UE - Darek Jedzok / blog & archiwum Thu, 23 Jun 2016 07:21:11 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 264 – Brexit. Operacja udana, pacjent zmarł. /2016/06/23/felieton-264-brexit-operacja-udana-pacjent-zmarl/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-264-brexit-operacja-udana-pacjent-zmarl Thu, 23 Jun 2016 07:11:24 +0000 /?p=5221 Nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być jeszcze gorzej. Kryzys ekonomiczny, fala uchodźców i zagrożenie terrorystyczne zaczęły podmywać filary Unii Europejskiej. Trzymajcie się, Brexit idzie. Już wkrótce Brytyjczycy postanowią, czy dalej będą się bawić z innymi krajami w Europę, czy też wrócą do własnej piaskownicy. Nam pozostaje obserwować to widowisko z bezpiecznej odległości, […]

The post Felieton 264 – Brexit. Operacja udana, pacjent zmarł. first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być jeszcze gorzej. Kryzys ekonomiczny, fala uchodźców i zagrożenie terrorystyczne zaczęły podmywać filary Unii Europejskiej. Trzymajcie się, Brexit idzie.

Już wkrótce Brytyjczycy postanowią, czy dalej będą się bawić z innymi krajami w Europę, czy też wrócą do własnej piaskownicy. Nam pozostaje obserwować to widowisko z bezpiecznej odległości, jak płonącą stodołę sąsiada, chociaż w obu przypadkach bezpieczeństwo jest tylko pozorne i chwilowe. Ogień, szelma, lubi się szerzyć, a następstwa ewentualnej dezercji Brytyjczyków prędzej czy później osmalą i nasze podwórko.

Europa stała się po części ofiarą własnego sukcesu. Z punktu widzenia mieszkańców Azji czy Afryki jesteśmy bandą spasionych malkontentów, którzy po kilku dekadach pokoju i dobrobytu z braku laku zaczynają narzekać na to, że ktoś im prostuje ogórki.

Oczywiście Unia też sama na to zasłużyła. To, co miało być progresywną, dynamiczną instytucją, w ciągu kilku dekad zmieniło się w ogólnokontynentalną hodowlę trutniów prima sort. A leku ni ma. Entuzjaści dalej idą w zaparte i twierdzą, że wszystko gra, podczas gdy próby krytyki podejmują z reguły betonowi eurosceptycy, którzy tak naprawdę nie chcą leczenia, ale jak najszybszej EUtanazji.

W takich warunkach trudno osiągnąć jakąkolwiek poprawę, jednak nadal wierzę, że pomimo wszystkich tych problemów kuracja jest możliwa i konieczna. Mamy zbyt wiele do stracenia.

Chociaż więc sytuacja nadal wygląda naprawdę niewesoło, uciszam w sobie wiecznego pesymistę i marzę, że dojdzie do jakiegoś nieoczekiwanego zwrotu akcji – że Europa przetrzyma tę zawieruchę i że nie będziemy musieli wyjaśniać przyszłej generacji jakim cudem zatopiliśmy jeden z najbardziej ambitnych, pokojowych projektów w historii.

Może za dwadzieścia lat spojrzymy na ten moment historii jak na rodzinne zdjęcia z lat 80. – z mieszanką rozbawienia, zażenowania i ulgi, że te dziwne, ekscentryczne czasy już minęły. Mam nadzieję, że Brexit będzie kiedyś takim odpowiednikiem utlenionej trwałej i neonowych gaci.


Tekst ukazał się drukiem w Głosie Ludu, gazecie Polaków w Republice Czeskiej

The post Felieton 264 – Brexit. Operacja udana, pacjent zmarł. first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 259 – Świat 2036 /2016/02/11/felieton-259-swiat-2036/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-259-swiat-2036 Thu, 11 Feb 2016 15:58:51 +0000 /?p=5147 Jak co roku na początku stycznia przygotowaliśmy dla Państwa porcję świeżych wiadomości z przyszłości. Jaka będzie Polska i świat za 20 lat? * Sąd Najwyższy potwierdził wyroki czterdziestu osób oskarżonych o antypolskie postawy, stosowanie antykoncepcji i uprawianie kolarstwa. Wszyscy skazani zostaną zesłani do Sosnowca. * W Czechach odbyły się pierwsze wybory po reformie systemu głosowania. […]

The post Felieton 259 – Świat 2036 first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Jak co roku na początku stycznia przygotowaliśmy dla Państwa porcję świeżych wiadomości z przyszłości. Jaka będzie Polska i świat za 20 lat?

