?

Gdzieś tam daleko, daleko za granicami naszego kraju umierają ludzie. Anonimowe cyfry z almanachów danych statystycznych. Cyfry bez twarzy i bez życiorysu. Kilkaset takich numerków zostaje zapisanych na białych kartach historii przy takim wybuchu, innych tysiąc znowu przy owakim trzęsieniu ziemi. Wyłączamy telewizor, oglądamy kolejną stronę w gazecie.

Każdy z nas ma obniżoną wrażliwość na tego rodzaju rzeczy i … słusznie. Osoba, którą poruszała by do głębi śmierć każdego niewinnego człowieka, o której się dowiaduje, stanęła by już po kilku dniach na progu załamania nerwowego. Najwyżej wzruszy nas od czasu do czasu nagłe odejście jakiejś znanej osobistości. Waldemar Milewicz, Irak, 2004.

Może jednak być inaczej, całkowicie inaczej. W niespokojnym Iraku grupa samozwanych wyzwolicieli porywa młodego Amerykanina, który pracuje w firmie telekomunikacyjnej mającej za zadanie odnowienie sieci telefonicznej. Przynoszą kamerę, ustawiają na środku pokoju i naciskają przycisk. Stają przed obiektywem, na ziemi siedzi bez słowa przerażony skazaniec. Jeden z mężczyzn wypowiada słowa wyroku śmierci, po czym wyciąga duży nóż …

Tyle można było zobaczyć w telewizji. Siadam do Internetu, by sprawdzić pocztę, po chwili podłącza się kolega. Mówi, że nie czuje się dobrze, przed chwilą zobaczył na Internecie całość nagrania z egzekucji młodego Amerykanina. Podaje adres strony internetowej. Rozmyślam przez chwilę. W końcu – mówię sobie – ocierasz się o zawód dziennikarza, powinieneś chyba być chociaż częściowo uodporniony na brutalność tego świata. Takie rzeczy przecież się zdarzają. Nie można zamykać oczu. Trzeba na to spojrzeć racjonalnie.

Naiwniak.

Zobaczyłem scenę tak naturalistyczną, jakby odegrała się w piwnicy mojego domu. Nie było żadnych gejzerów krwi, tak jak w filmach akcji. Nie było misternie dobranego podkładu muzycznego czy dramatycznych ujęć. Po prostu Śmierć podana na aluminiowym talerzu.

Oczywiście różni ludzie wyciągnęli z tego zdarzenia różne wnioski. Pozostałe bojówki pętające się po pustyni mają wzór do naśladowania. Ekstremiści z całego świata znowu otrzymali potwierdzenie tego, że Internet jest najlepszym środkiem szybkiego uderzenia w jak największą liczbę umysłów. W kręgu naszej zachodniej cywilizacji kilka mądrych główek doszło oczywiście do wniosku, że teraz dopiero ci muzułmanie pokazali, co w nich siedzi.

Wszyscy mamy jednak na rękach tą samą krew. Strona internetowa, na której obejrzałem te wstrząsające ujęcia kryje w swych bebechach dużo więcej (a przynajmniej obiecuje, że tak jest, bo nie sprawdzałem, odrzucając myszkę komputerową w kąt). Można obejrzeć kilkadziesiąt podobnych filmów oraz kilkaset zdjęć z różnych części całego świata. A są do wyboru przejawy okrucieństwa wszystkich wyznań, wszystkich ras i ludów, jakie można sobie tylko wyobrazić. Można pomyśleć : „W jakich czasach żyjemy? Skąd się bierze to zło?” Po prostu … tacy jesteśmy. Tacy byliśmy. Tacy będziemy? Siły wyższe patrzą na nas z góry i wzruszają ramionami.

Ecce homo.

Podaj dalej