Wróć, żyżało!

i_kangarooAustralijska fauna i flora zawsze miały pecha – rozleniwione miejscowe żyjątka, nie przyzwyczajone do twardej konkurencji na rynku ewolucji, odpierają już od trzystu lat kolejne inwazje obcych gatunków. Spustoszenie siały już tam króliki, lisy, opuncje i karpie … spróbujcie zawieźć na Antypody leniwca a zobaczycie, jakie lanie spuści misiom koala. Może i wydaje się nam to zabawne, jednak tylko do czasu, aż uświadomimy sobie, że i my stoimy przed podobną perspektywą.Otóż w Alpach żyje już kilka kolonii kangurów, w niemieckich lasach rozrabiają szopy pracze, francuskie żaby są pożerane przez olbrzymie południowoamerykańskie ropuchy, w polskich i czeskich lasach bez problemu przeżywały pumy. Niedawno koledze latała koło domu papuga, a gdy chciałem sprawdzić w atlasach, jakie ma szanse na przeżycie zimy (mówię oczywiście o papudze), to okazało się, że całkiem duże stada latają już od dłuższego czasu w Anglii i Holandii, a zasięg populacji stopniowo przesuwa się w głąb kontynentu.

Anglicy narzekają, że ich tradycyjne dżdżownice wypiera dżdżownica kontynentalna, nasze rude wiewióry spycha mafia wiewiór czarnych, kilka tygodni temu na mój balkon naleciała eskadra azjatyckich biedronek i pomimo próśb i gróźb odmówiła opuszczenia pozycji, co rano tworząc złośliwie na zimnych kafelkach chrupiący dywanik martwych ciałek.

Nie wiem jak was, ale mnie nawet cieszy ta wizja spotkań z egzotycznymi gośćmi. Wyobraźcie sobie, ile można będzie zaoszczędzić na kosztach podróży zagranicznych – w myśl zasady „nie przyszła góra do Mahometa…”. Pomijam oczywiście możliwości poznawania nowych, fascynujących chorób zakaźnych czy jadowitych pająków i skorpionów coraz częściej podchodzących pod nasze progi z południa. Duże perspektywy dostrzegam w odciążeniu polityki lokalnej i krajowej poprzez zaangażowanie w procesach decyzyjnych stada ćwiczonych makaków, urząd skarbowy może zacząć korzystać z usług amazońskich pijawek a zakład ubezpieczeń społecznych z afrykańskich sępów i marabutów.

Na razie trzeba jeszcze trochę poczekać. Wierzę jednak, iż nadejdzie taki dzień, kiedy wyruszę na przechadzkę pod Wieżę Piastowską w towarzystwie wiernego kangura, który poniesie w kieszonce portfel i paczkę papierosów swego pana.

Więcej!

Podaj dalej