* Sąd Najwyższy potwierdził wyroki czterdziestu osób oskarżonych o antypolskie postawy, stosowanie antykoncepcji i uprawianie kolarstwa. Wszyscy skazani zostaną zesłani do Sosnowca.

* W Czechach odbyły się pierwsze wybory po reformie systemu głosowania. Nowym prezydentem jest T0ndaSehnal14, Youtuber z Pragi, którego zdjęcie wyborcze zdobyło 2 miliony lajków i 120 tysięcy komentarzy. Kandydat, bardzo zaskoczony wynikiem, wystąpił wieczorem na swoim kanale z orędziem “WTF? LOL!”.

* Radni Paryża rozwiązali problem przepełnionych więzień. W tym roku zastąpili sylwestrowe fajerwerki zdalnym detonowaniem pojmanych zamachowców-samobójców, wystrzeliwanych nad Wieżę Eiffla przy użyciu katapulty.

* W wywiadzie dla miesięcznika Viva! góral wyznał, że mu nie żal i że w chwili obecnej wyklucza powrót do hal.

* W ramach akcji “Nowa generacja, nowy patriotyzm” przygotowany został alternatywny hymn dla młodzieży licealnej. Od dzisiaj w wybranych uroczystościach państwowych “Mazurek Dąbrowskiego” zastąpi nowa kompozycja pod tytułem “Polska wymiata, biczes”.

* W dwa lata po wprowadzeniu obowiązku udziału w miesięcznicach smoleńskich rząd przegłosował ustawę o tzw. godzinnicy smoleńskiej. W każdą pełną godzinę zostanie zatrzymany ruch na wszystkich ulicach kraju, by obywatele mogli w skupieniu wysłuchać sześćdziesięciominutowej składanki przemówień św. Lecha Kaczyńskiego.

* W połowie lutego prezydenci 30 krajów świata spotkają się w Leju Mińskim, by wziąć udział w obchodach dziesiątej rocznicy pierwszego, a zarazem ostatniego testu białoruskiej broni atomowej.

* Udało się ustalić tożsamość jednego z koreańskich turystów, który zmarł w wyniku zatrucia ginem w jednym z warszawskich klubów. Policja obecnie ustala, z kim pan Kim ten gin tam pił.

* “Stanowczo zaprzeczam pogłoskom o kryzysie ekologicznym” – ogłosił w trakcie konferencji prasowej polski Minister Ochrony Środowiska. Przy okazji zapowiedział kilka kosmetycznych zmian. Nowa ustawa zmieni definicję “lasu” na “skupisko jednego lub więcej drzew”, a Państwowe Gospodarstwo Leśne przejdzie pod nowy departament Państwowych Stepów i Rumowisk.

The post Felieton 259 – Świat 2036 first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 241 – Gorzka powyborowa /2014/06/14/felieton-240-gorzka-powyborowa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-240-gorzka-powyborowa Sat, 14 Jun 2014 17:28:51 +0000 /?p=4776 Rzadko mi się zdarza, aby zawiodła mnie negatywistyczna strategia wyrażona hasłem: “Bądź złej myśli, przynajmniej się nie rozczarujesz”. W Polsce i w Czechach europejskie wybory skończyły się kompletną porażką na wszystkich frontach – przegrali zarówno politycy, jak i wyborcy. I to walkowerem.   Pierwszą klęską były kampanie wyborcze, widowisko bardziej obciachowe od wyśmiewanej niedawno Eurowizji. […]

The post Felieton 241 – Gorzka powyborowa first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Rzadko mi się zdarza, aby zawiodła mnie negatywistyczna strategia wyrażona hasłem: “Bądź złej myśli, przynajmniej się nie rozczarujesz”. W Polsce i w Czechach europejskie wybory skończyły się kompletną porażką na wszystkich frontach – przegrali zarówno politycy, jak i wyborcy. I to walkowerem.
 

