Pinker - Darek Jedzok / blog & archiwum Fri, 28 Mar 2014 16:06:21 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 234 – Najlepszy rok w historii ludzkości /2014/02/04/felieton-234-najlepszy-rok-w-historii-ludzkosci/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-234-najlepszy-rok-w-historii-ludzkosci /2014/02/04/felieton-234-najlepszy-rok-w-historii-ludzkosci/#comments Tue, 04 Feb 2014 09:29:25 +0000 /?p=4391 Nigdy nie byłem trzpiotowatym optymistą, generalnie lubię sobie pomarudzić i popsioczyć. Po co się do tego przyznaję? A po to, aby nadać wagi następującemu przekazowi – rok 2013 był dla nas, obywateli świata, wspaniały.   W grudniu kilka razy trafiłem na tekst opisujący ten rok jako najlepszy w historii ludzkości. Komentarze pod artykułem były z […]

The post Felieton 234 – Najlepszy rok w historii ludzkości first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Nigdy nie byłem trzpiotowatym optymistą, generalnie lubię sobie pomarudzić i popsioczyć. Po co się do tego przyznaję? A po to, aby nadać wagi następującemu przekazowi – rok 2013 był dla nas, obywateli świata, wspaniały.

 

W grudniu kilka razy trafiłem na tekst opisujący ten rok jako najlepszy w historii ludzkości. Komentarze pod artykułem były z reguły wypełnione prześmiewczymi prychnięciami – jak ktokolwiek przy zdrowych zmysłach może chwalić czasy wypełnione kataklizmami i zamachami terrorystycznymi? Co na to rodzice dzieci, które zginęły podczas ataków chemicznych w Syrii?

 

Autorzy takich opinii nie zauważają (lub ignorują) zasadniczą różnicę – „lepszy” wcale nie znaczy „dobry”. Jesteśmy agresywnym, zachłannym gatunkiem i rzeczywistość, którą współtworzymy, dosyć wiernie to odzwierciedla. To jednak nie znaczy, że nie robimy pewnych postępów. Krok po kroczku.

 

W sierpniowym felietonie dla Głosu Ludu wspominałem o książce Stevena Pinkera, który na przestrzeni ponad 700 stron udowadnia, że świat – wbrew pozorom – idzie ku lepszemu. Zachęcam do obejrzenia jego krótkiego wykładu na internetowym uniwersytecie TED. Są polskie napisy.

 

 

 

Pinker przy użyciu precyzyjnych statystyk dowodzi, jak naiwna jest tęsknota do starych, rzekomo dobrych czasów. A takich głosów niestety nie brakuje – jedni straszą wizjami końca i degradacji, aby zapanować nad motłochem, innym pasuje to do głoszonej ideologii, jeszcze inni czerpią z tego chyba jakąś masochistyczną satysfakcję. Do tej ostatniej grupy zaliczam na przykład czeskiego socjologa Jana Kellera, który od lat uparcie płodzi płaczliwe teksty o prawie eschatologicznym zacięciu. Nie podaje żadnych danych, liczb, konkretnych argumentów – po prostu jest źle i już, wszyscy jesteśmy „zniewoleni” przez media, „ubijani” przez drapieżne korporacje, „masowo gwałceni” przez ideologie.

 

Wieszcze Armagedonu zdają się zapominać o tym, że wiele z tych okropnych, ostrych pojęć stało się u progu XXI wieku dysfemizmami – jednym ze znaków postępu jest właśnie ten niepozorny cudzysłów. To, co w XX wieku nazwaliśmy „ludobójstwem”, wcześniej było po prostu stanowczą polityką zagraniczną. Jak zauważa Pinker – to, że Hitler musiał wymyślać preteksty do aneksji Czechosłowacji, pokazuje, jak bardzo zmieniło się nasze myślenie od czasów prostego „veni, vidi, vici”.

