ekologia - Darek Jedzok / blog & archiwum Sat, 12 Sep 2020 11:22:57 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 286 – Ekologiczny jak starzik /2020/09/12/felieton-286-ekologiczny-jak-starzik/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-286-ekologiczny-jak-starzik Sat, 12 Sep 2020 10:56:54 +0000 /?p=5430 Grupa naukowców określiła niedawno, iż kolaps cywilizacji spowodowany przez globalne ocieplenie nadejdzie w okolicach 2050 roku. Ponieważ zakładam, że nie wszyscy chcecie zejść w męczarniach, postanowiłem zebrać garść inspiracji pro-ekologicznych.

The post Felieton 286 – Ekologiczny jak starzik first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Grupa naukowców określiła niedawno, iż kolaps cywilizacji spowodowany przez globalne ocieplenie nadejdzie w okolicach 2050 roku. Ponieważ zakładam, że nie wszyscy chcecie zejść w męczarniach, postanowiłem zebrać garść inspiracji pro-ekologicznych.

Zmniejszanie śladu węglowego jest, przynajmniej w teorii, banalnie proste. Nie trzeba od razu budować ziemianki pod lasem i szyć ubrań z worków po kartoflach. W wersji „light” wystarczy ograniczyć używanie jednorazowych opakowań, przesiąść się od czasu do czasu z auta do komunikacji miejskiej lub na rower, oraz zmniejszyć chociaż trochę spożycie mięsa. Gotowe.

Brzmi to elegancko, ale wiadomo, że z tym ekologicznym życiem jest trochę jak z dietą. Lekarz se gada, wymachuje zdjęciami zapchanych tętnic i katalogiem zakładu pogrzebowego, a my oczywiście przyznajemy mu całkowitą rację i obiecujemy poprawę, by w dwie godziny później złapać się przy wylizywaniu patelni po smażonym bekonie.

Jeżeli więc nie rusza Was ani straszenie kataklizmami, ani powoływanie się na troskę o przyszłość potomstwa, to może zadziała brzdękanie na strunie sentymentu do starych, dobrych czasów. A nuż, widelec. Jak tak się bowiem zastanowić, to nasi przodkowie byli, poniekąd z wymuszenia, ekologami prima sort.

Serio. Zero plastiku, dosłownie wszystko było wielokrotnego użytku. Żadnego wożenia tyłka autem – do szkoły, roboty lub kościoła szło się z buta przez trzy wioski, rzekę i pańskie pole. Mięso jadało się od święta lub gdy prosiak nagle zaniemógł. Zamiast chlorowanego papieru toaletowego stosowano mięciutki, ekologiczny, odnawialny, biodegradowalny, własnoręcznie zerwany liść łopianu. „Poczuj na rzyci dotyk natury”.

Mówię Wam, ludzie, co to było za życie! Nie brakowało aktywności fizycznej, bo po całodziennej pracy przy gospodarstwie można było uprawiać jogging uciekając przed żołdakami ukrywającymi się w pobliskim lesie. W dawniejszych czasach było jeszcze lepiej, bo feudalne władze oferowały darmowe klasy fitness na świeżym powietrzu. Zajęcia prowadzili instruktorzy wyposażeni w odpowiednie narzędzia motywujące (byli to tak zwani „bat-mani”). To wszystko sprawiało, że ludzie nabrali niesamowitej tężyzny – chorowali mniej, ale porządniej, a więc lokalna populacja dzieliła się na zdrowych i martwych. Nie znano zaburzeń psychicznych; był tylko Gupi Jón albo Piznyto Kaśka, ale ci z reguły znikali którejś ostrzejszej zimy. Sieci społecznościowe zastępowały z kolei grupy darcia pierza, ewentualnie darcie się na odległość („Co jyyysz?” „Twaróóóg.” „Lubiym toooo”).

A więc bądź eko, ograniczaj ślad węglowy idąc w ślady swoich przodków. Możesz zacząć od posadzenia łopianu w balkonowym kwietniku.


