Jeden z moich pierwszych felietonów, który nota bene bez pardonu i całkiem słusznie wylądował w koszu redakcji, nosił nazwę „Pochwała głupoty”. Opisałem w nim kilka bezsensownych projektów kosmicznych, które bardzo by ucieszyły pana Erazma.
Pierwszym takim projektem był satelita, który miał tachać po orbicie płytki CD z przekazami dla potomnych – ci mieli go ściągnąć na ziemię za 50.000 lat. Dziś, zaledwie po kilku latach, format CD jest już prawie martwy a firmy zaczynają pisać klepsydrę dla DVD. Podejrzewam więc, że nasi potomkowie dosyć długo będą szukać odpowiedniego laptopa, by móc posłuchać naszych życiowo ważnych rad.
Kolejną uroczą akcją był wyrok watykańskiego synodu kościelnego, który nie tylko uznał istnienie cywilizacji kosmicznych, ale także ogłosił zamiar wysłania do nich sondy kosmicznej, która zawiozłaby ufoludkom cyfrową wersję Biblii oraz zestaw pytań, np. „Kiedy na Waszą planetę przyszedł Jezus i co Wam powiedział?”.
W ciągu tych kilku lat wyścigi kosmiczne przestały być tak frapujące, dzisiaj pomniki ludzkiej głupoty budujemy w przestrzeni wirtualnej, a dokładniej – na forach dyskusyjnych. Skoro mowa o sprawach Kościoła, to szczerze rozbawiła mnie ostatnio dyskusja na temat sekt na jednym czeskim serwerze – pewien „religioznawca” ogłosił tam, że „chrześcijaństwo nie odpowiada za wszystkie okrucieństwa tego świata. Ateizm też potrafi być okrutny – wystarczy spojrzeć na działania protestantów w Anglii.” Przez chwilę zapomniałem, jak się nazywam – a zanim doszedłem do siebie, autor otrzymał dwadzieścia punktów, czyli entuzjastycznych przyklaśnięć od innych uczestników dyskusji.
Spełniają się czarne przepowiednie – Internet przekroczył już fazę medium dla wyspecjalizowanych grup i ludzi poszukujących wiedzy, nie służy już do szerzenia informacji, ale pustego badziewia i wulgarnych okrzyków. Antropolodzy kultury mają już nawet nazwę dla tego fenomenu – to „kult idioty”.
Złotymi literami można by wykuć na każdym serwerze jedno z najstarszych przysłów internetowych : „Dyskutować na forum to tak, jak wziąć udział w paraolimpiadzie. Wygrasz, czy przegrasz – i tak jesteś upośledzony”.