Pierwszą klęską były kampanie wyborcze, widowisko bardziej obciachowe od wyśmiewanej niedawno Eurowizji. Pomijam w tym momencie warstwę czysto warsztatową, która albo przypominała filmy weselne z wczesnych lat 90., albo flirtowała z estetyką wyborów nowego prezesa PGR-u (patrz kampania Jana Kellera). O wiele gorszy był poziom merytoryczny, a raczej jego brak.

 

O ile polskie spoty wyborcze dostarczyły jeszcze widzom pewnej dawki surrealistycznego humoru, to w Czechach partie całkowicie zrezygnowały z jakichkolwiek ambicji. Partia Svobodní oparła swoją strategię na obronie pasty śniadaniowej, Zieloni wyskoczyli – ni z gruszki, ni z genetycznie modyfikowanej pietruszki – z hasłem Stop GMO, posłowie ODS ostrzegali przed palącym problemem Euro. I co z tego, że może ono zostać przyjęte najwcześniej w 2020 roku, czyli rok po tym, co nasi eurodeputowani wrócą do domów z wypchanymi kieszeniami.
 

Drugim utraconym frontem była frekwencja. Rozumiem, że finał hokeja, rozumiem, że finał Ligi Mistrzów, rozumiem, że ładna pogoda i grill i piwko, ale … Naprawdę tak trudno odłożyć na chwilę browca i przejść się do urny? W Parlamencie Europejskim powstaje większość naszych praw – wszyscy strzeliliśmy sobie w stopę, obywatele.
 

Ma to oczywiście nieuchronne następstwa w postaci trzeciej przegranej. Wspólnymi staraniami wyślemy do Brukseli stado parzystokopytnych (znaczy – jeszcze większych, niż zazwyczaj). I tutaj nie jesteśmy osamotnieni – w całej Europie sukcesy odnosiły ugrupowania o mniej lub bardziej nacjonalistycznych poglądach.
 

W sumie jest to jedyny malutki opatrunek na całą powyborczą sromotę – świadomość, że inni narobili jeszcze większego wstydu. W zestawieniu z greckimi nacjonalistami ze Złotego Świtu jakoś mniej boli fakt, że Polaków przez pięć lat będzie reprezentował w świecie pan, który ma nierówno nad muszką. Mam nadzieję, że ucieszy was chociaż taki pozytywny akcent, bo innego nie będzie.
 

The post Felieton 241 – Gorzka powyborowa first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 208 – Hamlet w rytualnej ubojni /2013/01/03/felieton-208-hamlet-w-rytualnej-ubojni/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-208-hamlet-w-rytualnej-ubojni /2013/01/03/felieton-208-hamlet-w-rytualnej-ubojni/#comments Thu, 03 Jan 2013 10:41:12 +0000 /?p=4122 Polscy posłowie wkrótce odpowiedzą na parafrazę pytania duńskiego księcia. Niestety wszystko wskazuje na to, że odpowiedź ta będzie twierdząca – co po raz kolejny pokaże nam, jak łatwo jest zakneblować wszystkie niewygodne gęby, gdy żądza pieniądza idzie ramię w ramię z fałszywą poprawnością polityczną.   Od 1 stycznia w Polsce obowiązuje zakaz uboju rytualnego jako […]

The post Felieton 208 – Hamlet w rytualnej ubojni first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Polscy posłowie wkrótce odpowiedzą na parafrazę pytania duńskiego księcia. Niestety wszystko wskazuje na to, że odpowiedź ta będzie twierdząca – co po raz kolejny pokaże nam, jak łatwo jest zakneblować wszystkie niewygodne gęby, gdy żądza pieniądza idzie ramię w ramię z fałszywą poprawnością polityczną.