Tekst ukazał się w miesięczniku Zwrot
Zdjęcie: WikiCommons

The post Felieton 286 – Ekologiczny jak starzik first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 285 – Spokojnie. Wszyscy umrzemy. /2019/07/31/felieton-285-spokojnie-wszyscy-umrzemy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-285-spokojnie-wszyscy-umrzemy Wed, 31 Jul 2019 08:45:38 +0000 /?p=5424 Lubicie sobie czasem w wolnej chwili pooddychać lub popodtrzymywać inne funkcje życiowe? Tak? To czytajcie dalej. Po ostatnim wyjeździe na północ Australii stwierdziłem, że w naszych czasach wakacje zaczynają być lekko depresyjnym przeżyciem. No bo plan był nader obiecujący – umówiłem się na spotkania z innymi zwierzolubnymi osobami, miało być pluskanie się na Wielkiej Rafie […]

The post Felieton 285 – Spokojnie. Wszyscy umrzemy. first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Lubicie sobie czasem w wolnej chwili pooddychać lub popodtrzymywać inne funkcje życiowe? Tak? To czytajcie dalej.

Po ostatnim wyjeździe na północ Australii stwierdziłem, że w naszych czasach wakacje zaczynają być lekko depresyjnym przeżyciem. No bo plan był nader obiecujący – umówiłem się na spotkania z innymi zwierzolubnymi osobami, miało być pluskanie się na Wielkiej Rafie Koralowej i wyprawa do lasu deszczowego. A tu niespodzianka. Atmosfera jak na oddziale onkologicznym, zabawa jak podczas wizyty komornika.

Otóż okazuje się, że społeczność naukowa dzieli się obecnie na dwa obozy. Jedni twierdzą, że mamy ostatnich kilka lat na dokonanie globalnych zmian, zanim wszystko posypie nam się na głowy. I to jest, proszę ja Was, obóz optymistów. Pesymiści są zdania, że już dawno przekroczyliśmy punkt zwrotny i jesteśmy w tak głębokiej czarnej, że se możemy najwyżej usiąść, zrobić sobie drinka i patrzeć, jak to się wszystko ładnie sypie.

Tak więc dowiedziałem się od oceanologów, że w wyniku globalnego ocieplenia od 2016 roku umarła co najmniej połowa korali wzdłuż całych 2300 kilometrów Wielkiej Rafy Koralowej. Reszta koralowców jest w złej kondycji i nie potrafi się regenerować, więc prawdopodobnie nie przeżyje dłużej niż 10 lat, o ile drastycznie nie obniżymy ilości zanieczyszczeń w atmosferze. A wszyscy wiemy, że na to się raczej nie zanosi.

Na lądzie też przewalone, bo tam lasy deszczowe cierpią z powodu zmniejszających się opadów. W odwodnionych liściach gromadzą się toksyny powodujące ślepotę u miejscowych kangurów nadrzewnych, więc niewidome zwierzęta masowo giną podczas wspinaczki lub przechodzenia przez drogę. Taki to rajski świat zgotowaliśmy sobie i potomstwu. Martwy ocean i kangury spadające jak śliwki z wysokości dwudziestu metrów. A będzie gorzej, o wiele gorzej.

Brytyjski dziennik The Guardian podał do wiadomości, że radykalizuje język artykułów poświęconych tematom ekologicznym tak, aby wierniej oddawał powagę sprawy, zastępując na przykład pojęcie „zmian klimatu” bardziej stosownym „kryzysem klimatycznym”. I ma całkowitą rację – politycy straszą wyborców zmyślonymi zagrożeniami, a o tym największym, najbliższym, egzystencjalnym, mówi się używając eufemizmów. Tą jedną rzeczą można i trzeba straszyć, aby ludzie w końcu westchnęli, weszli na Googla i wklepali „jak być eko”. Nasz gatunek trzeba zdzielić w łeb łopatą, aby się homo zasapiensowało i zeszło z kursu kolizyjnego.

Jeżeli więc znowu ktoś Wam powie, że globalne ocieplenie to spisek hipisów, bo w maju były dwa zimne dni, to powiedzcie mu, że jest – delikatnie mówiąc – niemądry i wyjaśnijcie mu różnicę między klimatem, a pogodą. Ewentualnie możecie to zrobić wybierając odpowiednią łopatę do podkreślenia puenty swojej wypowiedzi. A w kolejnych wyborach zagłosujcie na kogoś, kto zapewni szybkie zmiany albo dobre drinki na czas apokalipsy.