 

Pomimo dwóch wojen światowych wiek XX wcale nie był najkrwawszym w historii – ginie więcej ludzi, ponieważ jest nas coraz więcej. Statystycznie – biorąc pod uwagę ilość gwałtownych śmierci na 10.000 mieszkańców – wojna w Europie była mniej krwawa niż czasy pokoju w średniowiecznym mieście i mniej więcej tak samo okrutna jak życie w tradycyjnej społeczności plemiennej (patrz niżej).

 

 

Dobrą ilustracją jest też przesunięcie znaczenia słowa „zniewolenie”. Dwieście lat temu prawdziwe niewolnictwo było całkowicie normalnym elementem gospodarki cywilizowanych krajów, a jego obrońcy z pełną powagą wznosili argumenty ekonomiczne, polityczne i moralne. Zresztą nie trzeba się cofać tak daleko – ostatnie państwo zniosło niewolnictwo dopiero w 1981 roku. To, że dzisiaj nazywamy zniewoleniem „tylko” upokarzającą, źle płatną pracę, jest niesamowitym sukcesem.

 

To jednak tylko kropla w morzu zmian, które zasłania nam nieustanny strumień krwi i bólu wylewający się z ekranów. Wiadomości skupiają się na wypadkach i nieszczęściach, w konkursach o najlepsze fotografie prasowe wygrywają zdjęcia ukazujące strach i cierpienie – nie dziwota, że widzowie nabierają wrażenia, że ten świat jest zdrowo popaprany.

 

Prawdę powiedziawszy – jest. Tyle, że wcześniej był jeszcze bardziej.

 

Gdzie dowody? Ależ proszę bardzo – na stronie www.humanprogress.org zgromadzone zostały ogólnoświatowe statystyki z wielu dziedzin życia społecznego. W połączeniu z liczbami i grafami podawanymi przez Pinkera wnioski są zaskakująco jasne – żyjemy dłużej i dostatniej, w coraz bardziej bezpiecznym, sprawiedliwym i tolerancyjnym społeczeństwie. Wprawdzie rozmnażamy się na potęgę i zgodnie z tezami Malthusa zaczynamy się dusić pod własnym ciężarem, ale nic to – jesteśmy sprytni, na pewno coś wymyślimy.

 

Podobno już tylko miesiące dzielą nas od ostatecznego wyeliminowania polio, następnej choroby usuniętej na zawsze przez program szczepień. Kolejne państwa przyjmą ustawy zapewniające prawa kobiet, dzieci i mniejszości lub dbające o dobrostan zwierząt. Wszystko wskazuje na to, że wkraczamy w kolejny najlepszy rok w dziejach. Całkiem nieźle, jak na gatunek agresywnej, łysej małpy.

 

Tekst ukazał się w miesięczniku Zwrot

 

The post Felieton 234 – Najlepszy rok w historii ludzkości first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2014/02/04/felieton-234-najlepszy-rok-w-historii-ludzkosci/feed/ 6
Felieton 228 – Honor słabeuszy /2013/08/24/felieton-228-honor-slabeuszy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-228-honor-slabeuszy /2013/08/24/felieton-228-honor-slabeuszy/#comments Sat, 24 Aug 2013 18:20:42 +0000 /?p=4300 Podczas meczu z litewskimi piłkarzami kibice Lecha rozwinęli transparent z hasłem „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”. Kibole, uważani w konserwatywnych kręgach za obrońców patriotyzmu i tradycyjnych wartości, po raz kolejny pokazali klasę. A dokładniej – zerówkę.  Akcje przeprosin i gesty solidarności z Litwinami zostały od razu zaatakowane jako tchórzowskie i zdradzieckie. Podobno jakiś czas […]

The post Felieton 228 – Honor słabeuszy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Podczas meczu z litewskimi piłkarzami kibice Lecha rozwinęli transparent z hasłem „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”. Kibole, uważani w konserwatywnych kręgach za obrońców patriotyzmu i tradycyjnych wartości, po raz kolejny pokazali klasę. A dokładniej – zerówkę. 

