zwierzeta - Darek Jedzok / blog & archiwum Sun, 01 Nov 2015 21:31:07 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Dyskretny urok biologicznego nazewnictwa /2015/11/01/dyskretny-urok-biologicznego-nazewnictwa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=dyskretny-urok-biologicznego-nazewnictwa Sun, 01 Nov 2015 16:31:13 +0000 /?p=5069 Jak brzmi mianownik liczby pojedynczej od “dżdżu” albo “tchu”? Jeżeli też przez lata nie mogliście spać z powodu takich językowych zagwozdek, to witajcie w klubie.   W erze Internetu rozwiązywanie podobnych tajemnic zajmuje najwyżej kilkanaście sekund, jednak w czasach mojego dzieciństwa inspirowały one często rozległe poszukiwania, były źródłem niegasnących fascynacji. Podobnie jest zresztą z dziwnymi […]

The post Dyskretny urok biologicznego nazewnictwa first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Jak brzmi mianownik liczby pojedynczej od “dżdżu” albo “tchu”? Jeżeli też przez lata nie mogliście spać z powodu takich językowych zagwozdek, to witajcie w klubie.
 
W erze Internetu rozwiązywanie podobnych tajemnic zajmuje najwyżej kilkanaście sekund, jednak w czasach mojego dzieciństwa inspirowały one często rozległe poszukiwania, były źródłem niegasnących fascynacji. Podobnie jest zresztą z dziwnymi przysłowiami i powiedzeniami: bo kto mi powie, gdzie dokładnie raki zimują? Gdzie pieprz rośnie? I dlaczego filip wyskakuje z konopi?
 
Dzisiaj już wiem, że “filip” był gwarowym określeniem zająca, a te często chowały się w kępach konopi na obrzeżach pól i uciekały w popłochu dopiero wtedy, gdy myśliwy zbliżył się na kilkadziesiąt centymetrów. Wyszperałem już odpowiedzi na większość długoletnich zagadek, pozostało mi jednak jedno bogate źródło językowych uciech – a mianowicie zoologiczna i botaniczna nomenklatura.
 
Od zawsze cieszyły mnie niektóre nazwy pospolitych zwierząt i roślin pojawiające się na  kartkach podręcznika do biologii. O, taki chrobotek reniferowy na przykład. Bielinek kapustnik i turkuć podjadek. Waleń i morświn. Owady tyż: mucha plujka, gnojka wytrwała i – wspaniale dźwiękonaśladowczy – bzyg brzęk.
 
W końcu wyssałem do cna podręczniki, więc zacząłem aktywnie szukać nowych eksponatów do kolekcji. Okazało się, że czym głębiej w las, tym więcej dziwactw. Pojawia się odorek jednobarwek, pienik ślinianka, a nawet – matko jedyna! – moloch straszliwy.
 
Prawdziwe eldorado odkryłem jednak na studiach etnologii, kiedy zapoznawałem się ze szkodnikami występującymi w archiwach i księgozbiorach. To już nie były zwykłe igraszki, ale słowotwórczy szał o iście Leśmianowskim zacięciu.
 
Poznajcie się. W waszej domowej biblioteczce może grasować kołatek uparty, żywiak chlebowiec albo pustosz kradnik. Kolekcję kryminałów pożera psotnik, gryzek i świdrzyk cygarowiec. Z kolei wełniane tkaniny niszczy mrzyk, szubak i przetycz wypuklak.
 
Zatrzymajcie mnie, bo mogę tak w nieskończoność.
 
Butwiak owłosiony. Borodziej próchnik. Trzeń długoryjki. Spuszczel pospolity. I jeszcze miazgowiec, wyschlik, stukacz. Tykotek pstry, proszę was bardzo.
 
Mojego faworyta nie trzeba jednak szukać w archiwach, bo występuje powszechnie w prawie każdym domu. Przyznam, że chciałbym pójść na piwo z człowiekiem, który wymyślił jego nazwę. Co tam, sam będę tak nazywał syna, jeżeli dorobi się nadwagi. Numerem jeden na mojej liście był, jest i zawsze będzie mały, czarny pajączek – zyzuś tłuścioch.
 
