zaolziacy - Darek Jedzok / blog & archiwum Mon, 09 Jun 2014 15:13:33 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 235 – Zaolzie górą /2014/05/10/felieton235-zaolzie-gora/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton235-zaolzie-gora Sat, 10 May 2014 09:07:49 +0000 /?p=4681 W słynnej scenie z „Żywota Briana” główny bohater woła do tłumu „Wszyscy jesteście różni!”, na co ludzie jednogłośnie odpowiadają „Tak, wszyscy jesteśmy różni!”. Jeden z moich ulubionych ubiegłorocznych cytatów sięga prawie takich montypythonowskich wyżyn – wypowiedź dotyczy Zaolzia, a jej autorem jest pewien polski polityk. Kto ma oczy, niechaj czyta …   Wpadłem na ten […]

The post Felieton 235 – Zaolzie górą first appeared on Darek Jedzok.

]]>
W słynnej scenie z „Żywota Briana” główny bohater woła do tłumu „Wszyscy jesteście różni!”, na co ludzie jednogłośnie odpowiadają „Tak, wszyscy jesteśmy różni!”. Jeden z moich ulubionych ubiegłorocznych cytatów sięga prawie takich montypythonowskich wyżyn – wypowiedź dotyczy Zaolzia, a jej autorem jest pewien polski polityk. Kto ma oczy, niechaj czyta …

 

Wpadłem na ten tekst całkowicie przez przypadek w trakcie przeglądania archiwum artykułów na stronie Zwrotu, i dopiero po drugim przeczytaniu odkryłem jego uroczy, niezamierzony komizm. Co takiego zostało powiedziane? Cytuję: „Zaolzie jest bardzo ważnym miejscem na mapie Czech z punktu widzenia zamieszkałych tam Polaków“. Łapiecie?

 

Moim zdaniem to najzabawniejszy, a jednocześnie najsmutniejszy komentarz dotyczący samooceny Zaolziaków. Oczywiście, że jesteśmy ważni – zwłaszcza z naszego punktu widzenia. To tak, jakby jedynaczka chwaliła się, że jest ulubioną córką swojej matki; tak, jakby ktoś samemu sobie przybijał piątkę albo lajkował własny status na Facebooku. To tak, jak wygrać w jednoosobowym wyścigu.

 

Od dawna wiadomo, że lubimy uważać się za niepowtarzalnych. Kilka lat temu Czeski Cieszyn odwiedził redaktor dużego polskiego dziennika, by przeprowadzić cykl wywiadów z miejscowymi działaczami i osobistościami. Gdy w trakcie rozmowy ktoś wspomniał o „skomplikowanych, lokalnych zależnościach” dziennikarz wyszedł na chwilę z roli i uśmiechnął się pobłażliwie. Wyznał, że od lat odwiedza grupy polonijne i w tym czasie przekonał się tylko o jednym – wszystkie te społeczności zgodnie uważają, że są wyjątkowe i borykają się z wyjątkowymi trudnościami, podczas gdy tak naprawdę te problemy i „nieprzekładalne niuanse” są wszędzie dokładnie takie same. Karwina, Wilno czy Lwów, jeden pies. Chórem wołamy „wszyscy jesteśmy różni!”.

 

Szto zdiełać? Myślę, że powinniśmy mieć więcej ikry i porządnie rozkręcić tę machinę autopromocji. Ludzie „spoza” nadal nie doceniają tego, że Zaolziacy są największą polską mniejszością w Czechach. Idźmy dalej – wykrzyczmy światu, że Zaolzie jest jednoznacznie najlepszym Zaolziem na świecie! Trzeba tylko stanowczo zagłuszyć sceptyków przypominających, że jednocześnie jest ono także najgorszym istniejącym Zaolziem.

 

Jak mówi lokalna mądrość – i tu kolejny subtelny morał z wypowiedzi wspomnianego polityka –  „nikt mnie nie pochwoli tak dobrze, jak jo se sóm”.

