wybory - Darek Jedzok / blog & archiwum Sun, 03 Jan 2016 07:05:31 +0000 en-US hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Felieton 256 – Szturm Prawdy w nowej Polsce /2015/11/21/felieton-256-szturm-prawdy-w-nowej-polsce/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-256-szturm-prawdy-w-nowej-polsce Sat, 21 Nov 2015 14:48:08 +0000 /?p=5081 W dwa dni po wyborach Andrzej Duda zawetował trzy ustawy, które miały chronić państwowe lasy i mniejszości narodowe oraz wprowadzić normy ekologiczne. Razem z wcześniejszym weto ustawy o uzgodnieniu płci prezydent wysłał więc jasny przekaz – po niespełna dwudziestu latach odświeżamy klasyczne hasło polskiej polityki: “teraz, kurwa, my“.   Wynik wyborów wcale mnie nie zaskoczył. […]

The post Felieton 256 – Szturm Prawdy w nowej Polsce first appeared on Darek Jedzok.

]]>
W dwa dni po wyborach Andrzej Duda zawetował trzy ustawy, które miały chronić państwowe lasy i mniejszości narodowe oraz wprowadzić normy ekologiczne. Razem z wcześniejszym weto ustawy o uzgodnieniu płci prezydent wysłał więc jasny przekaz – po niespełna dwudziestu latach odświeżamy klasyczne hasło polskiej polityki: “teraz, kurwa, my“.
 
Wynik wyborów wcale mnie nie zaskoczył. Nieraz powtarzałem znajomym optymistom, że powinni szykować paszporty albo tyłki, bo tak czy owak czeka ich niezła jazda. No i jest. Lewica zniknęła z sejmu całkowicie, centrum leży w kąciku i liże rany, prawicę reprezentują dwie partie mentalnie cofnięte o jeden lub dwa wieki wstecz. W ławach zasiądzie śmietanka swojskiego Talibanu oraz zwierzyniec z listy Kukiza – brunatne koszule z Ruchu Narodowego i tytani umysłu pokroju “Scyzoryka” Liroya. Kaczyński trzyma za obrożę nie tylko całą tę wesołą gromadkę, ale też prezydenta i premiera, a posłanka Pawłowicz zapowiedziała już czystkę w sądzie konstytucyjnym. Z czego tu się cieszyć?
 


 
Przede wszystkim z tego, że PiS w końcu wyłazi z wygodnego barłogu opozycji i musi wziąć pełną odpowiedzialność za swoje działania. Jednocześnie – jak trafnie zauważył pewien Twitterowicz – cała klika niepokornych, niezależnych i niezłomnych dziennikarzy z dnia na dzień stała się grupą publicystów pokornych, zależnych i złomnych, a jednocześnie utraciła narrację “psze pani, on mi dokucza”. Powodzenia, chłopcy.
 
Niespecjalnie przejmuję się też zbrunatnieniem polskiej młodzieży, ponieważ każda nowa generacja nastolatków nastawia się antysystemowo. Internetowe portale są dzisiaj wylęgarnią gimnazjalnej ksenofobii i stajnią “Tańczącego Z Kucami” Korwina, ale pod koniec zeszłych rządów PiS-u te same portale były siedliskiem liberałów i lewicy. A więc bez obaw, niedługo po nadejściu nadPolaków nastąpi kolejna zmiana nastrojów i młodzi zaskoczą nas jak zima drogowców.
 
Owszem, zanim wahadło ruszy w drugą stronę, pewnie czeka nas niezła dawka absurdów. Temu i owemu przytnie się skrzydełka, powstanie kilkaset nowych kiczowatych pomników, niejednej parze wlezie się do łóżka. My, Zaolziacy, także możemy oberwać rykoszetem, gdy reszta cywilizowanego świata stwierdzi, w jaki sposób nowy rząd obchodzi się z mniejszościami narodowymi (o innych mniejszościach nie wspomnę).
 
Zresztą już teraz wiemy, że Europa niezbyt się cieszy. I nic dziwnego – w napiętej sytuacji politycznej nikomu nie jest na rękę fakt, że wschodnimi murami kontynentu zarządzają teraz dyplomaci o finezji i polocie bramkarza z nocnego klubu.
 

Stanisław Pięta, poseł PiS
Poseł PiS w swoim naturalnym środowisku

 
Co mnie w tym wszystkim bawi? A to, że wietrzę piękną katastrofę. Jak pokazały debaty na temat aborcji czy in-vitro, polska myśl prawicowa od dłuższego czasu kształtuje swoją alternatywną rzeczywistość – rzeczywistość z własną, prawdziwą Nauką i prawdziwymi Wartościami, z prawdziwą Historią i jedyną prawdziwą Sztuką. Wszystko pisane właśnie z dużej litery, bo nowi włodarze Polski wyznają wyłącznie Prawdę i Wartości, bronią Życia i Honoru, Wódkę zagryzają Śledziem.
 
