boycott-euro-2012

Felieton 203 – Eurobiznes

Co tu ukrywać – zawsze miałem koordynację ruchów na poziomie świeżo urodzonego źrebaka, a w dodatku jestem rasowym wykształciuchem. Pierwsze dyskwalifikuje mnie z czynnego uprawiania sportu profesjonalnego, drugie odstręcza od oglądania zmagań innych. Przygotowania do Euro 2012 obserwowałem więc tu z rozbawieniem, tam ze znudzeniem. Do czasu. (…)

Przeczytaj na www.tokfm.pl

Wspierałem bezsilne nawoływania do bojkotu Euro, organizowanego przez organizacje ochrony zwierząt. Ukraina stwierdziła, że watahy bezdomnych psów mogą zepsuć wizerunek państwa w oczach przybywających fanów piłki nożnej. Pomijam fakt, dlaczego ze wszystkich możliwych powodów akurat czworonogi miałyby być tą rysą na wizerunku – decyzja zapadła i ukraińskie władze chyżo zabrały się do roboty. I to w stylu dowcipów o mieszkańcach Wschodu, którzy naprawiają samochód młotkiem. Tym prostym, ale efektywnym rozwiązaniem nie było bynajmniej umieszczanie psów w schroniskach albo ich masowe kastrowanie. Z Ukrainy napływać zaczęły zdjęcia mobilnych piecyków, w których często palono związane zwierzęta żywcem. Ostateczne rozwiązanie kwestii psiej.

W Polsce nie opiekano Burków i Azorów. Jak wszyscy wiemy – tutaj Euro jest spoko (mam nadzieję, że w przyszłości powstanie trybunał, który zajmie się takimi zbrodniami na kulturze, jak tekst oficjalnego hymnu mistrzostw). Nadwiślański lud od początku bawił kabaret towarzyszący budowie dróg i stadionów – państwo określało kolejne kwoty i terminy, by po kilku dniach dodać, że znowu będzie „drożej i później”. Kolejne dotacje topniały i znikały w cieniu argumentu „zwrotnej inwestycji”.

Oczywiście organizatorzy za każdym razem obiecują, że impreza przyniesie obfite dochody miejscowej gospodarce i przedsiębiorcom. To akurat nie jest do końca kłamstwem – przyszłe zyski doskonale uświadamiają sobie właściciele domów publicznych, którzy inwestują w okazałe remonty i sprowadzają do miast kobiety z mniejszych miejscowości. I bardzo sprawnie im to idzie. Może polski rząd powinien ich skierować do nadzorowania budowy dróg?

Dobrze rokuje też sprzedaż detaliczna polskich kobiet – w dużych miastach strzeliło w górę zainteresowanie wynajmem mieszkań, przyszłych gniazdek rozkoszy. Rzecznik poznańskiej policji przyznał, że niemal codziennie otrzymuje maile z zagranicy z zapytaniem o konsekwencje prawne zatrzymania cudzoziemca z prostytutką. Przywitajmy gości chlebem i prezerwatywą.

Wszystko wskazuje więc na to, że głównym poszkodowanym w tym święcie sportu będzie kultura. Prezydent Warszawy bez żenady przyznała, że Strefa Kibica zostanie dofinansowana bezpośrednio z dotacji odebranych stołecznym teatrom. To już przestaje być zabawne. Bardzo szanuję ludzi ze sportową pasją, którzy nadal wierzą w to, że sport hartuje ciało oraz charakter. Mam cichą nadzieję, że ta sytuacja także dla nich zaczyna nabierać gorzkawego posmaku.

Ale pospolici kibice? Niestety wiem, że dla nich wszystkie te sprawy – zwęglone psy, dziewczyny zawleczone do domów publicznych i zamknięte teatry – zostaną zagłuszone przez pierwsze piwko na stadionie i pierwszy okrzyk „Goool”.

 

Więcej!