 

Od 1 stycznia w Polsce obowiązuje zakaz uboju rytualnego jako praktyki niezgodnej z ustawą o ochronie zwierząt (zwłaszcza z nakazem ograniczania cierpienia oraz szybkiego uśmiercania zwierząt hodowlanych), minister rolnictwa przyznał jednak, że gotowy jest projekt nowelizacji, która ponownie uczyni tę praktykę legalną. Jego zdaniem trzeba pamiętać o względach ekonomicznych i uszanowaniu wolności religijnej.

 

Przypomnę – podczas gdy w zwykłych ubojniach zwierzęta przed ubojem muszą zostać ogłuszone pod rygorem wysokich kar, w ubojniach rytualnych skrępowanemu i w pełni świadomemu bydłu podrzyna się gardło i pozostawia do wykrwawienia. Jak zawsze – nawet praktyka wyraźnie sprzeczna z humanitarnymi zasadami może otwierać wszystkie drzwi przy użyciu uniwersalnego klucza, jakim jest hasło „tradycja”.

 

Ten wytrych działa praktycznie na wszystkich. Ludzie o ksenofobicznym nastawieniu, którzy zazwyczaj patrzą podejrzliwie na obyczaje mniejszości etnicznych, nagle w obliczu jawnej nierówności prawnej wycofują się cichaczem. Z kolei osoby empatyczne i otwarte na obce kultury często nabierają wody w usta i zawieszają sąd. Na studiach etnologii nieraz spotkałem się z takim nastawieniem nawet w stosunku do tak okrutnych praktyk, jak obrzezanie kobiet. Wpadamy w pułapkę własnej tolerancji.

 

Amerykański filozof i neurobiolog Sam Harris w swojej odważnej książce „Pejzaż moralny” zrobił afront obu tym podejściom. Relatywizm moralny jest tak samo niebezpieczny jak ksenofobia – jeżeli jakaś praktyka ewidentnie prowadzi do zwiększenia bólu i cierpienia oraz ograniczania wolności i możliwości rozwoju jednostek, to nawet nauki społeczne mogą obiektywnie ocenić ją jako “złą”. Nie chodzi absolutnie o nową odmianę postkolonialnego rasizmu, ponieważ te same zasady dotyczą także oceny naszych europejskich zwyczajów i wartości, dokonywanej na podstawie faktów nauki. A – jak dowodzi Harris – wbrew powszechnej opinii można takowe wprowadzić nie tylko do dyskusji o tym, co “jest”, ale też o tym, co “powinno być”.

 

Fakty naukowe mają to do siebie, że są całkowicie niedemokratyczne. Prawo ciążenia, system heliocentryczny i teoria ewolucji są prawdziwe bez względu na to, ile ludzi zagłosuje przeciwko nim w referendum. W kwestii uboju rytualnego takimi faktami są właśnie odkrycia neurobiologii (zwłaszcza te dokonywane przy użyciu tzw. funkcjonalnego rezonansu magnetycznego). Dzięki nim wiemy, że wszystkie kręgowce czują ból tak samo, jak my. Dzięki nim mamy już dzisiaj pewność, że nie tylko człowiek, ale i inne ssaki przeżywają cały wachlarz emocji.

 

W kwestii uboju nie chodzi więc o to, czy jeść czy nie jeść mięsa (poniektórzy mięsolubni obawiają się, że znowu podchodzą ich wegetarianie). Po prostu wysoce nieetycznym jest długie i powolne torturowanie istoty, która przez cały czas jest świadoma i zdolna do przeżywania strachu, stresu i cierpienia. Neurobiologia nie potrafi stwierdzić, czy dane stworzenie ma duszę, jednak już z całą pewnością orzeka, czy stworzenie to czuje, że je boli. To smutny paradoks, że w kraju, w którym tysiące pikietują w obronie kilkukomórkowej zygoty, ludzie nie potrafią się sprzeciwić katowaniu stworzenia, które wyposażone jest w pełni rozwinięty układ nerwowy i które emocjonalnie znajduje się na poziomie kilkumiesięcznego dziecka.