Nietrudno się więc domyślić, że ich wersja przymiotnika “prawdziwy” ukrywa barwną mieszankę mitów, chciejstwa i patosu. Możecie to nazwać sadomasochizmem, możecie to nazwać schadenfreude, ale po prostu nie mogę się doczekać, aż ta komedia wykwitnie w pełnej krasie.
 
Cytując Gombrowicza: “Przyjaciele: bardzo skapcanieliśmy ostatnio pod względem duchowym.” Liczę na to, że nadchodzące zderzenie z betonem będzie dla Polaków gwałtowną, ale skuteczną pobudką.
 

The post Felieton 256 – Szturm Prawdy w nowej Polsce first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 241 – Gorzka powyborowa /2014/06/14/felieton-240-gorzka-powyborowa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-240-gorzka-powyborowa Sat, 14 Jun 2014 17:28:51 +0000 /?p=4776 Rzadko mi się zdarza, aby zawiodła mnie negatywistyczna strategia wyrażona hasłem: “Bądź złej myśli, przynajmniej się nie rozczarujesz”. W Polsce i w Czechach europejskie wybory skończyły się kompletną porażką na wszystkich frontach – przegrali zarówno politycy, jak i wyborcy. I to walkowerem.   Pierwszą klęską były kampanie wyborcze, widowisko bardziej obciachowe od wyśmiewanej niedawno Eurowizji. […]

The post Felieton 241 – Gorzka powyborowa first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Rzadko mi się zdarza, aby zawiodła mnie negatywistyczna strategia wyrażona hasłem: “Bądź złej myśli, przynajmniej się nie rozczarujesz”. W Polsce i w Czechach europejskie wybory skończyły się kompletną porażką na wszystkich frontach – przegrali zarówno politycy, jak i wyborcy. I to walkowerem.
 

Pierwszą klęską były kampanie wyborcze, widowisko bardziej obciachowe od wyśmiewanej niedawno Eurowizji. Pomijam w tym momencie warstwę czysto warsztatową, która albo przypominała filmy weselne z wczesnych lat 90., albo flirtowała z estetyką wyborów nowego prezesa PGR-u (patrz kampania Jana Kellera). O wiele gorszy był poziom merytoryczny, a raczej jego brak.

 

O ile polskie spoty wyborcze dostarczyły jeszcze widzom pewnej dawki surrealistycznego humoru, to w Czechach partie całkowicie zrezygnowały z jakichkolwiek ambicji. Partia Svobodní oparła swoją strategię na obronie pasty śniadaniowej, Zieloni wyskoczyli – ni z gruszki, ni z genetycznie modyfikowanej pietruszki – z hasłem Stop GMO, posłowie ODS ostrzegali przed palącym problemem Euro. I co z tego, że może ono zostać przyjęte najwcześniej w 2020 roku, czyli rok po tym, co nasi eurodeputowani wrócą do domów z wypchanymi kieszeniami.
 

Drugim utraconym frontem była frekwencja. Rozumiem, że finał hokeja, rozumiem, że finał Ligi Mistrzów, rozumiem, że ładna pogoda i grill i piwko, ale … Naprawdę tak trudno odłożyć na chwilę browca i przejść się do urny? W Parlamencie Europejskim powstaje większość naszych praw – wszyscy strzeliliśmy sobie w stopę, obywatele.
 

Ma to oczywiście nieuchronne następstwa w postaci trzeciej przegranej. Wspólnymi staraniami wyślemy do Brukseli stado parzystokopytnych (znaczy – jeszcze większych, niż zazwyczaj). I tutaj nie jesteśmy osamotnieni – w całej Europie sukcesy odnosiły ugrupowania o mniej lub bardziej nacjonalistycznych poglądach.
 

W sumie jest to jedyny malutki opatrunek na całą powyborczą sromotę – świadomość, że inni narobili jeszcze większego wstydu. W zestawieniu z greckimi nacjonalistami ze Złotego Świtu jakoś mniej boli fakt, że Polaków przez pięć lat będzie reprezentował w świecie pan, który ma nierówno nad muszką. Mam nadzieję, że ucieszy was chociaż taki pozytywny akcent, bo innego nie będzie.
 

The post Felieton 241 – Gorzka powyborowa first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 231 – Powyborcza czkawka /2013/11/09/felieton-231-powyborcza-czkawka/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-231-powyborcza-czkawka /2013/11/09/felieton-231-powyborcza-czkawka/#comments Sat, 09 Nov 2013 12:04:46 +0000 /?p=4335 Krajowi i zagraniczni politolodzy zgodnie stwierdzają – paskudny przebieg czeskich wyborów zaowocował równie paskudnym zakończeniem. I bardzo dobrze, dodam. Jak zauważyło kilku komentatorów, w obliczu całego tego nieszczęścia Czesi mogą cieszyć się z drobnych rzeczy. Na przykład z tego, że totalną klęskę poniosła nacjonalistyczna Partia Robotnicza i z tego, że po raz kolejny nadaremnie wyginała […]

The post Felieton 231 – Powyborcza czkawka first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Krajowi i zagraniczni politolodzy zgodnie stwierdzają – paskudny przebieg czeskich wyborów zaowocował równie paskudnym zakończeniem. I bardzo dobrze, dodam.

