Skalpelem go!

“Hej, wysoko ci u nas technika stanęła, wysoko” rzecze klasyk. No i faktycznie – nie nadążamy za najnowszymi odkryciami i wynalazkami, przy czym najszybszy progres przebiega oczywiście w dziedzinach najbardziej przydatnych i potrzebnych w codziennym życiu szarego obywatela. Chodzi mianowicie o rozwój technologii militarnych oraz chirurgii plastycznej.

Na razie bowiem naukowcy nie są w stanie doszlifować naszych genów tak, aby każde urodzone dziecko było wysokim, szczupłym, błyskotliwym sportowcem i wirtuozem w grze na banjo. Zamiast tego pojawiają się coraz to nowe rzeczy, które możemy w naszym ciele wymienić, zwiększyć, zmniejszyć lub wywrócić na dowolną stronę.

Nową niszę na rynku odkryli rosyjscy chirurdzy – ostatnio głośnym echem rozległa się historia australijskiej polityczki, która zdesperowana swoim niskim wzrostem postanowiła poddać się dziewięciomiesięcznej procedurze, w trakcie której regularnie łamano i naciągano jej kości, co w efekcie doprowadziło do wydłużenia jej odnóży. Podobno było warto, ale czort wie, zdjęć niestety nie ma, mogę się najwyżej domyślać, że pani wygląda teraz jak dwunożny taboret.

Widać więc, że chirurgia plastyczna na pewno nie osiągnęła jeszcze swoich limitów. Rosyjscy lekarze planują ruszyć w najbliższym czasie z kilkoma nowymi programami – chodzi między innymi o operacje usuwania kręgosłupa ludziom zamierzającym wziąć czynny udział w życiu politycznym. Z drugiej strony dla kandydatów na prezydenta przewidywane są zabiegi wymiany kręgosłupa na tytanowy drążek oraz w miarę bezbolesne usuwanie taktu i poczucia humoru. Podobno najwięcej zamówień nadchodzi z krajów Europy Środkowo – Wschodniej, zwłaszcza po udanej transplantacji przeprowadzonej na Władimirze Putinie.

Co jednak pozostaje nam, tym szarym obywatelom, listonoszom, hutnikom, striptizerom? Może nas ogrzewać w nocy owa wątła nadzieja, że w końcu jakiś wybitny umysł medyczny zacznie przeprowadzać przeszczepy najbardziej zaawansowanych implantów – świętej cierpliwości.

Więcej!