I tu post scriptum:
 
Jeżeli kiedykolwiek traficie na podobne perełki, to dajcie znać. Niech kolekcja rośnie. Z góry dziękuję w imieniu moim – i zyzusia.
 

 
Felieton powstał na zamówienie polskiej rozgłośni Czeskiego Radia w Ostrawie.

 

The post Dyskretny urok biologicznego nazewnictwa first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 245 – Dziś uśpiłem przyjaciela /2015/02/10/felieton-245-dzis-uspilem-przyjaciela/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-245-dzis-uspilem-przyjaciela Tue, 10 Feb 2015 08:56:10 +0000 /?p=4975 Tiopental (1 g), eutanazja (1x), worek (1 szt.), transport do zakładu utylizacyjnego (10kg). Tak wyglądał ostatni rachunek za leczenie Merlina, psa o małym rozumku, dużym sercu i bardzo, bardzo chorych płucach.   W moim rodzinnym domu ostał już się ino stary kot, łaciaty Budda zamrożony w czasie i przestrzeni, który od kilkunastu lat beznamiętnie obserwuje, […]

The post Felieton 245 – Dziś uśpiłem przyjaciela first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Tiopental (1 g), eutanazja (1x), worek (1 szt.), transport do zakładu utylizacyjnego (10kg). Tak wyglądał ostatni rachunek za leczenie Merlina, psa o małym rozumku, dużym sercu i bardzo, bardzo chorych płucach.
 
W moim rodzinnym domu ostał już się ino stary kot, łaciaty Budda zamrożony w czasie i przestrzeni, który od kilkunastu lat beznamiętnie obserwuje, jak przychodzą i odchodzą inni czworonożni domownicy. Jeżeli kiedyś wybuchnie trzecia wojna światowa, to wiem na pewno, że z radioaktywnych zgliszcz wypełzną tylko karaluchy i nasz niezniszczalny kocur. Pies Merlin, dziewięć lat i dziewięć kilo beztroski, nie miał tyle szczęścia. Rak zaczął odliczać mu dni, aż w końcu – w myśl zasady “lepiej o tydzień za wcześnie, niż o godzinę za późno” – rodzina musiała wykonać trudny telefon i zaprosić panią weterynarz.
 
Umrzeć, tego nie robi się panu. Patrząc na gasnącego psa głaskanego przez domowników myślałem o tym, jak wiele zmieniło się w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Słyszałem różne makabryczne historie – o krewnej, która znalazła na ulicy swoją suczkę potrąconą przez samochód, a więc zaniosła ją do budy, zaszyła brzuch igłą i nitką i czekała, co będzie dalej (pies przeżył); o znajomym, do którego sąsiadka przyszła kiedyś ze szpadlem i poprosiła o dobicie starego Azora (znajomy się zgodził, więc pies nie przeżył); o innym, który nie miał dostępu do rzeczki, więc palił nadmiar urodzonych kociaków w piecu; o pani weterynarz, która wyprowadziła się z małego miasteczka, ponieważ ludzie wstydzili się chodzić do lekarza ze zwierzętami – jedna pani bała się, że sąsiedzi ją wyśmieją, więc przyniosła ciężko chorą kotkę w plastikowej torbie na zakupy. Cieszy mnie fakt, że takich historii jest coraz mniej.
 
Niektórzy twierdzą, że szkoda marnować energię i środki na braci mniejszych, skoro na świecie jest tyle potrzebujących ludzi – i z reguły mówią tak ci, którzy mają głęboko w okrężnicy los i jednych, i drugich. Historia naszej cywilizacji naznaczona jest nie tylko pasmem wojen i konfliktów, ale też nieustannym poszerzaniem kręgów empatii wobec innych, mniejszych, słabszych; słychać w niej nie tylko strzały i wybuchy, ale też dźwięki rozkuwanych łańcuchów i obroży. Zmierzamy w dobrym kierunku.
 
A Merlina pochowaliśmy w ogrodzie. Przyjaciela nie wyrzuca się w worku.
 