 

Podaję za słownikiem PWN – „Humanitarny oznacza: mający na celu dobro człowieka, poszanowanie jego praw i godności oraz oszczędzenie mu cierpień; też: mający na celu dobro zwierząt”. Nadal mam nadzieję, że w tym roku nie będziemy musieli przepisywać słowników.

 

 

The post Felieton 208 – Hamlet w rytualnej ubojni first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2013/01/03/felieton-208-hamlet-w-rytualnej-ubojni/feed/ 4
Felieton 202 – Ofiary Europy /2012/03/24/felieton-202-ofiary-europy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-202-ofiary-europy /2012/03/24/felieton-202-ofiary-europy/#comments Sat, 24 Mar 2012 09:01:26 +0000 /?p=3927 Nic tak mnie nie denerwuje jak malkontenctwo i sytuowanie się w pozycji pokrzywdzonego. Chociaż więc nie jestem żadnym entuzjastą Unii Europejskiej, powoli zaczyna mi się przejadać nieustający marsz samozwańczych ofiar eurokołchozu.   Struktury Unii z pewnością wymagają krytyki. Ostrej, ale rzeczowej. Tymczasem co rusz pojawiają się fantastyczne, wyssane z palca doniesienia o tym, jak to […]

The post Felieton 202 – Ofiary Europy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Nic tak mnie nie denerwuje jak malkontenctwo i sytuowanie się w pozycji pokrzywdzonego. Chociaż więc nie jestem żadnym entuzjastą Unii Europejskiej, powoli zaczyna mi się przejadać nieustający marsz samozwańczych ofiar eurokołchozu.

 

Struktury Unii z pewnością wymagają krytyki. Ostrej, ale rzeczowej. Tymczasem co rusz pojawiają się fantastyczne, wyssane z palca doniesienia o tym, jak to eurokraci ograniczają naszą wolność osobistą. Absolutna większość tych sensacji szybko zostaje obalonych, ale tym nikt już się nie interesuje. Jak w starym dowcipie – oskarżymy kolegę o kradzież, a gdy pieniądze się znajdą, to nadal go nie lubimy, bo „niesmak pozostał”.

Tak było z kontrowersyjną ustawą o ziołolecznictwie. W Internecie zawrzało, wszystkie „zielone” organizacje podniosły rwetes, głosząc, że „brukselski reżim zakazał ziołolecznictwa”. Nikt nie przeczytał tekstu ustawy, która wręcz przeciwnie – ma umożliwić sprzedaż ziół w aptekach i wprowadzić ziołolecznictwo do medycyny konwencjonalnej. Nikomu nie zabrania zbierania ani legalnego sprzedawania ziół, wprowadza jedynie minimalne wymogi jakości dla produktów, które mają nosić nazwę „lekarstwa”.

Aby jednak było zabawniej, do opery jęków dołączają też środowiska, które zwykle zwalczają „ekoterrorystów” (wspaniale paranoidalne określenie). Aktualnie wszyscy żyjemy aferą „jajkową”. W czasach, kiedy co kilka dni publikowane są zatrważające wyniki badań jakości pożywienia sprzedawanego w hipermarketach, oburza nas informacja o … podniesieniu standardów. Za ograniczenie naszej wolności uważamy prawo, które wymusza na producentach, aby zagwarantowali hodowanym zwierzętom nieco lepsze warunki i w konsekwencji przestali nas karmić śmieciami.

Tutaj załamują się trochę wizje zwolenników wolnego rynku, którzy wierzą w to, że mądry konsument sam wybierze dobrą jakość. Okazuje się, że ludzie wolą kupować na przykład szynkę faszerowaną wodą, hormonami i chemikaliami, byle była tania. Co tanie, to dobre.

Nie czuję się ograniczany przez te nowe normy bezpieczeństwa. Tak samo, jak nie ogranicza mnie zakaz przechodzenia przez ulicę na czerwonym świetle, obowiązkowa szczepionka albo nakaz wysłania dziecka do szkoły.