 

The post Felieton 235 – Zaolzie górą first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 196 – … abyście zaludnili ziemię /2011/12/31/felieton-196-abyscie-zaludnili-ziemie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-196-abyscie-zaludnili-ziemie /2011/12/31/felieton-196-abyscie-zaludnili-ziemie/#comments Sat, 31 Dec 2011 09:31:31 +0000 /?p=3797 Redakcja Głosu poprosiła mnie o coś bardziej pikantnego na zakończenie roku. A co mi tam – chcieli, to mają. Jedziemy po bandzie.   Znamy już niezbyt pocieszające wyniki spisu ludności w Czechach – polska mniejszość na Zaolziu topnieje. Pojawiają się już jednak pomysły i propozycje, jak temu zapobiec. Zdaniem niektórych powinniśmy szukać inspiracji u innych […]

The post Felieton 196 – … abyście zaludnili ziemię first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Redakcja Głosu poprosiła mnie o coś bardziej pikantnego na zakończenie roku. A co mi tam – chcieli, to mają. Jedziemy po bandzie.

 

Znamy już niezbyt pocieszające wyniki spisu ludności w Czechach – polska mniejszość na Zaolziu topnieje. Pojawiają się już jednak pomysły i propozycje, jak temu zapobiec. Zdaniem niektórych powinniśmy szukać inspiracji u innych mniejszości narodowych, czyli – rozmnażać się na potęgę.

 

Uważam, iż trzeba podejść do problemu koncepcyjnie i sprytnie podpatrzeć strategie naszych rywali. Od Arabów weźmy hasło „naszą bronią będą łona naszych kobiet”, od Romów liczebność. Od teraz nie może się mienić prawdziwym patriotą ten, którego czeladka liczy mniej niż kilkanaście sztuk.

 

Po drodze trzeba jednak rozwiązać kilka problemów. Niestety w naszej kulturze pozycja naczelnika jest dosyć słabo ugruntowana. Bezpłodny mąż nie może wysłać żony do wodza, aby ten pomógł poszerzyć rodzinę. Podejrzewam zresztą, że akurat taki czyn społeczny mógłby się spotkać ze znikomą aprobatą małżonek prezesów organizacji zaolziańskich. Skoro więc oni nie mogą wziąć interesu w swoje ręce, trzeba zdać się na pomoc sąsiedzką albo niechrześcijańskie, ale skuteczne in vitro. Cel uświęca środki.

 

Tajemnicą sukcesu populacyjnego imigrantów jest też to, że zaczynają z multiplikacją najwcześniej, jak to tylko możliwe. I tu pytam – do czego doprowadziło nas to przereklamowane dobre wychowanie? Jak to, że wiele nastolatek, fizycznie całkowicie dojrzałych do macierzyństwa, marnuje czas na szkołę?

 

Trzeba poszukać przyczyn tego prokreacyjnego zastoju. A mogą być dwie – albo nasza młodzież za dużo wie o antykoncepcji, albo za mało się puszcza. Druga opcja może być wynikiem konserwatywnego polskiego wychowania, pierwsza – zarazą szerzoną przez libertyńskich czeskich bezbożników. Na szczęście wiemy, jak z tym walczyć.

 

Z Polski możemy importować legendy o rakotwórczym wpływie prezerwatyw lub Coca Coli jako najbezpieczniejszym środku przeciwciążowym. Jeżeli jednak nasza latorośl jest już nieodwracalnie skażona wirusem oświaty seksualnej, nie pozostaje nic innego, niż uciec się do podstępu.

 

Przed wyprawieniem dziecka na imprezę trzeba ukradkiem sprawdzić jego torbę, a w razie odkrycia prezerwatyw poprzekłuwać je szpilką. Warto też dostarczyć dziecku fundusze na zakup napojów wyskokowych, które pomogą mu pozbyć się ewentualnych oporów. W przypadku zatwardziałych abstynentów nie pozostaje nic innego, jak wmusić na drogę termos z rozpuszczoną pigułką gwałtu. Oczywiście dotyczy to wyłącznie zamkniętych imprez zaolziańskich, nie chcemy sobie przecież zaśmiecać puli genetycznej innymi nacjami.

 

Tutaj zresztą nasze rzednące szeregi mogą być atutem. Wszak każdy hodowca wie, że kojarzenie wsobne to wyśmienity sposób na uzyskanie wybitnych osobników. Ulepszajmy nasz ród pod proporcem endogamii!