źródło: www.mzv.cz

Jak zauważyło kilku komentatorów, w obliczu całego tego nieszczęścia Czesi mogą cieszyć się z drobnych rzeczy. Na przykład z tego, że totalną klęskę poniosła nacjonalistyczna Partia Robotnicza i z tego, że po raz kolejny nadaremnie wyginała swój kręgosłup Jana Bobošíková. Ta ostatnia tańczyła już swoje desperackie tango praktycznie z każdym możliwym ugrupowaniem politycznym – nie udało się z komunistami, tym razem nie pomógł nawet eurosceptyczny wąsik Václava Klausa … Cierpliwości, prędzej czy później Bobo dojdzie pewnie do wspomnianych brunatnych koszul.

Podejrzewam (być może ciut naiwnie), że to kac moralny po wyborach prezydenckich spowodował, że niechlubnie poległa partia Zemanowców. Dna sięgnęła też Obywatelska Partia Demokratyczna, ongiś pochodnia czeskiej prawicy, dzisiaj najwyżej zapałka osmalona aferami korupcyjnymi. Nota bene – w tej sytuacji w zęby dostały także i zaolziańskie organizacje, które staropolskim obyczajem znowu nie potrafiły się zgodzić na jednego polskiego kandydata. Podczas gdy panowie prześcigali się w zapewnieniach, który z nich jest bardziej „nasz”, kto pił z matczynej piersi jabłonkowską miodulę i kto bawił się w dzieciństwie brykietem karwińskiego węgla, najwięcej głosów uzyskał Czeslaw Walek – młody Zaolziak mieszkający w Pradze, kandydat „ekoterrorystów”, działacz na rzecz równouprawnienia gejów. Très bien! Ta rozkoszna puenta zaolziańskiej kłótni będzie mnie bawiła co najmniej do wiosny.

A pozostali? „Zwycięska” partia socjaldemokratyczna (cudzysłów wielce zasłużony) od razu po wyborach rzuciła się do bratobójczej wojny. Są jeszcze dwie chadeckie partie, ale te w związku z powyższym mają do wyboru same katastrofalne wersje koalicji – oprócz socjaldemokratycznej bomby zegarowej oraz obywatelsko-demokratycznej zapałki do parlamentu trafili już tylko komuniści oraz populistyczne partie podejrzanych biznesmenów, Babiša i Okamury. Taki jest opłakany wynik kilku miesięcy mdłej, płytkiej kampanii. I – powtórzę – bardzo, bardzo dobrze.

W ogóle najlepiej by było, gdyby w rządowej koalicji udało się jakoś upchnąć komunistów i obie milionerskie maskotki. Jak potwierdza ponad dwudziestoletnie doświadczenie czerwonej braci, najlepiej jest siedzieć w ciepełku opozycji i odtwarzać bez końca taśmę z kwestiami „a nie mówiłem?” i „my zrobilibyśmy to inaczej”. Niech w końcu usiądą za kółkiem i rozkwaszą się o najbliższe drzewo. Wtedy znowu doczekamy się rządu fachowców (co bardzo by ucieszyło moje technokratyczne serduszko), a następnie wybierzemy kolejnych dyletantów w wyborach, które – miejmy nadzieję – nie zakończą się tak groteskowym patem. Wszystko wróci do względnej normy.

A co z aktualną sytuacją? Jakkolwiek będzie wyglądała koalicja (a już teraz wiemy, że będzie wyglądała – jak to się u nas mówi – „jak pół dupy spoza krzoka”), my, czescy wyborcy, możemy spać spokojnie. Dziwoląg długo nie pożyje, a po nim będzie już tylko lepiej.

Zresztą … nawet jak nie, to czym się tu przejmować? Piwo momy tanie, a dziołchy piekne. A nawet jakby było odwrotnie, to też da się żyć.

 

 

 

The post Felieton 231 – Powyborcza czkawka first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2013/11/09/felieton-231-powyborcza-czkawka/feed/ 7
Felieton 230 – Poradnik wyborcy /2013/10/25/felieton-230-poradnik-wyborcy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-230-poradnik-wyborcy Fri, 25 Oct 2013 10:08:00 +0000 /?p=4326 W związku ze zbliżającymi się wyborami do czeskiego parlamentu i z upadkiem obywatelskiego morale zaobserwowanym wśród moich znajomych postanowiłem spisać krótką instrukcję. Róbcie notatki, bo na końcu będzie sprawdzian.   Nie będę wam podsuwał, na kogo powinniście głosować. Bardziej zależy mi na tym, aby zachęcić was do udziału – bez względu na osobiste preferencje lub […]

The post Felieton 230 – Poradnik wyborcy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
W związku ze zbliżającymi się wyborami do czeskiego parlamentu i z upadkiem obywatelskiego morale zaobserwowanym wśród moich znajomych postanowiłem spisać krótką instrukcję. Róbcie notatki, bo na końcu będzie sprawdzian.