The post Felieton 285 – Spokojnie. Wszyscy umrzemy. first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 258 – Smog nasz powszedni /2016/02/29/felieton-258-smog-nasz-powszedni/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-258-smog-nasz-powszedni Mon, 29 Feb 2016 07:51:55 +0000 /?p=5154 Żyjemy w pięknym zakątku Ziemi. Tak przynajmniej czytałem, bo sam niewiele widzę przez tę gryzącą, ołowianą zasłonę, która w zimie zakrywa okoliczne krajobrazy. Jakiś czas temu w trakcie wycieczki na jeden z beskidzkich szczytów zachwycałem się poranną mgłą. Potem jednak wspiąłem się na szczyt i okazało się, że ta „mgła” spowija całą okolicę na kilkadziesiąt kilometrów w każdą […]

The post Felieton 258 – Smog nasz powszedni first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Żyjemy w pięknym zakątku Ziemi. Tak przynajmniej czytałem, bo sam niewiele widzę przez tę gryzącą, ołowianą zasłonę, która w zimie zakrywa okoliczne krajobrazy.

Jakiś czas temu w trakcie wycieczki na jeden z beskidzkich szczytów zachwycałem się poranną mgłą. Potem jednak wspiąłem się na szczyt i okazało się, że ta „mgła” spowija całą okolicę na kilkadziesiąt kilometrów w każdą stronę, rozwarstwiając się na horyzoncie w sino-szaro-fioletową tęczę industrialnego syfu.

Po powrocie rzuciłem okiem na stronę aqicn.org, gdzie można sprawdzić aktualną jakość powietrza w dowolnym miejscu świata. Poszczególne stadia oznaczone są kolorami od zdrowej zieleni aż po trującą czerwień. Podczas gdy Pekin – jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast świata – lekko się rumienił, w Czeskim Cieszynie panował morderczy fiolet. Wyjrzałem z okna na mleko, które kiedyś było panoramą Beskidów, po czym wróciłem do komputera. Ciekawe, jak to wygląda u zachodnich sąsiadów?

Po wyzoomowaniu na mapę Europy widać, że sami sobie zgotowaliśmy ten los. Pasmo czerwieni i fioletu kończy się równo na zachodnich granicach Czech i Polski – tuż za nimi zielenią się Niemcy, opanowane przez zwariowanych ekooszołomów. Wprawdzie w Polsce co roku smog zabija 40.000 osób, ale co tam – PKB rośnie i doganiamy sukinkotów. Dołóż do pieca, stary.

Mamy więc renomę europejskich śmierdzieli, ale nie martwcie się – nie ma tego złego, czego nie mógłby naprawić dobry PR. Pamiętacie romantyczną angielską mgłę z opowieści o Sherlocku Holmesie? Tak naprawdę był to produkt rewolucji przemysłowej – toksyczne dymy z londyńskich fabryk. Serio. A skoro udało się Anglikom, to nam też warto spróbować.

Chwytliwy slogan mógłby zresztą poratować wiele problematycznych rejonów świata. Wysoka umieralność na Papui-Nowej Gwinei? „Papua – tu się żyje bez starości”. Ostrzał na granicy Izraela i Palestyny? „Gaza – Sylwester przez cały rok.” Tsunami w Azji? „Tajlandia – tu morze przychodzi do Ciebie.”

Europa Środkowa może być prekursorem tego trendu i ściągnąć turystów sloganami: „Polska – zapiera dech w piersiach” i „Czechy – czujesz atmosferę”. Sami umilmy sobie chwile przy aparatach tlenowych wymyślaniem nowych przysłów i powiedzeń – na rozgrzewkę proponuję „kto rano wstaje, ten dłużej kaszle”, „masz babo astmę” lub „od przybytku głowa nie boli, od pyłu zawieszonego – owszem”.

Bawcie się dalej, bo ja już zmykam. Jak to się mawia u nas na wsi: „komu w drogę, temu bronchit”.

Tekst ukazał się w miesięczniku “Zwrot” 01/2016.

The post Felieton 258 – Smog nasz powszedni first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 247 – Zwierzenia ezoterrorysty /2015/02/28/felieton-247-zwierzenia-ezoterrorysty/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-247-zwierzenia-ezoterrorysty Sat, 28 Feb 2015 11:39:59 +0000 /?p=4988 Niedawno znajoma zaproponowała dla żartu, że może przeciwnicy nowoczesnej medycyny i techniki (generalnie wszystkiego, co może podnieść jakość i średnią długość życia), chcą po prostu doprowadzić do pandemii, która w końcu zmiecie ludzkość z powierzchni ziemi. Oto, jak mogłyby wyglądać przemyślenia takiego osobnika:

The post Felieton 247 – Zwierzenia ezoterrorysty first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Od jakiegoś czasu z niedowierzaniem śledzę renesans różnych ruchów ezoterycznych i pseudonaukowych. Tym razem zabobon o dziwo nie szerzy się na wsi zabitej dechami, ale w dużych miastach, wśród przedstawicieli klasy średniej.