 

Oby moja skromna analiza pomogła uruchomić proces dużych zmian w naszej społeczności. Poczekajcie jeno, za kilka lat ten skrawek ziemi będzie dla nas za mały.

 

 

The post Felieton 196 – … abyście zaludnili ziemię first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/12/31/felieton-196-abyscie-zaludnili-ziemie/feed/ 5
Felieton 194 – Gdybym ja miała /2011/11/26/felieton-194-%e2%80%93-gdybym-ja-miala/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-194-%25e2%2580%2593-gdybym-ja-miala Sat, 26 Nov 2011 10:02:11 +0000 /?p=3707 Już kilka razy porównywałem Zaolzie do Mowgliego. Dopiero niedawno oświeciło mnie, że tuż przed moim nosem człapie o wiele bardziej trafna, gorzka metafora.   Wiem, że pewnie zostanę oskarżony o malkontenctwo, ale zapewniam, że boli mnie to tak samo, jak pewnie za chwilę zaboli niektórych z was. Ten obraz chodzi za mną jak duch, muszę […]

The post Felieton 194 – Gdybym ja miała first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Już kilka razy porównywałem Zaolzie do Mowgliego. Dopiero niedawno oświeciło mnie, że tuż przed moim nosem człapie o wiele bardziej trafna, gorzka metafora.

 

Wiem, że pewnie zostanę oskarżony o malkontenctwo, ale zapewniam, że boli mnie to tak samo, jak pewnie za chwilę zaboli niektórych z was. Ten obraz chodzi za mną jak duch, muszę w końcu dokonać egzorcyzmu.

 

Ale do rzeczy … W Cieszynie mieszka dzika gęś gęgawa. Samotnie, bez stada. Pierwszy raz usłyszałem o niej od miłośników ptactwa mieszkających nad Olzą, państwa – nomen omen – Sikorów. Podobno ptak pojawia się regularnie od kilku lat, często mrozi tu kuper przez całą zimę.

 

Jako że świeżo mam w pamięci kilka książek etologów, którzy szczegółowo badali życie społeczne gęsi, od razu zapaliło mi się we łbie kilka żarówek. Życie towarzyskie tych ptaków jest fascynująco podobne do ludzkiego – tworzą związki partnerskie na całe życie, mają żałobę po zmarłych, budują w grupie hierarchie i zależności tak skomplikowane, że „Ojciec Chrzestny” może się schować.

 

Cieszyńska gęś zakochała się w łabędziu. Etolodzy nazywają to imprintingiem – w trakcie kilku minut po wykluciu gęsięta przyjmują pierwszy napotkany obiekt za matkę i wyobrażenie o przyszłym partnerze. Gęś znad Olzy w nieodwracalny sposób przywiązała się do łabędzi, skazując się na dożywotnie wygnanie.

 

Na wiosnę odbywa bezskuteczne gody i obserwuje, jak jej wybraniec wychowuje młode z inną partnerką, łabędzicą. Podczas przechadzek w Parku Sikory można czasem usłyszeć gęganie, które zawsze pozostaje bez odzewu. Wieczorami gęś siedzi na kamieniu przy polskim brzegu, na jesień nie odlatuje – bo z kim? Bo po co? Nigdy nie założy pary, nigdy nie znajdzie miejsca w stadzie. Nigdy nie wróci do swoich, bo nie potrafi i tak naprawdę … nie chce.

 

Chyba rozumiecie już dramatyzm tej postaci i moje oczywiste skojarzenia z sytuacją polskiej społeczności pozostawionej po drugiej stronie Olzy.

 

Kiedy przyszłym razem jakaś zaolziańska organizacja będzie szukała nowego logo, to nie trzeba szukać zbyt daleko. To nieszczęśliwe stworzenie, rozerwane między dwoma światami i nie przystające ani do jednego z nich, jest chyba wystarczająco wymownym symbolem naszej małej, pięknej, wzruszającej tragedii.

 

Gę.

