Felieton 176 – Priorytety

O tym, że czasami ceną za bezpieczeństwo są prześwietlone majtki.

Trzy tematy do napisania felietonu – spis powszechny, odszkodowania po katastrofie smoleńskiej, wybuch w Moskwie. Selekcja była, wbrew pozorom, całkiem prosta, ponieważ spis odbędzie się dopiero w marcu, a nic nie wskazuje na to, że temat Smoleńska skończy się w najbliższej dekadzie. Pozostańmy więc przy Rosjanach, którzy pokazali światu, że latanie może jednak stanowić niezłą rozrywkę.

Być może zabrzmi to okropnie, ale w tej tragedii można znaleźć zabawny paradoks. W ciągu ubiegłych kilku miesięcy w mediach szerzył się bowiem lament spowodowany przez wprowadzenie na lotniskach skanerów, czyli urządzeń, które są w stanie prześwietlić ubranie i pokazać pracownikom ochrony nasze ciało, tak jak je Pan Bóg/Pani Ewolucja stworzył/a (niepotrzebne skreślić).

Niestety, życie bardzo często serwuje nam sytuacje, w których po prostu musimy wybierać. Albo akwarium, albo rybki. Wóz albo przewóz. Nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko. Patrzcie, ile prawdy w przysłowiu! Jakiż oświecony był ciemny lud!

Odnoszę wrażenie, że wszyscy jesteśmy rozpieszczeni jak małe dzieci – za każdym z nas powinien unosić się malutki duszek naszej mamy, który w odpowiednim momencie trzepnąłby nas w głowę i powtórzył „nie można mieć wszystkiego”.

Ciągle dziwi mnie, jak wiele ludzi zapomina o tej prostej prawdzie. Żądają ograniczenia ilości pracowników państwa, ale buntują się, gdy ci pracownicy trafiają na bruk. Psioczą na zbyt szczodry system opieki społecznej, ale jęczą przy każdym obostrzeniu (mówię oczywiście o Czechach, ponieważ w Polsce nikt na zbytnią szczodrość nie narzeka). I w końcu – wszyscy domagają się większego bezpieczeństwa, ale bez jakiejkolwiek ingerencji w ich prywatność. Innymi słowy „niech sprawdzają wszystkich, oprócz mnie”.

Oczywiście. Może by tak rozdawać na dworcach i lotniskach ankiety „Czy jesteś terrorystą”? Taki blankiecik z kolumnami do wypełnienia frakcji politycznej, ilości oraz rodzaju ładunku wybuchowego? Dobrze wychowany zamachowiec powinien wypełnić formularz w dwóch kopiach i zgłosić się na najbliższym posterunku policji, gdzie zostanie wprowadzony do bazy danych i zdetonowany w specjalnie przeznaczonym do tego pomieszczeniu.

Tak to niestety nie działa, jak zresztą boleśnie przekonali się o tym ludzie na moskiewskim lotnisku. Czasami mamy do wyboru naprawdę tylko dwie opcje. Proponuję małe ćwiczenie. Co wolisz? Pokazać swoje wstydliwe partie obcej osobie, czy szukać ich po kątach hali przylotów?

Więcej!

Podaj dalej