził się z rolą makabrycznej opowiastki.

2. Orange Is The New Black

Słaby cień pierwszych odcinków. Scenariusz topi się w płytkich dialogach i rozwikływaniu kolejnych, wymuszonych powiązań między postaciami. To, co było kiedyś rześką, intrygującą przejażdżką, zmieniło się w przymulającą telenowelę.

1. True Detective

Drugi sezon nakradł z pierwszego wszystko to, co najgorsze – i nie dodał od siebie żadnych plusów. Pretensjonalne filozofowanie, kartonowi bohaterowie i rozwlekła narracja sprawiły, że z trudem przebrnąłem do ostatniego odcinka.

The post 10 wspaniałych i 4 pokraki. Najlepsze i najgorsze seriale 2015 roku first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Śmierć serialu czyli O przeskakiwaniu rekinów /2011/06/22/smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow /2011/06/22/smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow/#respond Wed, 22 Jun 2011 15:31:23 +0000 /?p=3488 Jest taki moment w życiu każdego popularnego serialu, kiedy zostało już powiedziane wszystko, co można było powiedzieć i urwały się naturalne drogi rozwoju. W amerykańskiej popkulturze sytuacja taka nazywana jest „przeskoczeniem rekina”. Co mają ryby chrzęstnoszkieletowe do produkcji telewizyjnej? Gdy wysycha studnia Nazwa pochodzi od precedensowego wydarzenia – jednej sceny z popularnej serii Happy Days. […]

The post Śmierć serialu czyli O przeskakiwaniu rekinów first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Jest taki moment w życiu każdego popularnego serialu, kiedy zostało już powiedziane wszystko, co można było powiedzieć i urwały się naturalne drogi rozwoju. W amerykańskiej popkulturze sytuacja taka nazywana jest „przeskoczeniem rekina”. Co mają ryby chrzęstnoszkieletowe do produkcji telewizyjnej?

Gdy wysycha studnia

Nazwa pochodzi od precedensowego wydarzenia – jednej sceny z popularnej serii Happy Days. Po kilku sezonach scenarzystom skończyły się pomysły i zaczęli gorączkowo szukać sposobów na odświeżenie klimatu, wzbogacać fabułę o coraz to bardziej egzotyczne i odleciane wątki. Tendencja ta osiągnęła punkt szczytowy w scenie, w której jeden z głównych bohaterów przeskoczył przez rekina. Na nartach wodnych. W skórzanej kurtce.

Określenia „jumping the shark” zaczęto od tej pory używać do opisania punktu w historii danej serii, od którego sypią się wszystkie reguły i widz może spodziewać się dosłownie wszystkiego.

Pojęcie to powróciło ostatnio dzięki rewelacjom w scenariuszach popularnych seriali – Dr. House oraz Big Bang Theory. Po kilku sezonach wyczerpała już się formuła tworzenia związków „każdy z każdym”, w odcinkach zaczęli się więc pojawiać nowi bohaterzy, wątki odległe od pierwotnej koncepcji serialu oraz rozmaite eksperymenty formalne.

Nuklearna lodówka

Za tym zabawnym zjawiskiem ukrywa się z reguły niechęć wielkich stacji do zrezygnowania ze swoich żył złota – seriale są zdejmowane dopiero w chwili, kiedy ich oglądalność spadnie poniżej poziomu pierwszej serii. Zanim jednak do tego dojdzie, od chwili „przeskoczenia rekina” może upłynąć nawet kilka lat i kilka sezonów, kiedy oglądalność waha się tuż powyżej tej granicy, a w odcinkach pojawiają się coraz bardziej kuriozalne wydarzenia i postacie.

Podobne zjawisko zdobyło także swoją nazwę na gruncie twórczości filmowej. W tym przypadku jego synonimem jest „rozwalenie lodówki wybuchem atomowym” (nuke the fridge). Tym razem niechlubnym ojcem tego określenia jest nie kto inny, a sam Steven Spielberg. Słynny reżyser trochę zagalopował się tworząc czwarty odcinek przygód Indiany Jonesa, zmasakrowany zarówno przez krytyków filmowych, jak i wiernych fanów.

Scenarzyści Spielberga w dzikim obłędzie stworzyli scenę, w której Indiana znajdzie się w sztucznej wiosce zbudowanej przez armię Stanów Zjednoczonych na potrzeby testów bomby atomowej. Gdy stwierdzi, że nie uda mu się uciec przed eksplozją, ukryje się w lodówce. Siła wybuchu nuklearnego zmieni sprzęt AGD w wehikuł powietrzny, który przeniesie Indianę kilkaset metrów w głąb pustyni. Bohater oczywiście przeżyje kataklizm z lekkimi siniakami i otarciami.

Ja Vam Damm!

Najświeższym członkiem tej rodziny jest wyrażenie „usmażyć colę” (frying the coke), ukute przez pewnego internetowego krytyka filmowego. Jean-Claude Van Damme nakręcił wiele złych filmów, jednak na szczyty wyobraźni wzbił się w produkcji „Double Team” (1997), która ukazała się w Polsce pod swojską nazwą „Ryzykanci”.

Film otrzymał aż trzy Złote Maliny, czyli anty-Oscary w kategoriach najgorszy aktor drugoplanowy (Dennis Rodman), najgorsza nowa gwiazda (ponownie Rodman) oraz najgorsza para bohaterów (tym razem Rodman i Van Damme, aby Dennisowi nie było przykro).

Rozmach sceny zapiera dech w piersiach. Czarny charakter sprowadzi głównego bohatera do rzymskiego amfiteatru obłożonego ładunkami wybuchowymi, a w ramach bonusu wypuszcza żywego tygrysa. Bohater stara się ratować małe dziecko śpiące w wiklinowym koszyku.

Ale to dopiero wstęp! Na odsiecz przybywa jego wspólnik na motorze, ratuje dziecko, bohater walczy z antagonistą na polu minowym, tygrys atakuje, miny wybuchają, rozpoczyna się reakcja łańcuchowa, bohaterzy łapią koszyk z dzieckiem, wskakują w ostatniej sekundzie za automat z Coca Colą i używają go jako tarczy przeciwko ścianie ognia, czarny charakter i tygrys giną w epickiej eksplozji!

Nie znalazłem sceny w oryginalnym brzmieniu, ale za to macie kolejny popkulturowy bonus – finał “Double Team” uzupełniony o temat muzyczny z gry Street Fighter (jedna z wielu inkarnacji memu internetowego Guille’s Theme Goes With Everything)

Jak widać – nieograniczone są możliwości ludzkiej fantazji oraz nowych syntetycznych narkotyków. Cieszmy się zatem ulubionymi serialami i filmami, jeszcze zanim zaczną kuleć. Zanim przyjdzie rekin i posprząta.

The post Śmierć serialu czyli O przeskakiwaniu rekinów first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/06/22/smierc-serialu-czyli-o-przeskakiwaniu-rekinow/feed/ 0