 

Nie będę wam podsuwał, na kogo powinniście głosować. Bardziej zależy mi na tym, aby zachęcić was do udziału – bez względu na osobiste preferencje lub awersje. A więc, drogi wyborco, generalnie obowiązują dwie proste zasady :

 

Zasada numer 1: ZAWSZE należy chodzić na wybory.

 

Zasada numer 2: W sytuacjach wyjątkowych (trzęsienie ziemi, globalna pandemia, atak wojskowej junty, finał ulubionego serialu) – patrz zasada numer 1.

 

Znajdą się osoby, które twierdzą, że nie głosują, ponieważ nie chcą uczestniczyć w całej tej szopce. I tu przypomina mi się sztuka czeskiego geniusza Jary Cimrmana, w której grupka polarników dryfuje na krze lodowej. Jeden z nich ciągle stara się zrozumieć, na czym polega cały proces dryfowania, aż w końcu stanowczo protestuje: „Nigdy nie dryfowałem i nikt mnie do tego nie zmusi!” – po czym zakłada ręce i siada nadąsany na brzegu kry. Płyniemy razem, przyjaciele.

 

Oczywiście istnieje wiele powodów, dlaczego nie pójść na wybory, ale akurat nie mogę sobie przypomnieć żadnego, który miałby najmniejszy sens. Jeżeli masz ulubioną partię, to oddajesz na nią swój głos. Jeżeli jest partia, której namiętnie nie znosisz, to możesz złośliwie oddać głos na jej przeciwników. Jeżeli uważasz wszystkie duże partie za równo popaprane i zepsute, jeżeli nienawidzisz systemu i pragniesz jego upadku, jeżeli chowasz pod poduszką Orwella lub Bakunina, to oddajesz głos na niszową partyjkę bez najmniejszych szans na powodzenie, a potem siadasz wygodnie i obserwujesz, jak molochy panikują i desperacko starają się ułożyć większość w parlamencie.

 

Gdy wygrają „Twoi” – świętujesz. Gdy wygrają „ci drudzy”, to przez kolejne 4 lata masz satysfakcję, że nie głosowałeś/aś na zgraję zachłannych karierowiczów, którzy doprowadzają kraj do upadku. Win-Win situation, jak mawiają Anglicy.

 

Jeżeli nadal was nie przekonałem, to przypomnę, że zgodnie z najnowszymi badaniami głosowanie jest zdrowe i sexy, odświeża oddech, poprawia potencję i wzmaga porost włosów. Może i nie zadziała za pierwszym razem, ale nie poddawajcie się, chodźcie aż do skutku, w końcu się uda. W 2010 roku pani M. poszła na wybory, a za dwa tygodnie poznała miłość swojego życia i wygrała na loterii suszarkę do włosów. Szczera prawda, przysięgam.

 

Gotowi na sprawdzian? Oto i on, krótki, króciuteńki.

 

Pytanie 1) Kiedy należy chodzić na wybory?

 

a)     Zawsze

 

Zakreśl poprawną odpowiedź.

 

 

The post Felieton 230 – Poradnik wyborcy first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 213 – Urna dla masochistów /2013/03/07/felieton-213-urna-dla-masochistow/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-213-urna-dla-masochistow /2013/03/07/felieton-213-urna-dla-masochistow/#comments Thu, 07 Mar 2013 14:09:38 +0000 /?p=4191 I po wyborach. To, co miało być krokiem w przyszłość, skończyło się wstydliwym wdepnięciem w muł najgorszych wspomnień lat 90. Czesi znowu wybrali sobie takiego prezydenta, na jakiego zasłużyli. Nowy czeski prezydent. Zródło : Wikimedia Commons Wielu politologów zauważyło, jak żałośnie nierzeczowy był finał biegu na Zamek Praski. I rzeczywiście – debaty kandydatów miały daleko […]

The post Felieton 213 – Urna dla masochistów first appeared on Darek Jedzok.

]]>
I po wyborach. To, co miało być krokiem w przyszłość, skończyło się wstydliwym wdepnięciem w muł najgorszych wspomnień lat 90. Czesi znowu wybrali sobie takiego prezydenta, na jakiego zasłużyli.

Miloš_Zeman,_Brno,_2008_(4)

Nowy czeski prezydent. Zródło : Wikimedia Commons

Wielu politologów zauważyło, jak żałośnie nierzeczowy był finał biegu na Zamek Praski. I rzeczywiście – debaty kandydatów miały daleko do błyskotliwych pojedynków retorycznych, do starć intelektu i dowcipu. Gdzieś po drodze z kampanii wyparowały wszelkie wizje, plany, perspektywy, aż w końcu nie zostało nic, tylko puste slogany, wyciąganie brudów i PR-owy cyrk. Rozumiem, że w Czechach prezydenci mają bardzo ograniczone kompetencje, ale mimo wszystko spodziewałem się większych konkretów. Koncerty i kiełbasa wyborcza to stanowczo za mało.