Dajmy jednak na to, że popadnę w negatywizm i odrzucę UE jako pastwisko dla otyłych urzędników, szwedzki stół dla kombinatorów rozkradających dotacje lub jako dyktaturę ograniczającą wolność obywateli do głupich i niebezpiecznych zachowań – na przykład gmerania gwoździem w uchu lub skoków bungee na gumce od majtek …

Nawet wtedy Unia zachowałaby jedną ważną zaletę – rolę uniwersalnego, jasno określonego winowajcy dla wszystkich zgorzknialców bez względu na światopogląd i przekonania polityczne. Dajcie dziecku zajęcie, to nie nabroi. Dopóki zakute, radykalne łby mają wspólnego chłopca do bicia, możemy spać spokojnie.

 

The post Felieton 202 – Ofiary Europy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2012/03/24/felieton-202-ofiary-europy/feed/ 1
Felieton 193 – A marsz! /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-193-%25e2%2580%2593-a-marsz /2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/#respond Thu, 10 Nov 2011 08:40:42 +0000 /?p=3668 15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie. I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być […]

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
15 października przez cały świat przetoczyć się miała fala rewolucji obywatelskich. Pomimo entuzjazmu panującego wśród wielu znajomych spałem tego dnia spokojnie – domyślałem się bowiem, co z tego będzie.

I co było? Jak to śpiewa pewna dziewa – „nothing, nada, niente”. Chociaż od kilkunastu miesięcy wszyscy solidaryzują się tak solidarnie, że już bardziej zsolidaryzowani być nie mogą, wszystkie manifestacje i happeningi nie przynoszą żadnego skutku. Mogę to określić nawet bardziej okrutnie – są po prostu żałosnym zmarnowaniem niepowtarzalnej okazji, energii i zasobów ludzkich. To wszystko w sytuacji, kiedy świat aż prosi się o przewartościowanie kilku spraw.

15 października miał być dniem Marszu Oburzonych, jednak inicjatywa zwołana w sieciach społecznych skończyła się dokładnie tak, jak wszystkie inne zrywy typu „chodźmy na ulicę, zwołują zajefajny happening na Facebooku”. Ludzie przyszli i oburzyli się, po czym z lekkim zażenowaniem stwierdzili, że w sumie nie wiadomo, co zrobić dalej.   Duża część manifestacji jawiła się jako protest przeciwko cięciom budżetowym. Przeciwko oszczędnościom. W sytuacji kryzysu ekonomicznego. Ja piórkuję.

Oprócz tego żądania grupy walczące o nową Europę nie zaoferowały do dzisiaj żadnych konkretnych postulatów poza mglistymi nawoływaniami do „oddania władzy ludziom”.   I właśnie tutaj leży największy problem. Intuicja i serce kusi mnie, abym poparł takie działania – przecież ludzie powinni decydować o losie swoim, swojej rodziny i swojego państwa. Szybko jednak przybywa w sukurs Jedzok racjonalny.

A gdzie indywidualność? Gdzie ludzie tworzący koncepcje? Gdzie nieulękli wizjonerzy? Internetowa tłuszcza w jak najbardziej demokratyczny sposób dławi głosy ekspertów, a cięta, populistyczna riposta zyskuje głosy o wiele szybciej, niż najbardziej konkretna, specjalistyczna ocena. W środowisku internetowym nazywamy to (patrz Andrew Keen) „kultem amatora”. W pozostałych częściach popkultury – ostrzej – „kultem idioty”.

To samo społeczeństwo, które jest na tyle głupie, aby hołubić celebrytów i wierzyć w horoskopy, jest jednocześnie wystarczająco mądre, aby bezpośrednio decydować o gospodarce, środowisku naturalnym lub polityce energetycznej państwa? Przy okazji niedoszłego greckiego referendum ktoś mądrze zauważył – co by było, gdyby Churchill pozwolił Anglikom zadecydować, czy powinni się poddać w obliczu niemieckich nalotów?

Sytuacja jest o tyle bardziej poważna, że w sytuacji pogłębiającego się kryzysu mobilizują się ekstremistyczne ugrupowania wszelkiej maści. 11 listopada przez Warszawę przejdzie Marsz Niepodległości, wystawka polskich nacjonalistów zorganizowana przez Młodzież Wszechpolską oraz Obóz Narodowo-Radykalny.   Oba ugrupowania jak co roku położą bukiet pod pomnikiem Romana Dmowskiego, wielkiego polskiego polityka i jeszcze większego antysemity, syfilityka i gorącego fana Mussoliniego.