Umbrella-duel-on-bikes

Akcje przeprosin i gesty solidarności z Litwinami zostały od razu zaatakowane jako tchórzowskie i zdradzieckie. Podobno jakiś czas temu Litwini powiesili na stadionie inny obraźliwy napis, a więc nasi kibice stanęli w obronie honoru i ojczyzny.

Mnie to nie rusza, bo od dłuższego czasu uważam, że honor jest dla nieokrzesańców i słabeuszy. Nie bijcie, już wyjaśniam.

Steven Pinker, wybitny amerykański psycholog i lingwista, wydał w ubiegłym roku książkę, która narobiła niezłego szumu i od razu wskoczyła na listę bestsellerów. W swojej pracy Pinker podaje dziesiątki statystyk potwierdzających, że wbrew makabrycznym obrazom malowanym przez media żyjemy w coraz bardziej bezpiecznych i pokojowych czasach. Podaje też kilka powodów, dzięki którym łagodniejemy, a jednym z nich jest właśnie stopniowe odrzucanie koncepcji honoru i zastępowanie go przez … godność. Godność, z którą pomijamy prostackie inwektywy i która stawia wybaczenie nad zemstą. To właśnie ona powinna być uważana za wyznacznik prawdziwego charakteru i odwagi.

Honor jest i zawsze był odruchem prymitywnym, napędzanym przez ego i testosteron (kobiety z reguły nie bawią się w zabójstwa honorowe i bójki na stadionach). Nikt nie policzy, ile krwi kosztował naszą kulturę niedorzeczny kult zemsty, osiągający kuriozalne wymiary na przykład w tradycji pojedynków. Sami tylko Rosjanie stracili w ten najgłupszy z możliwych sposobów dwóch wybitnych literatów – Puszkina i Lermontowa. Pinker opisuje nawet sytuacje, w których angielscy szlachcice stawali do walki na śmierć i życie, ponieważ jeden z nich powiedział, że ma ładniejszego psa. Tragikomizm i bezsens błędnego koła odwetów doskonale przedstawia film Ridley’a Scotta „Pojedynek” (polecam, warto!).

Od takich obraz majestatu i skaz na honorze pękają żyłki i leje się krew. Ciekawe, że w Polsce zwolennikami tępej wendety są często ludzie, którzy uważają się za obrońców idei pewnego pana, który przecież wspominał coś o nadstawianiu drugiego policzka.

Wrócę jednak na moje zaolziańskie podwórko, które od lat przyciąga jak magnes „ludzi honoru” zarówno z czeskiej, jak i z polskiej strony granicy. Kilka dni temu grupa cieszyńskich historyków wydała książkę opisującą zbrodnie czeskich żołnierzy popełnione w trakcie walk w 1919 roku. Jest to podobno logiczna reakcja na pomniczek, który ich przeciwnicy zbudowali czeskiemu generałowi. Niestety, zemsta często jest logiczna – a przynajmniej tak wydaje się jej wykonawcom. Czescy nacjonaliści pewnie też uważali, że postawienie kamienia pamiątkowego jest logiczną reakcją na statuę kobity, która stoi w polskim Cieszynie i wskazuje mieczem w stronę Czech. I tak dalej, i tak w nieskończoność.

To koło będzie się toczyło tak długo, jak długo sprawiedliwie oburzeni nie wyrosną z przedszkolnego nastawienia „psze pani, to on zaczął”. Podobne koła toczą się od dekad, a nawet od stuleci w wielu częściach globu i zatrzymują się dopiero wtedy, gdy wśród bijących się chłopców pojawi się ktoś dorosły. Ktoś, kto zamiast szczeniackiego rzucania kamieniami i grania na nosie zachowa się wreszcie po męsku i przeprosi. Niestety, takich bohaterów nadal dotkliwie nam brakuje.

 

The post Felieton 228 – Honor słabeuszy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2013/08/24/felieton-228-honor-slabeuszy/feed/ 6