Felieton 215 – Do niepokornych

Historia exodusu dziennikarzy z tygodnika “Uważam Rze” już dawno mi się znudziła. Obecnie jest interesująca mniej więcej w tym samym stopniu, co reforma szkolnictwa w Botswanie. Dziwi mnie jednak nagła, błyskotliwa kariera określenia „niepokorny” – albo ja źle to słowo rozumiem, albo w pewnym momencie zmieniło ono znaczenie i zapomniało mnie o tym poinformować.

 
Postanowiłem zacząć od początku i sprecyzować jego nową definicję. A więc – co my tu mamy? Oto w nowym, „niepokornym” czasopiśmie „Do Rzeczy” zebrało się grono autorów, którym już wcześniej doklejałem różne etykietki z przedrostkiem “nie” (przy czym „nieokrzesani” należało do tych lżejszych epitetów). Czołową postacią tego gangu jest oczywiście Rafał Ziemkiewicz, który od dłuższego czasu bawi czytelników swoimi felietonami, a ostatnio postanowił ratować też scenę polskiego stand-upu. Na Youtubie można zobaczyć nagrania jego skeczu/wykładu (must see!), w którym niepokornie broni endeckiej awersji do Żydów.
 
Definiujmy dalej – pomocnym papierkiem lakmusowym może tu być dla nas nie kto inny, a sam czeski prezydent. Václav Klaus chciał niedawno rzucić braciom z północy kilka ostatnich perełek, zanim spakuje walizę i wyruszy z Zamku Praskiego na śmietnik historii. Mając do dyspozycji cały polski rynek prasowy, bezbłędnie trafił na swoich i opluł Vaclava Havla właśnie w nowym, „niepokornym” tygodniku. Klaus, który w ubiegłym roku nazwał swego długoletniego adwersarza “symbolem współczesnego państwa czeskiego”, teraz ponownie skreślił go jako rzekomego spadkobiercę jakobinizmu i „radykalnego lewicowca burzącego istniejący ład ludzki”. Brawo, bardzo niepokorne zagranie.
 
Ale najlepsze na koniec – poszukując nowych konotacji tego terminu trafiłem na wpis pewnego bloggera. Szło to jakoś tak: “Nie lubię homoseksualistów. Czy znajdzie się tu jeszcze ktoś inny o niepokornych poglądach?”.
 
I tu wysiadam, i tu protestuję. Nie zubażajmy słownictwa, skoro mamy wiele innych, precyzyjnych określeń dla tego typu postaw – ot, chociażby antysemita (casus Ziemkiewicza), hipokryta (casus Klausa) lub homofob (casus anonimowego bloggera).
 
A więc mylisz się, kolego. Jeżeli nie lubisz gejów, Żydów, Niemców, paralotniarzy lub piegowatych, to nie jesteś „niepokorny”, „niesforny” ani “krnąbrny”. Jesteś po prostu zwykłym, zakompleksionym tłukiem. Koniec definicji.

 

Więcej!

Podaj dalej