Recenzja : Ostatnia miłość na ziemi (Perfect Sense)

Reż. David Mackenzie, Niemcy/WB/Szwecja/Dania 2011

Wciągający, przekorny romans na tle globalnej katastrofy. Ewan McGregor i Eva Green tracą zmysły w przenośni i dosłownie.

Kucharz luksusowej londyńskiej restauracji, sympatyczny bawidamek, spotyka Susan, która pracuje w laboratorium epidemiologicznym i nie daje się omamić jego sztuczkom. Stopniowo odkrywają swoje słabe strony, w czym pomaga im plaga nieznanej choroby, odbierającej ludziom najpierw węch, a później pozostałe zmysły.

Zwiastunem kolejnej fazy jest wybuch niekontrolowanych emocji – czułości, gniewu, sentymentu. Na chorobę nie ma lekarstwa, nikt nie wie, jak będzie rozwijała się dalej, społeczeństwo sypie się doszczętnie.

Bezbłędny warsztat i świetny klimat pozwalają rozwinąć skrzydła jednej z najbardziej oryginalnych historii miłosnych ostatnich czasów. To film niebanalny i ambitny, rozgrywający na planie apokalipsy szczery, kameralny dramat. Myślałem, że takie kino już wymarło, ale – jak widać – czasami pomyłki mogą być całkiem przyjemne.

Więcej!

Podaj dalej