ONR od lat utrzymuje żywe kontakty z licznymi europejskimi subiektami nacjonalistycznymi i neonazistowskimi, jego członkowie w bardziej intymnych chwilach pozdrawiają się „rzymskim salutem”, deklaracja Obozu mówi bezpośrednio o „odrzuceniu demokracji jako reżimu wrogiego Cywilizacji Europejskiej”. Mamy więc tutaj ludzi, którzy – o ironio – wprost marzą o jednym nieulękłym wizjonerze, który zrobi porządek z demokracją, wolnością obywatelską oraz innymi przeżytkami tego zgniłego społeczeństwa.

Jedno jest pewne – Europa się budzi. Miejmy tylko nadzieję, że nasza bezczynność nie zmieni tej nowej rzeczywistości w kolejny koszmar.

The post Felieton 193 – A marsz! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/11/10/felieton-193-%e2%80%93-a-marsz/feed/ 0
Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista /2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-189-%25e2%2580%2593-zawod-rewolucjonista /2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/#comments Sat, 03 Sep 2011 07:30:08 +0000 /?p=3571 Minął już prawie miesiąc, odkąd przez Anglię przetoczyła się fala “niepokojów na tle społecznym”. To, co niektórzy uważali za kolejny krok europejskich przemian, w rezultacie okazało się być ich niesmacznym zwieńczeniem lub – w gorszym wypadku – ponurą prognozą na przyszłość. W chwili nasilenia się przemocy angielscy politycy ograniczyli się do ogłaszania populistycznych, mocno upraszczających […]

The post Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Minął już prawie miesiąc, odkąd przez Anglię przetoczyła się fala “niepokojów na tle społecznym”. To, co niektórzy uważali za kolejny krok europejskich przemian, w rezultacie okazało się być ich niesmacznym zwieńczeniem lub – w gorszym wypadku – ponurą prognozą na przyszłość.

W chwili nasilenia się przemocy angielscy politycy ograniczyli się do ogłaszania populistycznych, mocno upraszczających wyjaśnień i wymówek. Tak naprawdę zarówno rząd, jak i opozycja snuli swoje teorie tak, jak im pasowało. Jedni ignorowali aspekt społeczny zamieszek, drudzy z uporem twierdzili, że kradzież telewizora to nie rabunek, a okrzyk rozpaczy.

Oczywiście same ostre represje są bardzo krótkowzrocznym rozwiązaniem, trudno też jednak traktować poważnie ludzi prezentujących angielskich wandali jako wojowników o lepsze jutro. To nie ofiary ukraińskiego Hołodomoru, desperacko walczące o przetrwanie. Większość z nich była sfrustrowana co najwyżej faktem, że nadal nie posiada najnowszej wersji iPhone.

Nadzieje na początek wielkich przemian okazały się być przejawem tego, co Anglicy nazywają „wishful thinking”, myśleniem życzeniowym. Świt europejskiej rewolucji był jednocześnie jej zmierzchem. Idea zmiany miała obudzić masy, a obudziła tylko kryminalistów i socjopatów.

Smutno jest spojrzeć wstecz na wyniki zrywów w poszczególnych państwach. Opinia publiczna całkowicie zignorowała pokojowe protesty w Hiszpanii i na Islandii – być może właśnie dlatego, że towarzyszyły im konkretne, konstruktywne postulaty, jako jedyne zakończyły się sukcesem i doprowadziły do zmian na lepsze. Wszyscy za to z wypiekami na twarzy obserwowali angielskie grabieże oraz greckich buntowników, którzy paradoksalnie protestowali przeciwko próbom poprawy.

Boję się, że właśnie do tego doprowadziła nas era masmediów. Dialog jest nudny, źle się sprzedaje. Za to koktajl Mołotowa zawsze dobrze wychodzi na zdjęciach.