Nie ma co ukrywać, jestem bardzo rozczarowany i – podobnie jak wielu innych ludzi – uważam wynik wyborów za zmarnowaną szansę. Od początku twierdziłem, że Miloš Zeman jest najgorszym możliwym kandydatem i byłem gotów oddać głos na prawie każdego przeciwnika, który stanąłby z nim w szranki w drugiej turze. Wydawało mi się, że prezydent ma być przedstawicielem narodu, a nie jego karykaturą. To, że cała impreza zakończyła się tak, a nie inaczej, uważam za osobliwy przejaw masochizmu. „Tak, byłem bardzo, bardzo niedobrym wyborcą. Ukarz mnie!”

Jeszcze długo będziemy czuli smrodek tej kampanii – i to nie tylko dlatego, że kolejny polityk pokazał, jak łatwo jest zbijać punkty wyborcze odwołując się do najprymitywniejszych instynktów, do zawiści i nacjonalizmu. To po prostu musiało się skończyć w ten sposób, skoro Czesi wybierali między arystokratą z piętnem obcokrajowca, a archetypem swojskiego, pantagruelicznego wujaszka ze wsi. Wprawdzie wszyscy wiemy, że wuj znowu narobi wstydu, podeżre golonkę i będzie opowiadał przy dzieciach sprośne dowcipy, ale i tak go zaprosimy. Bo jest nasz.

Ale nic to, staram się patrzeć na sytuację z lepszej strony. Bez względu na wynik możemy się cieszyć, że Hradczany przestaną być w końcu symbolem europaranoi. A co do reszty – w ciągu ostatnich dziesięciu lat nauczyłem się żyć z prezydentem, którego nie potrafiłem szanować. Przeżyję i kolejnych pięć.

The post Felieton 213 – Urna dla masochistów first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2013/03/07/felieton-213-urna-dla-masochistow/feed/ 2
Felieton 211 – Głosuj tak, jak ci zagrają /2013/01/19/felieton-211-glosuj-tak-jak-ci-zagraja/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-211-glosuj-tak-jak-ci-zagraja Sat, 19 Jan 2013 09:47:59 +0000 /?p=4127 W kontekście czeskich wyborów prezydenckich po raz kolejny dziwi mnie, jakie postacie przekonują nas o tym, kto jest najlepszym politykiem i kto zasługuje na nasz głos. Czy to nie jest trochę tak, jakbyśmy chodzili po poradę lekarską do fryzjera? Na mojej prywatnej liście ulubionych muzyków znaleźć można ludzi wybitnie utalentowanych, osoby oryginalne i bezkompromisowe.  Z […]

The post Felieton 211 – Głosuj tak, jak ci zagrają first appeared on Darek Jedzok.

]]>
W kontekście czeskich wyborów prezydenckich po raz kolejny dziwi mnie, jakie postacie przekonują nas o tym, kto jest najlepszym politykiem i kto zasługuje na nasz głos. Czy to nie jest trochę tak, jakbyśmy chodzili po poradę lekarską do fryzjera?

Na mojej prywatnej liście ulubionych muzyków znaleźć można ludzi wybitnie utalentowanych, osoby oryginalne i bezkompromisowe.  Z tym, że – spróbuję to powiedzieć w miarę delikatnie – osoby te często nie były tytanami umysłu. Wszyscy też wiemy, że z reguły trudno stawiać je za wzór ogłady, finezji i trzeźwego myślenia.

Cenię z kolei Becka, Henry’ego Rollinsa lub Franka Zappę nie tyle ze względu na ich twórczość, co właśnie za szerokie horyzonty intelektualne i poziom wypowiedzi. Zappa zresztą stwierdził kiedyś, że „żurnalistyka muzyczna to ludzie, którzy nie potrafią pisać, robiący wywiady z ludźmi, którzy nie potrafią mówić, dla ludzi, którzy nie potrafią czytać”.

Nie wymagamy od piekarza, aby biegle rozwiązywał rachunki różniczkowe i nie oceniamy zdolności chirurga na podstawie tego, czy jest w stanie zaimprowizować etiudę pantomimiczną na temat „spadająca sosna”. A aktorzy? Wprawdzie nie brakuje wśród nich ludzi inteligentnych i oczytanych, ale cechy te nie są koniecznym warunkiem udanej kariery w showbiznesie. Oglądając telewizję odnoszę czasem wrażenie, że mogą wręcz zaszkodzić.

