Do diabła z Marsem

Ludzkie oko znowu spojrzało na powierzchnię Marsu! Jeżeli jednak ktoś uważa, że to osiągnięcie wskazuje dlasze drogi nowoczesnej nauki, może się głęboko mylić …

Woody Allen nakręcił w 1973 roku groteskowy film pod tytułem „Sleeper” (czyli „Śpioch”). Jego bohater budzi się po dwustu latach kryogenicznego snu i przeżywa starcie z hipernowoczesnym społeczeństwem. Podczas jego rekonwalescencji lekarze każą mu jeść tłuste potrawy, torty z bitą śmietaną oraz palić papierosy – medycyna przyszłości odkryła bowiem, że rzeczy te są wyjątkowo zdrowe.

Przeglądając od czasu do czasu prasę dochodzę do wniosku, że czasy te zbliżają się rychłym krokiem (oczywiście trzeba wspomnieć, że zwolennicy diety pana Kwaśniewskiego są w tym kierunku także futurystami) – wspomniany periodyk donosi bowiem w jednym z numerów, iż badacze z londyńskiego uniwersytetu odkryli, że popijanie piwa w knajpach jest wyjątkowo korzystne dla rozwoju ludzkiej mowy i pamięci, oraz poprawia pracę w kolektywie.

Inna agentura donosi z kolei, że naukowcy z uniwersytetu w Utrechcie opublikowali wyniki badań, które podobno dowodzą, że dla rozwoju firmy jest bardzo korzystne, gdy jej pracownicy grają w czasie pracy gry komputerowe (grupa badana umilała sobie czas graniem standardowych Windowsowskich gier, czyli soliterów albo poszukiwacza min – ciekawe, jak by wyglądała sonda dotycząca miłośników gier akcji).

W każdym bądź razie każdy ludź pracujący w biurze musi odczuć chyba w tym momencie ciarki podniecenia przebiegające po plecach – za oknem świat pokrywa świetlisty całun, nadchodzą lepsze czasy! Być może za kilka lat firmy będą płaciły swoim pracownikom za przesiadywanie w barach albo będą rozdawały im pakiety gier komputerowych. Dzieciaki będą wypędzane od komputerów przez rodziców przepełnionych chęcią zrobienia czegoś pożytecznego dla swojej kariery. Nikt nie zdziwi się, gdy dyrektor odezwie się do pracownika w te słowa : „Co pan tu jeszcze robi przy tych fakturach, panie Kowalski? Przecież przed godziną posyłałem pana do baru!”

Nauka bowiem zawsze miała w sobie coś z zabawy, co według mnie najdoskonalej opisał w swojej przezabawnej autobiografii amerykański fizyk i noblista Richard P. Feynman, który podaje w niej też kilkanaście sposobów na domowe doświadczenia dla każdego – bo każdy z was może na przykład spróbować rozkruszyć po ciemku jakiś kryształ (na przykład kryształek cukru) – wydziela on niebieskie iskry. Naprawdę.

A kto jeszcze ciągle mniema, iż nauka jest zajęciem dla poważnych (i nudnych) panów, pewnie nie słyszał o ostatnio opublikowanych wynikach badań francuskich naukowców, którzy stwierdzili, że podczas rzucania kaczek kamień powinien być pchnięty pod kątem dwudziestu stopni w stosunku do powierzchni wody, aby uzyskał jak największą ilość odbić.

Do diabła z Marsem …

Podaj dalej