Pierwsze zdjęcie Merlina, jeszcze w ostrawskim schronisku.
(10 lat temu w ostrawskim schronisku)

 

The post Felieton 245 – Dziś uśpiłem przyjaciela first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 217 – Delfin też człowiek /2013/04/10/felieton-217-delfin-tez-czlowiek-2/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-217-delfin-tez-czlowiek-2 /2013/04/10/felieton-217-delfin-tez-czlowiek-2/#comments Wed, 10 Apr 2013 09:04:43 +0000 /?p=4218 Przyznaję – jestem zdziadziałym, liberalnym wyznawcą oświeceniowych idei i cieszy mnie postęp, jakiego dokonaliśmy w dziedzinie naszych relacji z braćmi mniejszymi. Staram się być optymistą, ale czasami odnoszę wrażenie, że ktoś rzuca mi pod nogi kłody. I walenie.   11 marca Unia Europejska wprowadziła całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach, znęcanie się nad czworonogami już […]

The post Felieton 217 – Delfin też człowiek first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Przyznaję – jestem zdziadziałym, liberalnym wyznawcą oświeceniowych idei i cieszy mnie postęp, jakiego dokonaliśmy w dziedzinie naszych relacji z braćmi mniejszymi. Staram się być optymistą, ale czasami odnoszę wrażenie, że ktoś rzuca mi pod nogi kłody. I walenie.

 

11 marca Unia Europejska wprowadziła całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach, znęcanie się nad czworonogami już dawno przestało być uważane za niewinną krotochwilę, od lat coraz większą popularnością cieszą się cyrki bez udziału zwierząt, Hiszpania zmierza w kierunku zakazu corridy. Niby progres, a tu coś takiego – do Pragi ma przyjechać cyrk delfinów. Co w tym złego, zapytacie? A no wszystko, odpowiem.

 

Po pierwsze – większość delfinów żyjących w niewoli jest ubocznym produktem szeroko zakrojonych rzezi. Największy rozgłos zyskała coroczna masakra w japońskim Taiji, pokazana w “Zatoce delfinów“, która dwa lata temu zdobyła Oskara za najlepszy film dokumentalny. Stada delfinów są tam naganiane do brzegu, grupowo ubijane przy pomocy drążków i haków, a z ciepłej zupy krwi i setek trupów wyławia się kilka osobników, których czeka kariera w showbiznesie.

 

 

Po drugie – praktycznie nie ma czegoś takiego, jak zdrowy delfin w niewoli. Zapewnienie im dobrych warunków w olbrzymich morskich akwariach jest trudne, a w przypadku pokazów publicznych zgoła niemożliwe. Ludzie lubią się chwalić fotkami z wakacji, na których bawią się z wesołymi delfinami – o ile jednak nie pływali z nimi na otwartym morzu, to na zdjęciach uwiecznili psychiczne kaleki, które umrą przedwcześnie z powodu stresu i infekcji.

 

Po trzecie – delfinoterapia jest oszustwem. Ssaki te z pewnością są wysoce inteligentnymi, społecznymi stworzeniami, wołają do siebie po imieniu, używają skomplikowanego języka i są zdolne do empatycznych i altruistycznych zachowań. Nie posiadają jednak magicznych zdolności i kontakt z nimi jeszcze nikomu nie otworzył czakry. Krwawy biznes oceanariów nakręcają szarlatani, którzy w lepszym wypadku wysysają grube portfele zwolenników new age, a w gorszym – rodziców chorych dzieci, którzy desperacko poszukują nowych form terapii. Kontakt z delfinami może być wspaniałym przeżyciem i dać do myślenia, ale pod względem zdrowotnym nie różni się od kilku minut spędzonych z psem lub świnką wietnamską.

 

Jeżeli więc chociaż przez chwilę myśleliście o wyjeździe do oceanarium, to zastanówcie się jeszcze raz – zachowajcie się jak inteligentne, odpowiedzialne ssaki, zostańcie w domu i pooglądajcie rybki w akwarium. Podobno patrzenie na skalary niesamowicie poprawia przepływ bioprądów.