Nie, nie mam problemu z tym, że zespoły muzyczne i postacie z seriali występują na wiecach wyborczych polityków. Wiem, że robią to te same osoby, które nie wstydzą się użyczać swoich twarzy pożyczkom bankowym, podpaskom albo lekarstwom na prostatę. Reklama to reklama, kasa to kasa. Bardziej intryguje mnie fakt, że niektóre gwiazdy i gwiazdeczki przepełnione są autentycznym poczuciem misji. Uważają, że stęskniony naród czeka, aż sypną złotem z ust. Tyle, że w prawdziwym życiu nikt nie pisze im mądrych kwestii, muszą same wietrzyć zakamarki swoich łepetyn. I tu zaczyna się problem.

Jeżeli chodzi o ważne decyzje polityczne i społeczne, to chętnie wysłucham opinii fachowców. Dlaczego miałaby mnie obchodzić rada wielokrotnie rozwiedzionego alkoholika i kokainisty, który dwa razy w roku trafia na okładki brukowców, bo rozebrał się do naga w jakimś barze? Dlaczego miałyby mnie wzruszać gromkie przemówienia aktora, który przed rewolucją tym samym ciepłym głosem, z taką samą iskrą w oku recytował ody do partii?

Każdy ma prawo do swojego zdania. I ja cenię poglądy naszych maskotek z ekranów – tak samo, jak szanuję poglądy każdego obywatela. Sąsiada z dwójki, ekspedientki w hipermarkecie, dyrektora zakładu, myśliwego, programisty. Tyle, że nie chodzę do nich po radę. Aktorom, muzykom i akrobatom cyrkowym też dziękuję.

 

The post Felieton 211 – Głosuj tak, jak ci zagrają first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Felieton 192 – Polonez zamiast czardasza /2011/10/18/felieton-192-%e2%80%93-polonez-zamiast-czardasza/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-192-%25e2%2580%2593-polonez-zamiast-czardasza /2011/10/18/felieton-192-%e2%80%93-polonez-zamiast-czardasza/#respond Tue, 18 Oct 2011 11:00:23 +0000 /?p=3642 Pesymizm i zaawansowane czarnowidztwo mają to do siebie, że czasami zmieniają życie w pasmo sympatycznych niespodzianek. Pod koniec kampanii wyborczej już prawie pakowałem walizkę, by przeprowadzić się z powrotem na drugi brzeg Olzy. A tu taki prezencik. Jak chyba większość rodowitych Zaolziaków noszę w portfelu czeski dowód osobisty z wpisaną narodowością polską, nie dostąpiłem więc […]

The post Felieton 192 – Polonez zamiast czardasza first appeared on Darek Jedzok.

]]>
Pesymizm i zaawansowane czarnowidztwo mają to do siebie, że czasami zmieniają życie w pasmo sympatycznych niespodzianek. Pod koniec kampanii wyborczej już prawie pakowałem walizkę, by przeprowadzić się z powrotem na drugi brzeg Olzy. A tu taki prezencik.

Jak chyba większość rodowitych Zaolziaków noszę w portfelu czeski dowód osobisty z wpisaną narodowością polską, nie dostąpiłem więc przywileju głosowania w Macierzy. Mogłem jednak obserwować i stukać się w czoło.

Przyznaję, wystraszyły mnie dyskusje internetowe na największych polskich portalach. Głupi, głupi ja. Zapomniałem, że większość uczestników przepychanek na wirtualnym podwórku nie ma prawa wyborczego – Janusz Korwin Mikke, faworyt internetowej gawiedzi, trafił więc tam, gdzie jego miejsce. Do panoptikum politycznych kuriozów.

Niestety Prawo i Sprawiedliwość ucierpiało na tym, że nie potrafi się pozbywać swoich stałych eksponatów z tej samej wystawy. A taka opieszałość może drogo kosztować. W Czechach identyczny problem musieli niedawno rozwiązać socjaldemokraci, którym od dłuższego czasu psuł rankingi ich prezes, Jiří Paroubek. Co tu dużo mówić – podobnie jak jego czeski odpowiednik, także zgorzkniały Jarosław Kaczyński traci coraz bardziej kontakt z rzeczywistością.

Prezes PiS-u tuż przed wyborami obiecywał, że zrobi z Warszawy drugi Budapeszt i wyznał otwarcie miłość węgierskiemu premierowi Orbánovi. Tak, temu populiście i nacjonaliście, który praktycznie zlikwidował na Węgrzech wolność prasy. Cztery lata temu Jarosław Kaczyński zarzekał się, że odejdzie z polityki, jeżeli nie wygra tegorocznych wyborów. I co? Po wyborczej porażce lunatycznie wrócił do tematu i zawyrokował, że jednak będzie drugim Orbánem, który po latach wygnania w opozycji wrócił na stołek premiera.