 

 

 

The post Felieton 194 – Gdybym ja miała first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 172 – Gimpel skubany /2010/11/11/felieton-172-%e2%80%93-gimpel-skubany/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-172-%25e2%2580%2593-gimpel-skubany /2010/11/11/felieton-172-%e2%80%93-gimpel-skubany/#comments Thu, 11 Nov 2010 04:25:45 +0000 /?p=2839 No i ziściły się mroczne prognozy. Gimnazjum w Czeskim Cieszynie, jeden z papierków lakmusowych stanu polskiej mniejszości, może zostać skrojony z trzech klas na dwie. Na fali oburzenia wypływa ponownie pytanie – czy nie nadszedł czas, by przewartościować koncepcję Gimpla?   Obcięcie (obrzezanie, o!) klas jest równoznaczne ze złożeniem broni, pokornym przyjęciem postępującej asymilacji. Chodzi […]

The post Felieton 172 – Gimpel skubany first appeared on Darek Jedzok.

]]>

No i ziściły się mroczne prognozy. Gimnazjum w Czeskim Cieszynie, jeden z papierków lakmusowych stanu polskiej mniejszości, może zostać skrojony z trzech klas na dwie. Na fali oburzenia wypływa ponownie pytanie – czy nie nadszedł czas, by przewartościować koncepcję Gimpla?
 

Obcięcie (obrzezanie, o!) klas jest równoznaczne ze złożeniem broni, pokornym przyjęciem postępującej asymilacji. Chodzi o rozwiązanie defensywne i wygodnickie w sytuacji, która aż prosi się o wprowadzenie konstruktywnych, twórczych zmian, stworzenie nowej jakości. Jednym z powodów, a raczej pretekstów do likwidacji trzeciej klasy jest niż demograficzny – moim zdaniem Gimpel posiada potencjał do zatrzymania, a nawet odwrócenia tej tendencji spadkowej!
 
Tutaj właśnie przejawia się konserwatywne podejście wielu środowisk zaolziańskich – lepiej zamknąć się w sobie i sczeznąć we własnym towarzystwie, niż otworzyć się na nowe rozwiązania. Gdzie jest ta proklamowana od lat rola „pomostu” między polską a czeską kulturą? Czy hasła o Zaolziu jako pośredniku między dwoma narodami naprawdę były tylko pustymi okrzykami, przydatnymi w chwili żebrania o zapomogi z kas jednego lub drugiego rządu?
 
Gimpel znajduje się w unikatowej sytuacji, tworzy niszę o bajkowych wprost możliwościach. Nie zliczę już ile razy jakiś Czech pytał mnie o dobre polskie szkoły językowe, ile razy Polak pytał o szkoły, w których dziecko może nauczyć się czeskiego.
 
Co najbardziej smutne, w absolutnej większości wypadków pytania te zadawali ludzie  mieszkający w Cieszynie! Wiem, że wiele osób nadal uważa „marketing” i „reklamę” za wulgaryzmy, ale takie ignorowanie promocji szkoły zakrawa na skandal. Miejmy nadzieję, że właśnie obecne widmo porażki spowoduje, że „ktoś” uświadomi sobie istnienie tej złotej żyły.
 
Zdaję sobie sprawę z licznych problemów administracyjnych i legislatywnych takiego rozwiązania. Jednak decyzja o otwarciu Gimpla na uczniów z Polski i z Czech byłaby klasycznym przykładem tego, co Anglicy nazywają „win-win situation”, czyli sytuacji, w której wszyscy wygrywają. Gimpel nie musi biernie obserwować spadek liczby uczniów, nie musi zamykać klas – ba, może otwierać nowe! Miejscowi Czesi uczą się polskiego, zaolziańscy uczniowie zaczynają rozmawiać po polsku nie tylko na lekcjach, z musu, ale dzięki przypływowi kolegów zza Olzy nagle uzyskują też dostęp do żywego, aktualnego języka polskiego. Na przerwach, w czasie wolnym!
 
Oglądamy obecnie film katastroficzny pod tytułem „Gimpel : Anihilacja”. Miejmy nadzieję, że to jeszcze nie koniec serii i że już wkrótce doczekamy się kolejnej części pod tytułem „Gimpel 2 : Nowy świt”.
 