Niedawno znajoma zaproponowała dla żartu, że może ci przeciwnicy nowoczesnej medycyny i techniki (generalnie wszystkiego, co może podnieść jakość i średnią długość życia), chcą po prostu doprowadzić do pandemii, która w końcu zmiecie ludzkość z powierzchni ziemi. Oto jak mogłyby wyglądać przemyślenia takiego osobnika:

Chęć zgładzenia wszystkich ludzi odkrywałem w sobie stopniowo. Najczęściej myślałem o tym w chwilach trwogi egzystencjalnej, sącząc czwartą lampkę wina na naszej łososiowej kanapie z Ikei i oglądając w lusterku pierwsze zmarszczki mimiczne. Z reguły było to pod wieczór, kiedy syn, Brajan, nie wrócił jeszcze z zajęć w swoim elitarnym gimnazjum, a żona szlochała w łazience, bo instruktorzy pilatesu znowu ogłosili strajk.

Z Brajanem też zawsze były problemy. Żona mówi, że to przeze mnie, ponieważ nie załatwiłem jej wtedy porodu w wodzie z delfinami. Teraz już za późno, nie pomaga nawet feng shui – obawiam się, że syn musi nauczyć się żyć ze swoimi felernymi czakrami.

Ostatecznie postanowiliśmy, że skoro sami się staczamy, to pociągniemy za sobą też innych. Wdrożyliśmy więc prostą strategię, która pozwoli nam szybko, łatwo i tanio ograniczyć światową populację. Zaczęliśmy na przykład aktywnie wspierać ruchy antyszczepionkowe i chodzić na pikiety przeciwko genetycznie modyfikowanym uprawom, aby ci z was, którzy nie poumierają w epidemiach, padli przynajmniej z głodu.

cavernicolas

Szukamy też alternatywy dla medycyny konwencjonalnej – najlepiej czegoś drogiego, odpowiednio zacofanego i nieskutecznego. Obecnie decydujemy się między homeopatią a medycyną chińską. Ja skłaniam się w stronę drugiej opcji, ponieważ spełnia nie tylko trzy powyższe kryteria, ale dodatkowo truje tysiące Azjatów metalami ciężkimi, napędza nielegalny handel i powoduje nieodwracalne szkody ekologiczne. Dwa lata temu dzięki naszym wysiłkom udało się raz na zawsze unicestwić podgatunek nosorożca czarnego. Aleśmy popili!

Na razie wszystko wskazuje na to, że zmierzamy w dobrym kierunku. Ilość zaszczepionych dzieci w miastach spada, a całe rodziny inwestują w szarlatańskie metody leczenia, które nie dość, że nie działają, to często są wręcz niebezpieczne! Powstają na przykład liczne grupy ludzi, którzy starają się leczyć przy użyciu płynu do dezynfekcji basenów. Płakałbym ze szczęścia, gdyby chlor nie wypalił mi wcześniej kanalików łzowych.

10991084_857369257666418_3811073063316240204_n

Niestety są tacy, którzy starają się sabotować nasze działania. Na przykład Heniek, znajomy lekarz, ciągle nakłania mnie do zaufania ekspertom. Dobrze, może i nie rozróżniam mejozy od mikozy, ale przeprowadziłem swój risercz w Googlu i na forach, więc specjaliści i ich fakty mogą mi naskoczyć.

Miewam ostatnio taką wizję – ja, żona i Brajan kuśtykamy na nogach pokrzywionych przez polio w stronę słońca. Wprawdzie Heniek, idiota, mówi, że to tylko halucynacje spowodowane przez chorobę i niedożywienie, ale ja mam to głęboko w aurze. Zresztą – kto by słuchał sprzedawczyka z lobby farmaceutycznego?*

* Uwaga autora: Nasz stereotypowy ezoterrorysta jest postacią fikcyjną, jednak wszystkie wydarzenia, zjawiska i ruchy społeczne wymienione w tekście są całkowicie prawdziwe. Tak, włącznie z eksterminacją nosorożców i piciem dezynfekcji do basenów.

The post Felieton 247 – Zwierzenia ezoterrorysty first appeared on Darek Jedzok.

]]>