Sześć przegranych wyborów z rzędu chyba nadal nie jest wystarczającą nauczką. Dopóki jednak PiS nie pozbędzie się swojego dyżurnego szkodnika, Polska będzie kulała na prawą nogę. Jednocześnie liberałowie mają niepowtarzalną okazję, aby zmienić kraj w coś na kształt nowoczesnego państwa – państwa, które nie włazi z butami w życie, głowę ani sypialnię obywatela. A przede wszystkim państwa, które w końcu oddzieli to, co boskie od tego, co cesarskie.

Jeżeli więc za kilka miesięcy ze ściany w Sejmie zniknie drewniany krzyż, konserwatyści nie powinni żywić urazy do Tuska i Palikota. Tak naprawdę tego (węgierskiego) gulaszu narobił im ktoś zupełnie inny.

 

 

 

The post Felieton 192 – Polonez zamiast czardasza first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2011/10/18/felieton-192-%e2%80%93-polonez-zamiast-czardasza/feed/ 0
Felieton 161 – Jest wybornie! /2010/06/05/felieton-161-%e2%80%93-jest-wybornie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-161-%25e2%2580%2593-jest-wybornie /2010/06/05/felieton-161-%e2%80%93-jest-wybornie/#comments Fri, 04 Jun 2010 23:00:49 +0000 /?p=2460 Pisałem ostatnio o nasilonej uprawie pustosłowia w okresie kampanii wyborczej. Tuż po czeskich wyborach i tuż przed polskimi okazuje się jednak, że nie tylko politycy powinni wziąć rozbieg i walnąć barana w ścianę. Z każdą kampanią coraz bardziej widoczne są myki i podchody zespołów public relations. Czeskie wybory straciły praktycznie jakikolwiek kontakt z rzeczywistością i […]

The post Felieton 161 – Jest wybornie! first appeared on Darek Jedzok.

]]>

Pisałem ostatnio o nasilonej uprawie pustosłowia w okresie kampanii wyborczej. Tuż po czeskich wyborach i tuż przed polskimi okazuje się jednak, że nie tylko politycy powinni wziąć rozbieg i walnąć barana w ścianę. Z każdą kampanią coraz bardziej widoczne są myki i podchody zespołów public relations.

Czeskie wybory straciły praktycznie jakikolwiek kontakt z rzeczywistością i przekształciły się w festiwal opluwania i straszenia wyborców-dzieci. Atmosfera zbiorowej histerii stopniowo zaczęła dotykać nawet całkiem racjonalnie rozmyślających ludzi, którym oczy zachodziły mgłą na sam widok brodawki szefa socjaldemokratów lub na przypomnienie opłat u lekarza, wprowadzonych przez prawicę.

Klimat ten pięknie uzupełniały debaty telewizyjne między szefami dwóch największych partii. Dzięki nim przekonałem się w końcu, że w warunkach czeskiej kultury politycznej niemożliwe jest marzenie o systemie dwupartyjnym. Nawet w tych najważniejszych momentach panowie politycy nie byli w stanie schować słomy do butów i wykazać się odrobiną klasy. Zamiast rozmowy widz był zmuszony obserwować korowód osobistych inwektyw, gruboskórnych żartów i niekończącego się klepania haseł o „zwykłych ludziach” lub „greckiej drodze”.

Jakimś cudem wybory zakończyły się całkiem nieźle. Ultranacjonaliści odeszli z kwitkiem, w skład rządu wejdą prawdopodobnie dwie małe, świeże partie, duże z kolei skreśliły kilku cudaków, którzy od dłuższego czasu psuli powietrze w parlamencie. Sztafetę przejmują teraz polscy piarowcy, którzy – jak się okazuje – w tym roku nie muszą się zbytnio trudzić.

Eksperci na usługach rządu mogą wyssać do cna temat klęski żywiołowej, wysyłając mężów stanu na wały przeciwpowodziowe. Tu fotka z łopatą, tam z zatroskaną miną. Ekipy zatrudnione przez Jarosława Kaczyńskiego obrały z kolei strategię opartą na czynniku „ooch”, czyli po prostu biorą wyborców „na litość”. Tuż po Smoleńsku czytałem ciekawą analizę pewnego medioznawcy, który zwrócił uwagę na ważny szczegół – w konserwatywnej Polsce prezydentem nie może zostać mężczyzna bez pary, bez kobiety. Ponieważ zaś Jarosławowi niespieszno do ożenku, analityk prognozował, że ekipa PR będzie musiała wykombinować jakąś zastępczą kobiecą postać, swoistą atrapę małżonki. I to najlepiej postać wzbudzającą współczucie, czyli  nietykalną.

Okazało się, że zadanie to było proste jak drut – zespół mógł nawet wybierać z dwóch kandydatek. I wybrał obie. W kilka dni później swoje wsparcie dla kampanii Jarosława ogłosiła osierocona córka państwa Kaczyńskich, a w mediach regularnie zaczęły się pojawiać wiadomości dotyczące samopoczucia matki bliźniaków. Słowo ciałem się stało. Na razie mamy do czynienia tylko z umiarkowanym szantażykiem emocjonalnym – ostatnia notka prasowa informowała o tym, że stan staruszki pogorszył się, gdy w końcu dowiedziała się o śmierci Lecha Kaczyńskiego.