 

The post Felieton 217 – Delfin też człowiek first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2013/04/10/felieton-217-delfin-tez-czlowiek-2/feed/ 1
Felieton 162 – Zezwierzęcenie /2010/06/19/felieton-162-%e2%80%93-zezwierzecenie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-162-%25e2%2580%2593-zezwierzecenie /2010/06/19/felieton-162-%e2%80%93-zezwierzecenie/#respond Sat, 19 Jun 2010 06:00:01 +0000 /?p=2486 Czytam gazety, oglądam wiadomości i coraz bardziej utożsamiam się z cytatem Bolesława Prusa, który trafnie niegdyś zauważył, iż „nawet między zwierzętami nie znajdziesz tak podłych bydląt jak ludzie”. Niedawne powodzie zakończyły nie tylko dziesiątki żywotów ludzkich, ale też tysiące istnień zwierzęcych. I, co najsmutniejsze, często było to spowodowane właśnie przez głupotę lub egoizm ludzi, panów […]

The post Felieton 162 – Zezwierzęcenie first appeared on Darek Jedzok.

]]>

Czytam gazety, oglądam wiadomości i coraz bardziej utożsamiam się z cytatem Bolesława Prusa, który trafnie niegdyś zauważył, iż „nawet między zwierzętami nie znajdziesz tak podłych bydląt jak ludzie”.

Niedawne powodzie zakończyły nie tylko dziesiątki żywotów ludzkich, ale też tysiące istnień zwierzęcych. I, co najsmutniejsze, często było to spowodowane właśnie przez głupotę lub egoizm ludzi, panów świata. Z zalanych obszarów napływały opisy dantejskich scen, całych stajni i obór wypełnionych truchłem utopionej trzody. Jak kilkakrotnie przyznali sami właściciele, nie wypuścili oni zwierząt na zewnątrz, ponieważ wtedy mógłby je sobie zabrać ktoś inny.

Jak zawsze zadziałała więc zasada „psa ogrodnika”, który sam nie zeżre, ale innemu nie da. W końcu władze zabrały się za przymusowe wysiedlanie zwierząt, tyle, że nie z powodów etycznych, a higienicznych.

Woda w końcu opadła, co najwidoczniej nie wszystkim poprawiło humor. W Hawierzowie jakiś osobnik zdenerwowany świergotem jaskółek wziął kij i „pozamiatał” – w miejskim kontenerze znaleziono ponad sto zabitych ptaków. Sami widzicie, spełniają się słowa Pisma – człowiek ponownie zapanował nie tylko nad bydłem, ale też nad ptactwem niebios. Pora na futrzaki.

W lesie koło Brna znaleziono jamnika przybitego do drzewa za uszy. Na Słowacji właściciel wyrzucił dwa psy z siódmego piętra, poprawiając jednego maczetą. W Pradze mężczyzna starał się zatłuc swojego owczarka młotem. Surowe czeskie ustawodawstwo oczywiście od razu przystąpiło do działania – bardzo możliwe, że jeżeli pies wyzdrowieje, jego właściciel nie będzie go mógł odebrać ze schroniska (sic!).

Najczęściej czytelnik reaguje na takie informacje stwierdzeniem „a ja bym mu zrobił tak samo, niech zobaczy, co to cierpienie!”. Tu odpowiadam „nie zrobiłbyś, bo jesteś normalnym człowiekiem” – a normalny człowiek jest wyposażony w mechanizmy psychologiczne, a nawet fizjologiczne, które nie pozwalają mu znęcać się nad żywą, reagującą istotą. Dlatego psycholodzy z taką fascynacją studiują sadystycznych morderców, którzy są pozbawieni tego najbardziej ludzkiego odruchu.

Z jednej strony po naszych ulicach wałęsają się całkowicie wypaczone jednostki, z drugiej – chore, łyse i szczerbate prawo traktuje tego typu zajścia mniej więcej tak, jak uszkodzenie majątku. A któż może mnie karać za to, że wziąłem siekierę i rozwaliłem sobie samochód?

Pisałem felieton w podobnym duchu jakieś pięć lat temu. Zakończyłem go wtedy notorycznie znanym cytatem Mahathmy Gandhiego : „Wielkość narodu i jego postęp moralny można określić na podstawie tego, jak traktuje on zwierzęta.” Jak by nie patrzeć, na razie nadal nie wspięliśmy się powyżej poziomu zdeprawowanych karłów.

The post Felieton 162 – Zezwierzęcenie first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2010/06/19/felieton-162-%e2%80%93-zezwierzecenie/feed/ 0