Śmierć serialu czyli O przeskakiwaniu rekinów

Jest taki moment w życiu każdego popularnego serialu, kiedy zostało już powiedziane wszystko, co można było powiedzieć i urwały się naturalne drogi rozwoju. W amerykańskiej popkulturze sytuacja taka nazywana jest „przeskoczeniem rekina”. Co mają ryby chrzęstnoszkieletowe do produkcji telewizyjnej?

Gdy wysycha studnia

Nazwa pochodzi od precedensowego wydarzenia – jednej sceny z popularnej serii Happy Days. Po kilku sezonach scenarzystom skończyły się pomysły i zaczęli gorączkowo szukać sposobów na odświeżenie klimatu, wzbogacać fabułę o coraz to bardziej egzotyczne i odleciane wątki. Tendencja ta osiągnęła punkt szczytowy w scenie, w której jeden z głównych bohaterów przeskoczył przez rekina. Na nartach wodnych. W skórzanej kurtce.

Określenia „jumping the shark” zaczęto od tej pory używać do opisania punktu w historii danej serii, od którego sypią się wszystkie reguły i widz może spodziewać się dosłownie wszystkiego.

Pojęcie to powróciło ostatnio dzięki rewelacjom w scenariuszach popularnych seriali – Dr. House oraz Big Bang Theory. Po kilku sezonach wyczerpała już się formuła tworzenia związków „każdy z każdym”, w odcinkach zaczęli się więc pojawiać nowi bohaterzy, wątki odległe od pierwotnej koncepcji serialu oraz rozmaite eksperymenty formalne.

Nuklearna lodówka

Za tym zabawnym zjawiskiem ukrywa się z reguły niechęć wielkich stacji do zrezygnowania ze swoich żył złota – seriale są zdejmowane dopiero w chwili, kiedy ich oglądalność spadnie poniżej poziomu pierwszej serii. Zanim jednak do tego dojdzie, od chwili „przeskoczenia rekina” może upłynąć nawet kilka lat i kilka sezonów, kiedy oglądalność waha się tuż powyżej tej granicy, a w odcinkach pojawiają się coraz bardziej kuriozalne wydarzenia i postacie.

Podobne zjawisko zdobyło także swoją nazwę na gruncie twórczości filmowej. W tym przypadku jego synonimem jest „rozwalenie lodówki wybuchem atomowym” (nuke the fridge). Tym razem niechlubnym ojcem tego określenia jest nie kto inny, a sam Steven Spielberg. Słynny reżyser trochę zagalopował się tworząc czwarty odcinek przygód Indiany Jonesa, zmasakrowany zarówno przez krytyków filmowych, jak i wiernych fanów.

Scenarzyści Spielberga w dzikim obłędzie stworzyli scenę, w której Indiana znajdzie się w sztucznej wiosce zbudowanej przez armię Stanów Zjednoczonych na potrzeby testów bomby atomowej. Gdy stwierdzi, że nie uda mu się uciec przed eksplozją, ukryje się w lodówce. Siła wybuchu nuklearnego zmieni sprzęt AGD w wehikuł powietrzny, który przeniesie Indianę kilkaset metrów w głąb pustyni. Bohater oczywiście przeżyje kataklizm z lekkimi siniakami i otarciami.

Ja Vam Damm!

Najświeższym członkiem tej rodziny jest wyrażenie „usmażyć colę” (frying the coke), ukute przez pewnego internetowego krytyka filmowego. Jean-Claude Van Damme nakręcił wiele złych filmów, jednak na szczyty wyobraźni wzbił się w produkcji „Double Team” (1997), która ukazała się w Polsce pod swojską nazwą „Ryzykanci”.

Film otrzymał aż trzy Złote Maliny, czyli anty-Oscary w kategoriach najgorszy aktor drugoplanowy (Dennis Rodman), najgorsza nowa gwiazda (ponownie Rodman) oraz najgorsza para bohaterów (tym razem Rodman i Van Damme, aby Dennisowi nie było przykro).

Rozmach sceny zapiera dech w piersiach. Czarny charakter sprowadzi głównego bohatera do rzymskiego amfiteatru obłożonego ładunkami wybuchowymi, a w ramach bonusu wypuszcza żywego tygrysa. Bohater stara się ratować małe dziecko śpiące w wiklinowym koszyku.

Ale to dopiero wstęp! Na odsiecz przybywa jego wspólnik na motorze, ratuje dziecko, bohater walczy z antagonistą na polu minowym, tygrys atakuje, miny wybuchają, rozpoczyna się reakcja łańcuchowa, bohaterzy łapią koszyk z dzieckiem, wskakują w ostatniej sekundzie za automat z Coca Colą i używają go jako tarczy przeciwko ścianie ognia, czarny charakter i tygrys giną w epickiej eksplozji!

Nie znalazłem sceny w oryginalnym brzmieniu, ale za to macie kolejny popkulturowy bonus – finał “Double Team” uzupełniony o temat muzyczny z gry Street Fighter (jedna z wielu inkarnacji memu internetowego Guille’s Theme Goes With Everything)

Jak widać – nieograniczone są możliwości ludzkiej fantazji oraz nowych syntetycznych narkotyków. Cieszmy się zatem ulubionymi serialami i filmami, jeszcze zanim zaczną kuleć. Zanim przyjdzie rekin i posprząta.

Więcej!

Podaj dalej