The post Felieton 189 – Zawód: Rewolucjonista first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/09/03/felieton-189-%e2%80%93-zawod-rewolucjonista/feed/ 4
Felieton 181 – Burką w twarz /2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-181-%25e2%2580%2593-burka-w-twarz /2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/#respond Sat, 16 Apr 2011 07:07:40 +0000 /?p=3193 Kilka dni temu Francja wprowadziła całkowity zakaz noszenia burek i nikabów – tradycyjnych zasłon noszonych na twarzy przez muzułmanki. Głównym pretekstem miała być walka o prawa kobiet. Mam jednak niejasne przeczucie, że nowa restrykcja pomoże wszystkim, tylko nie muzułmańskim kobietom. Podobne wiadomości budzą we mnie bardzo mieszane uczucia. Z satysfakcją obserwuję dążenia do równouprawnienia i […]

The post Felieton 181 – Burką w twarz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Kilka dni temu Francja wprowadziła całkowity zakaz noszenia burek i nikabów – tradycyjnych zasłon noszonych na twarzy przez muzułmanki. Głównym pretekstem miała być walka o prawa kobiet. Mam jednak niejasne przeczucie, że nowa restrykcja pomoże wszystkim, tylko nie muzułmańskim kobietom.

Podobne wiadomości budzą we mnie bardzo mieszane uczucia. Z satysfakcją obserwuję dążenia do równouprawnienia i laicyzacji państwa – Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. O ile jednak obywatele nie powinni wciskać państwu swojej religii, paradować w burce po urzędach albo wieszać krzyże w szkołach, to nie podoba mi się zbytnio, gdy dzieje się odwrotnie, a więc gdy państwo zaczyna ingerować w osobiste przekonania obywateli.

Oczywiście w pełni popieram podwyższenie bezpieczeństwa publicznego – ludzie nie powinni wchodzić do banku z pończochą na głowie lub nikabem na twarzy. Problem polega jednak na tym, że nikt z tego rozsądnego argumentu nie korzysta – kwestia ta została „doklejona” do ustawy dopiero dodatkowo. Jeżeli zaś potraktujemy sprawę jako zakaz noszenia symbolu religijnego lub kulturowego, to okazuje się, że państwo dosyć ostro przekracza granice przestrzeni prywatnej.

Czym różni się zakaz noszenia chusty od zakazu noszenia turbanu, dredów albo różańca? Może w ramach zapewnienia bezpieczeństwa zakażemy góralom truchtać po Zakopanem z bronią sieczną, czyli z ciupagami? Wszak to klasyczny przykład uszczęśliwiania na siłę!

Porażką tego projektu nie jest jego faktyczny efekt, ale sam sposób wprowadzenia tematu. Luc nie cieszy się z bezpieczeństwa, ale zaciera ręce z radości – „aleśmy dowalili tym muzułmańcom”.

Jeszcze bardziej problematyczna jest kwestia muzułmańskich kobiet, ponieważ w ich wypadku może chodzić o wyświadczenie niedźwiedziej przysługi. Pomijając osoby dobrowolnie zakładające burki (bo chyba nie trzeba wyjaśniać, że wiele muzułmanek robi to dobrowolnie i z własnego przekonania) – ustawa będzie wątpliwym bonusem dla nieszczęśnicy, którą mąż–despota rzeczywiście wypuszcza na miasto raz na miesiąc, i to pod warunkiem, że wyjdzie szczelnie owinięta w „prześcieradło”.

Koniec z prześcieradłami, czyli koniec z przechadzkami. Jak zawsze po łapkach oberwą nie ci, którzy na to zasługują. Gdyby państwu rzeczywiście zależało na prawach kobiet, to zajmie się właśnie tymi przypadkami przemocy domowej, a nie będzie zamiatało sprawy pod dywan.

Wniosek jest jeden – możemy cieszyć się z równych praw, ale na pewno nie ze sposobu ich egzekwowania. Ustawa typu „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal” to nie podanie pomocnej dłoni, a pokazanie środkowego palca.

The post Felieton 181 – Burką w twarz first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/04/16/felieton-181-%e2%80%93-burka-w-twarz/feed/ 0