Boję się, że za tydzień lub dwa ekipa zaniesie do szpitala zdjęcie syna, aby mogła nakręcić płaczącą kobietę. I kto wie? Być może tuż przed wyborami, w akcie ostatecznej desperacji na ulicach pojawią się billboardy z hasłem „miej serce, głosuj na Jarosława – spraw, by pani Kaczyńska poczuła się lepiej”?

The post Felieton 161 – Jest wybornie! first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2010/06/05/felieton-161-%e2%80%93-jest-wybornie/feed/ 4
Felieton 160 – Uprawa pustosłowia /2010/05/22/felieton-160-%e2%80%93-uprawa-pustoslowia/?utm_source=rss&utm_medium=rss&%23038;utm_campaign=felieton-160-%25e2%2580%2593-uprawa-pustoslowia /2010/05/22/felieton-160-%e2%80%93-uprawa-pustoslowia/#comments Sat, 22 May 2010 08:16:34 +0000 /?p=2420 Nikomu nie trzeba chyba uświadamiać, że polityka i dyplomacja zawsze były żyznymi obszarami uprawy pustosłowia i nadętych fraz. W związku z wydarzeniami ubiegłych dni oraz ze zbliżającymi się wyborami w Czechach i w Polsce wszystko wskazuje na to, że w tym roku plony będą wyjątkowo bogate. Prawdziwym przebojem wiosny stało się oczywiście zdanie Baracka Obamy […]

The post Felieton 160 – Uprawa pustosłowia first appeared on Darek Jedzok.

]]>

Nikomu nie trzeba chyba uświadamiać, że polityka i dyplomacja zawsze były żyznymi obszarami uprawy pustosłowia i nadętych fraz. W związku z wydarzeniami ubiegłych dni oraz ze zbliżającymi się wyborami w Czechach i w Polsce wszystko wskazuje na to, że w tym roku plony będą wyjątkowo bogate.

Prawdziwym przebojem wiosny stało się oczywiście zdanie Baracka Obamy – „w takich chwilach wszyscy jesteśmy Polakami”. Szkoda, że tego typu deklaracje nie padają częściej. Dzięki takim zmianom tożsamości w tym roku mogłem już być Haitańczykiem, Chińczykiem, Sybirakiem, a kto wie, może 22 kwietnia – w Dniu Ziemi – nawet ziemniakiem. Obama oczywiście nie popisał się tutaj oryginalnością, podobna fraza jest stałą częścią amerykańskiego folkloru politycznego – podczas rosyjskiego ataku na Gruzję w 2008 roku senator McCain ogłosił „dzisiaj wszyscy jesteśmy Gruzinami”.

Obie wypowiedzi są jednak parafrazą o wiele starszego cytatu, który też dostał w swoim czasie cięgie, satyryczne baty. W 1963 roku John F. Kennedy wygłosił w Berlinie Zachodnim płomienne przemówienie, które zakończył sloganem „Jestem Berlińczykiem” – „Ich bin ein Berliner”. Tłumy oszalały z zachwytu, a rysownicy zasypali gazety karykaturami gadającego pieczywa – dla mieszkańców większej części Niemiec (oprócz samych Berlińczyków, oczywiście) „Berliner” to po prostu pączek z dżemem. Brytyjski komik Eddie Izzard poprowadził tę zabawną sytuację dalej, wysyłając Kennedyego w trasę dookoła Niemiec, gdzie w kolejnych dużych miastach mógłby ogłaszać „jestem frankfurterkiem”, „jestem hamburgerem” etc.

Pomimo ryzyka ośmieszenia tych górnolotnych haseł co chwilę pojawia się jakiś nowy lokalny Demostenes. Obecnie mamy już pierwsze przedsmaki dwu kampanii wyborczych. Zdaniem analityków czeska kampania jest najgorsza od lat, bo pyskata; polska będzie prawdopodobnie najnudniejsza, bo skazana na poruszanie się na grząskim gruncie cmentarnym. Jeżeli zaś nie można wypuścić krzykaczy, pozostają duże obietnice składające się z dużych słów.

Obiecanki cacanki. Miała być IV Rzeczpospolita – i nie było (dzięki Ci, miłosierny Boże). Podobnie będzie też z „plażami Egiptu”, na które wysyła Polaków Jarosław K. Zaskakujące jest więc to, że nie wszystkie obietnice polityków pozostają bez pokrycia. Polacy są ostatnio coraz bliżej „drugiej Irlandii” – zbliża się zakaz palenia w knajpach, a w środku maja panuje typowo wyspiarska chlapawica.

The post Felieton 160 – Uprawa pustosłowia first appeared on Darek Jedzok.

]]>
/2010/05/22/felieton-160-%e2%80%93-uprawa-pustoslowia/feed/ 2