Linki:

Gimpel krwawi (grupa dyskusyjna na Facebooku)

Kwadrans polskich aktualności w CRo Ostrava

Czy Gimpel zmierza w kierunku Tarasu? (Głos Ludu, 08/11/2010)

Uczniowie piszą w sprawie gimnazjum polskiego (Głos Ludu, 09/11/2010)

Gimpel jednak z trzecią klasą (Głos Ludu, 11/11/2010)
 

The post Felieton 172 – Gimpel skubany first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2010/11/11/felieton-172-%e2%80%93-gimpel-skubany/feed/ 10
Końcówka? /2007/11/24/koncowka/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=koncowka /2007/11/24/koncowka/#comments Sat, 24 Nov 2007 07:00:25 +0000 /?p=172 Zaolziacy po raz kolejny zwyciężają. Nie, nie chodzi bynajmniej o wprowadzenie dwujęzycznych napisów, to nasze prawo a nie przywilej. Nasi internauci stali się bezpośrednimi uczestnikami bezprecedensowego wydarzenia – po raz pierwszy w historii serwera www.trinec.cz została zlikwidowana dyskusja internetowa. Zniknął jeden z najaktywniejszych wątków dyskusyjnych – „Polskie napisy”. Brawo. Gratulacje, bukiety i toasty.   „Jak […]

The post Końcówka? first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Zaolziacy po raz kolejny zwyciężają. Nie, nie chodzi bynajmniej o wprowadzenie dwujęzycznych napisów, to nasze prawo a nie przywilej. Nasi internauci stali się bezpośrednimi uczestnikami bezprecedensowego wydarzenia – po raz pierwszy w historii serwera www.trinec.cz została zlikwidowana dyskusja internetowa. Zniknął jeden z najaktywniejszych wątków dyskusyjnych – „Polskie napisy”. Brawo. Gratulacje, bukiety i toasty.

 

„Jak to?” – ryknie być może co poniektóry z Was – „Cenzura? Ograniczanie wolności słowa? Zaś nas tłamszą?”. A skądże tam znowu. W ciągu długiego czasu egzystencji dyskusji doszło do niezliczonej ilości ataków polskich i czeskich nacjonalistów, nie wspominając już o zaolziańskich „nasistach”. Dla Zaolziaka lektura tych dysput musiała być deprymująca – otóż w zależności od aktualnego układu sił można było przeczytać „wnikliwe” analizy naszego charakteru i zachowań. Więc kim jesteśmy zdaniem internautów?

 

Z jednej strony – szpiegami Polski, szerzącymi zamęt i wrogość, dążącymi do aneksji ongiś utraconych terenów i pragnących powrócić na łono Macierzy. Z drugiej – poczwarami bez serc, bez ducha, liżącymi praskie podeszwy i kaleczącymi gwarę (która wszakże tak świetnie rozwija się w swej krystalicznej formie po drugiej stronie Olzy – zwłaszcza na łamach publikacji folklorystycznych – i którą, w odróżnieniu od naszej ulicznicy, jak żyw nie uświadczysz na Głębokiej). Z trzeciej zasię – bezpłciowymi obojnakami, które nie mają ani polskiej hardości, ani czeskiego dystansu. Jedni chcieli przepędzać Polaków za Olzę, inni Czechów za Ostrawicę. Kilkakrotnie administrator musiał osobiście zainterweniować i wykasować co bardziej ostre wypowiedzi, paru internatom grożono postępowaniem karnym. W końcu miarka się przebrała, interes zamknięto i wszyscy rozleźli się po innych wątkach dyskusyjnych.

 

Znowu dostaliśmy po sempiternie – i to bardzo zasłużenie. A jaki z tego morał? Ta ex-dyskusja internetowa nauczyła nas jednego –  mimo wszystko jesteśmy niezwykle dzielną społecznością. W sytuacji, kiedy zostało nas już czterech na krzyż, ciągle nie wahamy się  przysparzać sobie wrogów.

 

Oczywiście lepsze to niż bezgraniczne lizusostwo, tyle, że prowadzi do tego samego.

 

The End.

 

P.S.
Wizja przyszłości? W wiadomościach agencji prasowych z dnia 19 listopada : Mexico City. Lingwiści biją na alarm. Jeden z języków meksykańskich Indian prawdopodobnie zaniknie, ponieważ dwaj ostatni mężczyźni, którzy go używają, pokłócili się i nie rozmawiają ze sobą.

 

The post Końcówka? first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2007/11/24/koncowka/feed/ 15